Talerze z zimną kolacją wciąż stały na stole. Patrzyłam na nie bez wyrazu, jakbym patrzyła przez nie, nie widząc nic. Za to doskonale widziałam cyfry na zegarze, które pełzły do przodu z irytującą powolnością. 22:47. Kuba obiecał, iż będzie o dziewiątej. Jak zwykle… Telefon milczał. Już choćby się nie złościłam. To, co żyło jeszcze we […]