O tym, iż Łukasz przyjedzie, całe miasteczko wiedziało już od dawna. Dziewczyny szykowały się, fryzury układały. Ale Kasia, sierota, po co jej te wszystkie dziewczyńskie sztuczki? Jest jaka jest. I właśnie taką od razu go urzekła.
Zazdrościły Kasi dziewczyny w miasteczku taki chłopak jej się trafił! Jak się pojawił po raz pierwszy, wszystkie się w nim zakochały. Wysoki, szerokie ramiona, przystojny, miejski i do tego wykształcony. Podobno uczył się gdzieś za granicą. Jego rodzice są zamożni.
Dziadek wcześniej był choćby sołtysem. Wszystkie dzieci wyprowadził na ludzi, teraz tylko na wnuki czeka, chwali się ich osiągnięciami w całej okolicy.
Już od dawna wiadomo, iż Łukasz przyjedzie, więc dziewczyny szykują się, układają fryzury, a Kasia sierotka, nie bawi się w to wszystko. Jest sobą. I właśnie taką ją Łukasz pokochał od razu.
Ile by się inne nie starały zwrócić na siebie jego uwagę, nic z tego. Po wakacjach zabrał Kasię ze sobą. Dziadek Zbyszek dał mu na drogę radę: Dziewczyna w życiu nie miała lekko, nie krzywdź jej. Obiecał, iż nie skrzywdzi.
W mieście życie wygląda zupełnie inaczej ciągły pośpiech. Kasia liczyła na to, iż Łukasz pozostanie troskliwy i czuły, ale wszystko się zmieniło. Dopóki przygotowywali razem ślub, mieli wspólne sprawy, troski, było ciepło i czułość.
Po miesiącu miodowym jednak wszystko się odwróciło. Jakby się młodej żony zaczął wstydzić. Teściowa traktowała ją z góry, z trudem z nią rozmawiała. W każdym słowie Kasia wyczuwała, iż jest dla niej nieodpowiednia nie dość dobra dla takiego syna.
Zupa nie taka, koszule źle uprane, choćby podłogę według niej myła nie tak, jak trzeba. Kasia bardzo się przejmowała, bo przecież musiała z nią mieszkać w jednym mieszkaniu. Na pracę nie mogła też liczyć Łukasz kazał jej siedzieć w domu:
Za ile ty z tą swoją szkołą zarobisz? Lepiej już siedź w domu.
Więc siedziała. Gdy zaszła w ciążę, Łukasz był w siódmym niebie. Wydawało się, iż wszystko znów się ułożyło. Teściowa przestała ją krytykować, strofowała choćby syna, by żonie okazywał troskę. Ale potem euforia zamieniła się w tragedię Kasia straciła dziecko. I było jeszcze gorzej.
Nie nadajesz się do niczego wzdychała teściowa. Ani rozumu, ani zdrowia, tylko twarzyczkę masz ładną, ale co z tego? Łukasz uśmiechał się pod nosem jakby nie chodziło o jego żonę.
Druga ciąża nie przyniosła już oczekiwanej radości. Nie było już troski, ani czekania. Pojawiła się za to złość, iż figura się zmienia. Teściowa ganiła syna, żeby był dla niej lepszy, bo dziecko ma rodzić się z miłości.
Ale Kasia już nie czuła miłości. Mąż był chłodny, spał w innym pokoju, z pracy wracał, gdy ona już spała. Kasia płakała nocami, ale nie miała wyjścia. Rodziców nie miała, więc za wszelką cenę chciała ocalić rodzinę, nie okazywała urazy.
Do porodu nie było komu jej zawieźć, Łukasz już tydzień w domu się nie pojawiał. Kasia zadzwoniła po karetkę sama. Urodziła. Nie zadzwoniła do męża, nie miała dokąd wracać. Przy wejściu czekał na nią samochód z balonami. Ucieszyła się, ale Łukasza nie było. Stała za to teściowa i dziadek Zbyszek odświętnie ubrani z kwiatami.
Dziękuję ci, wnuczko, za najpiękniejszy dar cieszył się dziadek Moja prawnuczka jest najważniejsza na świecie. A teściowa, choć powściągliwa, nie mogła wzroku oderwać od wnuczki, cały czas się wokół niej kręciła.
W domu stół był zastawiony, a ulubione ciasto Kasi upiekła sama teściowa.
Nie spodziewałam się, Łukasz mnie rozczarował nie wytrzymała Natalia, matka Łukasza Zabrał się, dziewczynę z dzieckiem zostawił. Ale nic, poradzimy sobie bez niego. Zobaczymy, ile beze mnie wytrzyma. Nie pozwolimy, żeby was skrzywdził. Wypiszę go z mieszkania, niech robi, co chce. Dla nas za ciasno może by jeszcze kolejną żonę sprowadził.
Jak ją nazwiemy? spytał dziadek Zbyszek może Marysia, jak twoja mama?
Kasia rozpłakała się. Dawno nie pozwoliła sobie na łzy. A teściowa pogładziła ją po głowie:
Nie martw się, jeszcze będziesz szczęśliwa. Zobacz, jak ci do twarzy z macierzyństwem. A on nie potrafił tego docenić.
Pojadę na wieś, tam będzie nam lepiej.
I dobrze poparł ją dziadek. Wychowamy wnuczkę razem.
***
Dwa lata później, po powrocie do rodzinnej miejscowości, Kasię poprosił o rękę Andrzej, prosty chłopak stąd. Wcześniej, zanim spotkała Łukasza, nie zwróciłaby na niego uwagi. Ale wymagania wobec mężczyzny się zmieniły ma kochać i nie pozwolić nikomu jej skrzywdzić.
Wyjdź za niego, drugiego takiego nie znajdziesz. Znasz go od dziecka. A jeżeli Łukasz się pojawi
Kasia nie dała dokończyć.
Nie wróci. I już go nie kocham.
No i dobrze ucieszył się dziadek zaczniemy szykować wesele.
***
Na wesele przyjechała też Natalia.
Jak ty się odnosisz do Kasi zwracała się z niezadowoleniem do Andrzeja Z pracy wróciła dziś piechotą. W domu bałagan, rajstopki Marysi nieuprasowane.
Kim pani jest? zirytował się pan młody.
Teściowa.
Była sprostował Andrzej.
Dajcie spokój zaśmiała się Kasia teściową się jest na zawsze.
To ze zdenerwowania tłumaczyła się Natalia boję się, iż nie pozwolicie mi widywać wnuczki.
Przyjeżdżajcie, kiedy chcecie odpowiedział Andrzej ale rodzinę budujemy sami, bez żadnej pomocy z zewnątrz.
Kasia spojrzała na Andrzeja z dumą: Ten to na pewno mnie nie skrzywdzi pomyślała i uśmiechnęła się.



![Szum w głowie się nasilił. Stanęłam na balkonie, chciałam skoczyć [TAKA PANI URODA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=534;0;540;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/04/20260420-CHAD-ilu-IK.jpg)


