Zofia ukryła dyktafon w domu teściowej, aby podsłuchać jej rozmowy.
Marcin i Zofia byli małżeństwem od dwóch lat. Kochali się mocno, ale napięcie między nimi rosło z powodu trudnej relacji młodej żony z jej teściową.
Zofia była słodka i uczynna. Zawsze starała się wszystkim dogodzić, zwłaszcza nowej rodzinie. Mimo wysiłków, czuła chłód i dystans ze strony Haliny Nowak.
Teściowa nigdy nie krytykowała jej otwarcie, ale jej przenikliwe spojrzenia, ostre komentarze i lekceważący ton sprawiały, iż Zofia czuła się jak intruz. Każda wizyta w domu Haliny kończyła się dla młodej kobiety przygnębieniem.
Marcin, jestem pewna, iż twoja mama mnie nie lubi wyznała pewnego wieczoru, drżącym głosem.
Mąż westchnął, odkładając książkę:
Zosiu, znowu to samo? Ona po prostu jest powściągliwa. Wiesz, jak ciężko było jej samotnie mnie wychować po śmierci taty.
Rozumiem, ale dlaczego mam wrażenie, iż obgaduje mnie za plecami?
To tylko twoja wyobraźnia, kochanie
Nie! Sama słyszałam, jak mówiła twojej babci, iż jestem niezdarna i iż jej nie pasuję!
Może nie o tobie mówiły. Zmieńmy temat. Może jutro pójdziemy do kina?
Zofia jednak nie dawała za wygraną. Wiedziała, iż teściowa gardzi jej rodziną, choć nigdy tego nie przyznała.
Po kolejnym nerwowym obiedzie postanowiła rozwiać wątpliwości.
Podczas następnej wizyty przemyciła dyktafon. Ukradkiem schowała go w kuchni między ręcznikami. Urządzenie kupiła miesiące wcześniej, by nagrywać wykłady na uniwersytecie. Pomogła Halinie przygotować kolację, nie wzbudzając podejrzeń.
Po powrocie do domu milczała, zachowując sekret. Nazajutrz wróciła pod pretekstem pomocy i zabrała dyktafon.
Znajdował się tam, gdzie go zostawiła. Z drżącymi rękami odtworzyła nagranie mężowi wieczorem:
Posłuchaj tego powiedziała, trzymając urządzenie.
Co to jest? Dyktafon? zapytał Marcin, zdezorientowany.
Słuchaj.
Najpierw usłyszeli domowe odgłosy: lejącą się wodę, brzęk naczyń, zwykłe rozmowy. Potem ostry głos Haliny przez telefon:
Nie rozumiem, co mój syn w niej znalazł! choćby pierogów dobrze nie ulepi! A jej rodzina? choćby ich herbata smakuje jak woda po myciu naczyń! Matka tak samo nieporadna jak córka
Następowały kolejne przytyki pod adresem wyglądu, manieryzmu i pochodzenia Zofii.
Gdy nagranie się skończyło, młoda kobieta spojrzała na męża ze łzami w oczach:
Teraz widzisz, iż miałam rację?
Marcin milczał, zawstydzony. Wiedział, iż matka postąpiła źle, ale nie pochwalał metody żony.
Ona zawsze mówi, co myśli Może to było w emocjach.
Mówi, co myśli? wybuchnęła Zofia. Nazywasz szczerością obrażanie mojej rodziny? jeżeli mnie nie bronisz, przemyślimy nasze małżeństwo!
Wyszła płacząc, zostawiając go w osłupieniu.
Kilka godzin później zadzwonił do matki:
Musisz przeprosić Zosię.
Ona mnie nagrywała w sekrecie?! wrzasnęła Halina. Zgłoszę to na policję! I na uniwersytet, żeby wydalili tę żmiję!
Mamo, przestań! przerwał Marcin. Słyszałaś, co mówiłaś?
Słyszałam! I powiem więcej: ona nigdy więcej tu nie postoi! A ty, zdrajco, stoisz po jej stronie! Jutro to rozwiążę!
Rozłączyła się. Marcin próbował oddzwonić, bez skutku.
Pobiegł do jej domu, ale Halina nie otworzyła drzwi.
Postanowił więc odciąć się od matki, rozumiejąc, iż chciała go odseparować od Zofii.
W kolejnych tygodniach odwiedzał ją rzadko, stawiając na pierwszym miejscu spokój w domu. Halina, wściekła, zakazała synowej wstępu do siebie i zaczęła rozsiewać plotki wśród sąsiadów.
Lecz Marcin już nie słuchał.
Prawdziwa miłość wymaga odwagi, by stanąć w obronie tych, których kochamy choćby jeżeli to oznacza przeciwstawienie się własnej rodzinie.














