
POSŁUCHAJ
Pan Kazimierz Główka, stały klient bazaru na Pl. Szembeka z daleka zauważył, iż jego kolega, kupiec bieliźniany Eustachy Mordziak, wygląda inaczej niż zwykle.
– Co się stało? Noga spuchnięta jest jak bania.
– A bo koledze pomagałem bekę z ogórkami małosolnymi z paki zdjąć i nieszczęśliwie nogę mi ciut przygniotło. No i moja Krysia kazała mi liście kapusty przykładać, żeby ból przeszedł.
– Może dobrze byłoby nogę najpierw prześwietlić, zobaczyć, czy kości są całe?
– E, kapusta dobra jest, pamiętam jak moja babcia ją stosowała – jeszcze przed wojną, na wsi.
– Przed wojną? Od wieków ludzie się tak leczyli. I to jak skutecznie.
– Prawda. Medycyna ludowa do dziś ubogaca naszą kulturę.
– Można wręcz powiedzieć, iż to ważna część naszej tożsamości jest panie Eustachy, czego tłuczony liść kapusty na pana kolanie jest najlepszym dowodem. A do pieca przypadkiem pana nie wsadzali?
– Mnie nie, ale moją rówieśnicę, która gorączkę złapała faktycznie do pieca wsadzili. Na trzy zdrowaśki – tak babka kazała, którą we wsi „czarownicą” nazywali. Każdy się jej bał, bo tajemne sposoby znała na leczenie i na śmierć, jakby co.
– Czytałem, iż poza „wypacaniem” choroby w piecu do pieczenia chleba ospę dajmy na to leczono miksturą z psich odchodów, końskim nawozem leczono ciężkie rany, zaś palec nieboszczyka był cudownym środkiem na epilepsję i bóle reumatyczne. Natomiast gwóźdź z trumny lub drzazga z tejże pomagały na ból zęba, a ziemia z cmentarza na chore gardło.
– Podobno też jak alkoholikowi poda się wódkę zmieszaną z mydlinami po umyciu zmarłego, to najbardziej pijany trzeźwy na nogi staje.
– Klin klinem, jak to mówią.
– Słyszy się, iż do dziś oczyszczaniu duszy i ciała służą różne przedmioty, których nikt nie podejrzewałby o tajemną moc. Na przykład salceson bardzo skuteczny jest, jeżeli chodzi o wypędzania złych duchów.
– A wie pan, iż są w naszej społeczności tacy, którzy chcieli tę wiekową tradycję zniszczyć, prawnie jej zakazać?
– Co pan powie?!
– Znalazł się jednak jeden sprawiedliwy, walnął pięścią w stół i powiedział: „Non possumus”! Nie pozwalam!
– Jakie to szczęście, iż mamy szczęście do takich bohaterów!
Szaser
Co tam panie na Pradze
Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy















