Nigdy nie kochałem swojej żony, choć setki razy jej to mówiłem. To nie była jej wina – żyliśmy razem dobrze

newsempire24.com 1 tydzień temu

Nigdy nie kochałem swojej żony, choć powtarzałem jej to setki razy. To nie była jej wina nasze życie układało się spokojnie. Nigdy się ze mną nie kłóciła, nie marudziła była dobra i łagodna. Jedynym problemem w naszym związku był brak miłości. Wszystko inne kuchnia, stół, codzienne przybory było jak z obrazka.

Każdego wieczoru zasypiałem i budziłem się z myślą, iż w końcu muszę od niej odejść. Odnaleźć kobietę, którą potrafiłbym naprawdę pokochać.

Ale czy byłbym w stanie? Przy Zofii było mi wygodnie. Poza doskonałymi umiejętnościami prowadzenia domu, Zofia była niezwykle urodziwa. Wszyscy moi przyjaciele do dziś mi zazdroszczą i nie mogą pojąć, jak to się stało, iż tak mi się w życiu poszczęściło. Sam zresztą nie rozumiem, za co ta kobieta mnie pokochała.

Jestem zwykłym facetem, takim jak wielu innych. A ona kocha… To jakieś dziwne.

Jej miłość i oddanie nie dawały mi spokoju. A najbardziej niepokoiła mnie jej uroda. Dobrze wiedziałem, iż gdy tylko przekroczę próg tego mieszkania i zerwę z nią wszystkie więzi natychmiast pojawi się ktoś nowy, kto będzie się o nią starał. Ktoś bogatszy, przystojniejszy, bardziej zaradny.

Na samą myśl, iż ktoś mógłby ją obejmować, prawie dostawałem szału. Zofia jest moja, choć nie czuję do niej żadnych uczuć. Nigdy nie kochałem. Ożeniłem się z nią, bo schlebiało mi, iż tak piękna kobieta będzie przy mnie.

Ale czy można całe życie spędzić z kimś, kogo się nie kocha? Łudziłem się, iż dam radę, ale się myliłem. Kuchnia i jadalnia

Jutro muszę jej wszystko powiedzieć pomyślałem, w końcu zasypiając.

Rano, podczas śniadania, zdobyłem się na szczerą rozmowę:

Zosiu, usiądź. Muszę ci coś powiedzieć.

Słucham, kochany.

Wyobraź sobie sytuację: rozstajemy się, przeprowadzamy do różnych dzielnic Warszawy.

Zosia się zaśmiała:

Co to za dziwna sytuacja To jakaś zabawa?

Posłuchaj do końca. To ważne dla nas obojga.

No dobrze, wyobrażam sobie. Prezenty dla żony

Powiedz szczerze, gdybyśmy się rozstali znalazłabyś sobie kogoś innego?

Pawle, co ci się stało? Czemu nagle miałbyś odejść z domu?

Bo cię nie kocham, nigdy nie kochałem.

Żartujesz? Nie rozumiem

Chcę odejść, ale nie potrafię, bo boli mnie sama myśl, iż będziesz z kimś innym.

Wtedy Zosia zamilkła na chwilę, zastanowiła się, po czym powiedziała:

Lepszego ode mnie raczej nie znajdziesz, więc możesz spokojnie odejść i nie martwić się, iż z kimś innym będę.

Obiecujesz?

Oczywiście zapewniła mnie Zosia. Damskie akcesoria

A dokąd ja pójdę?

A nie masz gdzie?

Nie… całe życie razem byliśmy. Chyba przyjdzie nam razem doczekać starości odpowiedziałem smutno.

Nie przejmuj się. Po rozwodzie podzielimy mieszkanie zamienimy je na dwa kawalerki.

Naprawdę? Nie spodziewałem się, iż mi tak pomożesz. Czemu to robisz?

Bo cię kocham, a jeżeli się kogoś kocha, to nie można go trzymać na siłę.

Minęło kilka miesięcy i naprawdę się rozwiedliśmy. Po kilku tygodniach dowiedziałem się, iż Zosia nie dotrzymała słowa i gwałtownie znalazła sobie nowego mężczyznę. A o zamianie mieszkania, które odziedziczyła po babci, wcale nie było mowy.

Zostałem sam, z niczym samotny jak nigdy dotąd. Jak mam teraz zaufać kobiecie? Sam nie wiem

Dziś wiem jedno człowiekowi wydaje się, iż wszystko jest pod kontrolą, a tymczasem to życie potrafi okrutnie zaskoczyć. Gdybym rozmawiał z Zosią uczciwie od początku, może wszystko potoczyłoby się inaczej. Teraz już wiem, iż nie można podejmować najważniejszych decyzji pod wpływem własnych lęków i egoizmu.

Idź do oryginalnego materiału