Jak informuje serwis „Super Express”, kartka przypięta przy parafialnym cmentarzu miała porządkować sprawy doczesne, a zabrzmiała jak komunikat z innego świata. Kiedy ksiądz z Lubelszczyzny opublikował jej zdjęcie w mediach społecznościowych, internauci zaczęli się zastanawiać, czy administracyjna informacja nie została przypadkiem skierowana… do tych, którzy spoczywają po drugiej stronie bramy.
Jedno ogłoszenie wywołało spore zamieszanie
Parafialne ogłoszenia z założenia mają być proste i praktyczne, ale tym razem jedno zdanie wystarczyło, by wywołać falę komentarzy w całym kraju. Kartka wywieszona przy cmentarzu parafialnym miała informować o rutynowej inwentaryzacji, jednak jej treść brzmiała tak, jakby proboszcz próbował nawiązać kontakt z… mieszkańcami zaświatów. Internet nie mógł przejść obok tego obojętnie.
Na ogrodzeniu przed kościołem pojawił się komunikat podpisany przez duchownego, w którym znalazła się prośba o kontakt telefoniczny skierowana do osób „spoczywających na tym cmentarzu”. Choć intencja była czysto administracyjna, dosłowne sformułowanie nadało ogłoszeniu absurdalny, a momentami wręcz komiczny wydźwięk. Podpis proboszcza tylko spotęgował wrażenie, iż sprawa jest jak najbardziej oficjalna.
Zdjęcie kartki trafiło do sieci za sprawą ks. Pawła Serewy, który opublikował je w mediach społecznościowych. Duchowny podszedł do sytuacji z przymrużeniem oka, opatrując fotografię żartobliwym komentarzem o tym, iż „porządek to rzecz święta i nie ma, iż wieczny odpoczynek”. Taki dystans sprawił, iż wpis gwałtownie zyskał popularność, a internauci prześcigali się w dowcipach.
Niefortunny splot słów
Choć ogłoszenie może bawić, wszystko wskazuje na to, iż doszło po prostu do niefortunnego skrótu myślowego. Autor komunikatu najpewniej miał na myśli nie zmarłych, ale ich bliskich – rodziny lub osoby opiekujące się grobami, które odpowiadają za kwestie formalne związane z miejscami pochówku. Inwentaryzacja cmentarza to bowiem standardowa procedura, prowadzona regularnie w parafiach w całej Polsce, mająca na celu uporządkowanie dokumentacji i ustalenie stanu nagrobków.
Tym razem jednak administracyjny obowiązek niespodziewanie przerodził się w internetową sensację, pokazując, iż choćby najbardziej przyziemna informacja może nabrać drugiego dna, jeżeli zabraknie w niej jednego, dobrze dobranego słowa.

.jpg)







