Nie trzeba jechać do Wenecji, żeby pływać między domami. To miejsce zaskakuje

g.pl 21 godzin temu
Są miejsca, które od razu wybijają z codziennego rytmu. Zamiast klaksonów słychać wodę, zamiast szerokich ulic są kanały, a do wielu domów prowadzą mostki. Giethoorn w Holandii wygląda tak, jakby ktoś wymyślił je dla filmu, a potem zapomniał, iż to miała być tylko scenografia.
Podróżnicze ciekawostki mają to do siebie, iż często brzmią zbyt dobrze, żeby były prawdziwe. Wieś bez typowych dróg, po której turyści przemieszczają się łódkami? Brzmi jak atrakcja stworzona pod zdjęcia. A jednak takie miejsce naprawdę istnieje i od lat przyciąga tych, którzy chcą zobaczyć zupełnie inny sposób życia.


REKLAMA


Giethoorn nie wygląda jak zwykła miejscowość. Tutaj rytm wyznacza woda
Giethoorn leży w Holandii i często bywa nazywane „holenderską Wenecją". To porównanie pojawia się nie bez powodu, bo zamiast klasycznych ulic w wielu częściach miejscowości znajdziemy kanały, drewniane mostki i łodzie przesuwające się leniwie między domami. Nie chodzi jednak o kopię włoskiego miasta. Giethoorn ma własny, bardziej wiejski i spokojny charakter.
Największe wrażenie robi skala tej codzienności. Domy stoją przy wodzie, ogrody wyglądają jak z pocztówki, a przejście z jednej strony kanału na drugą prowadzi przez małe mostki. To miejsce działa na wyobraźnię właśnie dlatego, iż nie próbuje być monumentalne. Jest ciche, kameralne i trochę nierealne.


Turyści przypływają tu po ciszę. Ale popularność zmieniła spokojną wieś
Giethoorn najlepiej smakuje wtedy, gdy zwiedza się je powoli. Można wypożyczyć niewielką łódkę, przejść się pieszo wzdłuż kanałów albo usiąść przy wodzie i po prostu patrzeć, jak miejscowość żyje swoim tempem. To zupełnie inny rodzaj zwiedzania niż bieganie od zabytku do zabytku. Tutaj atrakcją jest sama atmosfera.
Jest jednak druga strona tej popularności. Giethoorn dawno przestało być sekretem. w okresie potrafi przyciągać tłumy, a kanały zamiast bajkowej ciszy mogą przypominać turystyczny szlak wodny. Dlatego najlepiej przyjechać wcześnie rano, poza weekendem albo poza szczytem sezonu. Wtedy łatwiej zobaczyć, dlaczego to miejsce tak mocno działa na podróżników.


To nie tylko ładny kadr. Giethoorn pokazuje, iż miasto może działać inaczej
Najciekawsze w Giethoorn nie jest tylko to, iż pięknie wygląda na zdjęciach. Ta miejscowość przypomina, iż przestrzeń można zorganizować zupełnie inaczej niż jesteśmy przyzwyczajeni. Bez typowego ruchu samochodowego, bez miejskiego hałasu i bez pośpiechu, który zwykle narzuca asfaltowa ulica.
Właśnie dlatego Giethoorn tak dobrze sprawdza się jako podróżnicza ciekawostka. Nie trzeba znać długiej historii regionu, żeby poczuć efekt zaskoczenia. Wystarczy zobaczyć domy nad kanałami i łodzie sunące zamiast aut, żeby zrozumieć, iż są miejsca, w których codzienność wygląda jak wakacyjny sen. I choć turystów bywa tam sporo, pierwszy widok przez cały czas potrafi zrobić swoje.
Idź do oryginalnego materiału