Nie podoba się wam, iż chcę założyć własną rodzinę? Uciekłem od was, zacząłem budować swoje życie, a…

polregion.pl 6 godzin temu

Co, nie podoba ci się, iż chcę mieć własną rodzinę? Uciekłem od was, zacząłem układać sobie życie, a wy się zjawiliście i znowu po staremu!
Iwonko, przestań się tak denerwować! Rozumiem, iż ciężko będzie ci przywyknąć na wsi po tym, jak mieszkałaś całe życie w mieście. Ale ja ci pomogę! przekonywał dziewczynę Darek. Dam sobie radę. Ty po prostu bądź przy mnie!

Iwona była mocno skołowana.
Po co zakochiwała się w chłopaku ze wsi? I to jak! Do utraty tchu!

Ma już dwadzieścia osiem lat, świetnie radzi sobie w pracy, a trzydziestoletni Darek ma całą rodzinę i swój dom na wsi, ledwie dwadzieścia kilometrów od Krakowa.

Poznali się przypadkowo w wesołym miasteczku Darek wpadł tam przypadkiem, kiedy jego mama robiła zakupy, a Iwonę wyciągnęły tam koleżanki.

Zaczęło się niewinnie wymienili się numerami, potem coraz częściej rozmawiali. Darek odwiedzał Iwonę w Krakowie, był jej bardzo oddany, troskliwy i serdeczny, co stopniowo kompletnie ją oczarowało.
Poza tym, w przeciwieństwie do innych chłopaków, był po prostu dobry i szczery bez gier, bez cwaniakowania.

Któregoś dnia Darek poprosił ją o rękę i… dziewczyna się zgodziła.

No cóż, córciu, spróbuj powiedziała jej mama podczas rodzinnej narady. Darek to chłopak ze wsi, pracowity, porządny. Najwyżej nie wyjdzie, to wrócisz do domu, do miasta.

Iwona nie miała nic do stracenia. Pracę mogła wykonywać zdalnie, bo jej firma właśnie takie rozwiązania preferowała. Na szczęście nie była już nastolatką, a na wsi ponoć zdrowe powietrze! Tylko…

Darek, a jako kto ja tam pojadę? dopytywała Iwona.

Jako narzeczona. Za rok zrobimy wesele i gdzieś pojedziemy w podróż. Do tego czasu uzbieram na wszystko, żebyśmy mogli się nie przejmować pieniędzmi Darek trochę się zawstydził.
Wiem, iż przyzwyczaiłaś się do lepszego życia.

W teorii wszystko się układało, a Iwona wciąż czuła jakiś wewnętrzny lęk. Ale stwierdziła: trudno, trzeba spróbować!

Więc, na spontanie, wzięła tydzień urlopu, spakowała walizkę, zamknęła swoją dwupokojową kawalerkę w Krakowie, na którą harowała jak wół, i ruszyła samochodem na wieś, gdzie już czekał na nią Darek.

Pierwszy wieczór na wsi jej się spodobał.
Było upalne lato, więc młodzi podlali razem ogródek, przygotowali kolację. Wszystko szło gładko we dwoje praca szła o wiele szybciej.

Kochana, moi rodzice przyjeżdżają! wrócił szybciej niż zwykle z pracy Darek w piątek wieczorem.

Po co? przeraziła się Iwona.

Chcą nas poznać i trochę pomóc. Przy okazji przyjeżdża mój brat z żoną podenerwowany Darek nie mógł usiedzieć na miejscu.

Na długo? bała się dowiedzieć Iwona.

Mam nadzieję, iż nie! Darek przyjrzał się jej z troską. Spokojnie, damy radę.

Ale Iwonie nie zrobiło się wcale lepiej.

Spokojnie, kochanie. Potraktuj to jak próbę. Najwyżej nie wytrzymasz wrócisz do siebie, masz dokąd skwitowała żartem jej mama. Rób po swojemu, najwyżej się przyzwyczają, a jak nie, to już problem Darka.

„I w sumie racja…” pomyślała Iwona. „Jeszcze nie jestem żoną! Nie zjedzą mnie przecież!”

Skończyła nakrywać stół, kiedy usłyszała samochód pod domem.

Są! na kuchnię wbiegł Darek.
Wyszli się przywitać.

No, witam cię, synowo dużej postury kobieta, w ładnej, ale luźnej sukience, z krótkimi, ciemnymi włosami i gęstymi brwiami, szeroko uściskała Darka, rzucając ukradkowe spojrzenie Iwonie.

Oversizeowy mężczyzna z brzuszkiem uścisnął syna i tylko skinął głową nowej znajomej.

Wysoki młody mężczyzna żartobliwie przedstawił się przyszłej bratowej, a jego żona, młoda blondynka, wręcz „krew z mlekiem”, na powitanie rzuciła Iwonie nieprzyjemne spojrzenie i zwróciła się do męża:
No co się tak gapisz? Pomóż mi wyciągnąć torby! i już była przy bagażniku.

Iwona zaprosiła wszystkich do stołu, licząc, iż się rozluźnią i napięcie zniknie. Gotować przecież umiała!

Ojej, jak się przyłożyłaś! Szacunek pochwaliła Maria Michałowska.

Piotr Michałowski wydał aprobujący pomruk.

A to co? Kurczak? Kto to tak robi? kręciła nosem Ewelina, żona brata. Potem muszę się tym dusić!

Nie przesadzaj. Przepyszne! rzucił z wyrzutem Władek do żony.

Tobie tylko byle brzuch napełnić, wszystko jedno czym! mruknęła młoda kobieta i teatralnie odłożyła widelec.

Darek spojrzał przepraszająco na zmartwioną Iwonę.
Ewelina, bądź poważna! I nie zazdrość tak ostentacyjnie! Iwona się postarała.

A kto wpadł na taki pomysł z tym imieniem? Przecież tak się nazywa nasza krowa. Ona też Iwona wyciągnęła jadowicie Ewelina.
Iwona cicho parsknęła śmiechem.

Co się dzieje? szepnął Darek.

Po prostu moja koleżanka nazwała świnkę morską Ewelina odpowiedziała cicho Iwona.
Ale wszyscy to usłyszeli.

Maria Michałowska spojrzała groźnie na synową, panowie powstrzymali się od śmiechu, a Ewelina od razu zajęła pozycję bojową.

Ty kim jesteś?! Jak śmiesz?! syknęła z nienawiścią.

Przecież ty tak potrafisz. Uznałam, iż znasz taką formę rozmowy wzruszyła ramionami Iwona.

Władek popatrzył na bratową z uznaniem.

Jestem żoną Władka, legalną! A ty? Tylko narzeczona! zerwała się Ewelina. Maria Michałowska tylko przytakiwała.

Przynajmniej jestem kulturalna i staram się być grzeczna w gościach odpaliła Iwona.

A ja nie do ciebie tu przyjechałam! triumfalnie uśmiechnęła się blondynka.

Ja cię choćby nie zapraszałem dorzucił Darek, rozdrażniony sytuacją. Długo zamierzacie tu zostać?
W domu zapadła cisza. Wszyscy spojrzeli pytająco na gospodarza.

Nauczymy twoją panienkę wiejskiego życia i jedziemy zdecydowała Maria Michałowska.

Mamo, spokojnie. Do tej pory sobie radziliśmy i dalej damy radę sami.

Jasne, przygarnął sobie leniwą do roboty i szczęśliwy. interesująca jestem na jak długo podpuszczała Ewelina.

Jedna leniwa w rodzinie i to na pewno nie Iwona dopiekł Darek. A teraz drodzy niespodziewani goście, dzięki za kolację, idźcie odpoczywać.

Darek podał Iwonie rękę i razem zaczęli sprzątać stół pod niezadowolonymi spojrzeniami rodziny.

Iwona pomyślała, iż dobrze mieć takie wsparcie. Tu na pewno nie da sobie zrobić krzywdy! A jakby co przecież zawsze może wrócić.

Poranek w sobotę nie był zbyt przyjemny.

A co wy tu śpicie?! U nas do południa się NIE ŚPI! wbiegła do pokoju teściowa. Poza tym śniadanie już prawie czas robić!

Iwona spojrzała nieprzytomnie na zegarek.
Ósma rano!

Pani Mario, w lodówce jest wszystko na śniadanie Iwona zakryła się kołdrą po szyję mogę się ubrać?

O jaka paniusia! Zobaczcie! pokiwała głową teściowa. To, co w lodówce, TRZEBA ugotować. Wstawać!

Maria Michałowska wyszła z impetem z pokoju, trzaskając drzwiami.
Iwona gwałtownie się ogarnęła i zeszła na dół.

Kochanie, już wstałaś? przywitał ją Darek przy kuchence.

Tak. Jakbym jej nie obudziła, spałaby do południa prychnęła teściowa.

Iwona zacisnęła zęby.
Mamo, po co w ogóle weszłaś do naszej sypialni? nie wierzył własnym uszom Darek. Przecież prosiłem…

No mamy tu nie tylko niezdarę, ale i leniwą? skomentowała Ewelina.

Nie twoja sprawa! odpaliła Iwona.

Co? Zapewniam cię, życie na wsi jest wczesne. Jak sobie krowę kupicie, o szóstej rano już trzeba doić ironizowała Ewelina.

Nie planujemy kupować krowy odpowiedział Darek.

Dlaczego? Swoje mleko, śmietana… Aha! Już wiem! Iwona nie potrafi doić! choćby wcześnie wstać nie umie! śmiała się Ewelina.

Ty też nie potrafisz, a żyjesz jakoś zachichotał Darek.

Odkąd się z nią zadajesz, zrobiłeś się opryskliwy wtrąciła się Maria Michałowska.

Darek, ja wracam do miasta. Po tym cyrku daj znać, jak się zdecydujesz Iwona nie chciała już znosić tego jadu.

A ty? Odkąd ona się pojawiła, mój syn zapomniał o rodzinie! Nie odwiedza, nie pomaga, ciężko się do niego dorwać! A jeszcze myślisz, iż cię polubimy?! Rozbijasz naszą rodzinę! wybuchła teściowa.

DOŚĆ! huknął Darek. Nagle zapadła kompletna cisza.

Nie pasuje wam, iż chcę się ustatkować? Uciekłem od was, układam własne życie, a wy znowu chcecie po staremu!

Synku, zwariowałeś totalnie! Wszystkie pieniądze wydajesz na tę …! Ona chce od ciebie tylko kasę! lamentowała teściowa. Usadowiła się na twojej szyi i ciągnie ile wlezie! A my próbujemy cię ratować, bo ci szczęścia życzymy!

Mamo, Iwona sama się utrzymuje, a ja odkładam na nasze wesele. Darek złapał Iwonę, która chciała wyjść. Chcecie szczęścia? Jedźcie do siebie! A do nas tylko za moim zaproszeniem! Zwłaszcza Ewelina.

Podczas gdy rodzina łapała język po tej przemowie, Darek odprowadził Iwonę do pokoju, a sam wrócił do salonu, gdzie reszta zaczęła nerwowo pakować walizki.

Synu, wybieraj! Albo rodzina, albo ona postawiła ultimatum matka.

Ale przecież Ewelinę zaakceptowaliście spojrzał smętnie na nich Darek.

Nie porównuj mnie z nią prychnęła Ewelina.

Ojciec i brat wymienili porozumiewawcze spojrzenia.

No, i? ponagliła Maria Michałowska.

Wybieram szczęście! Darek bez wahania spojrzał matce w oczy.

Więc nie mam już syna! rzuciła matka i wyszła, zostawiając torby. Ewelina poszła śladem teściowej.

jeżeli coś, jesteśmy z tobą uśmiechnął się ojciec. Mamę biorę na siebie!

Brat objął Daraka i szepnął:
Dbaj o swoje szczęście! My musimy coś pozmieniać w tej rodzinie!

I pojechali.
Iwonie było trochę głupio, ale jednocześnie poczuła, iż Darek naprawdę traktuje ją poważnie.

Wrócili do codziennych spraw, wspierali się nawzajem. A u rodziny Darka było teraz naprawdę zabawnie.

Mamo, Ewelino! Kupiliśmy wam krowę! zawołał Władek z uśmiechem do pań.

Że co?! nie dowierzała Maria Michałowska.

O siódmej rano Ewelina będzie ją doić i wypędzać na pastwisko Władek był śmiertelnie poważny.

Zwariowałeś? To nie jest śmieszne! wściekała się Ewelina.

Skoro tak chciałyście wychowywać Iwonę, to właśnie to wam brakowało! rozłożył ręce Piotr Michałowski. A poza tym, śniadanie, gorące i syte, ma być codziennie punkt siódma, niezależnie od dnia tygodnia. Na wsi wcześnie się wstaje!

I zaczęła się edukacja pań!
Ale ubaw!

Wszystko, czym dokuczały Iwonie, wróciło do nich jak bumerang.
Mama zrozumiała, iż przesadziła z niechęcią do młodej. Bo teraz od nich, od jak się okazało leniuchów, wymagano żeby zarabiały na tym samym poziomie, co Iwona.
A one nie były już w stanie wykształcenie nie te, a i gospodarstwo spore!

Nie ma czasu!
Maria Michałowska pogodziła się z synem, ale przyjeżdżać dalej nie miała odwagi. Co jeżeli Iwona nauczyła się jeszcze czegoś nowego?

Darek w końcu szczęśliwie oświadczył się swojej ukochanej.
Na weselu bawiła się cała wieś!

Nie można powiedzieć, żeby Maria Michałowska i Ewelina pokochały synową, ale przynajmniej już jej nie dogadywały. Bały się.

A Iwona? Była szczęśliwa! przez cały czas robili wszystko razem, wspierali się i przestali bać się „niespodziewanych” gości.

Idź do oryginalnego materiału