Wyobraź sobie, jadę autobusem przez deszczową Warszawę. Wszyscy pasażerowie siedzą wpatrzeni w okna albo w swoje telefony, nikt nie rozmawia, każdy w swoim świecie. Słychać tylko szum deszczu uderzającego o szyby.
Na jednym z przystanków wsiada mężczyzna, widać od razu, iż bezdomny. Może nie miał jeszcze pięćdziesiątki, ale życie go naprawdę doświadczyło, wyglądał na dużo starszego. Od razu po wejściu rozszedł się po autobusie przykry zapach brudne ubrania, zmęczona twarz, zaniedbane włosy.
Ludzie dobrzy, czy możecie mi dać parę złotych na chleb? Nie jadłem już od trzech dni powiedział cicho, ale na tyle głośno, by wszyscy go usłyszeli.
Większość po prostu na niego nie zareagowała, ktoś zerknął ukradkiem, inny udawał, iż patrzy przez okno jeszcze bardziej. Kilka osób zaczęło jednak grzebać w portfelach.
Nagle rozległ się głos z tylu autobusu:
Nie stać cię na jedzenie? To idź do pracy! Ile można żyć na koszt innych? Przecież dziś też mnie zwolniono z roboty, a jakoś nie żebrzę. Mam jeszcze kredyt na mieszkanie do spłacenia!
Ten facet normalnie wyglądał bardzo porządnie, choćby elegancko. Bezdomny spuścił wzrok, zawstydzony tym wszystkim. Zaczął nerwowo szukać czegoś w swoich kieszeniach. Wyciągnął stare, pogięte drobniaki pewnie wszystkie swoje oszczędności i podał je mężczyźnie, który przed chwilą go skrytykował.
Weź, tobie chyba bardziej się przyda. Ja jeszcze sobie poradzę, dobrzy ludzie zawsze pomogą powiedział cicho bezdomny.
Z tymi słowami ruszył w stronę drzwi, chciał wysiąść na następnym przystanku. Tamten facet pobiegł za nim, próbując mu oddać pieniądze. Wszyscy wokół robiło się coraz bardziej cicho, patrzyliśmy w milczeniu na całą scenę.
Dopadł go na schodkach, próbował jeszcze raz oddać pieniądze i tłumaczył coś gorączkowo. Bezdomny tylko się uśmiechnął i odmówił.
Życie jest piękne, naprawdę! Na świecie jest więcej dobrych ludzi, niż ci się wydaje. Trzeba tylko umieć cieszyć się każdą chwilą powiedział zamyślony, a potem po prostu wysiadł.
Ten facet został z garścią drobnych, łzy mu ciekły po policzkach. Widać było, iż to przeżycie zostanie w nim na długo. Trzymał kurczowo te drobniaki, jakby nagle miały zupełnie inną wartość.







