Intensywna ulewa, miejscami połączona z gradem, sprawiła, iż część ulic znalazła się pod wodą. Kierowcy utknęli w korkach, piesi mieli problem z przejściem przez zalane odcinki, a komunikacja miejska musiała zmieniać trasy.
Najtrudniejsza sytuacja pojawiła się po godzinie 15. Woda zaczęła gwałtownie gromadzić się na jezdniach i pod wiaduktami. W kilku miejscach ulice zamieniły się w potoki, a przejazd stał się niemożliwy albo bardzo ryzykowny. Służby apelowały do mieszkańców o ostrożność i śledzenie komunikatów pogodowych.
Ulewa przyszła nagle i zalała uliceBurza nad Wrocławiem była krótka, ale bardzo intensywna. To wystarczyło, by woda zaczęła zalegać na głównych trasach i w niżej położonych punktach miasta. Szczególnie trudna sytuacja była tam, gdzie odpływy nie nadążały z odprowadzaniem deszczówki.
Problemy pojawiły się m.in. w rejonie ulic Reymonta, Słowiańskiej, Trzebnickiej i Świętej Jadwigi. Pod wiaduktami zebrały się duże ilości wody, a w niektórych miejscach przejście lub przejazd stały się praktycznie niemożliwe.
Mieszkańcy relacjonowali, iż woda podchodziła bardzo szybko. W takich warunkach choćby dobrze znana trasa może nagle stać się niebezpieczna, bo pod wodą mogą kryć się krawężniki, dziury, studzienki albo inne przeszkody.
Tramwaje musiały zmienić trasySkutki nawałnicy mocno odczuła komunikacja miejska. Zalany wiadukt przy ulicy Reymonta wymusił zmiany w kursowaniu tramwajów. Na trasach zastępczych skierowano kilka linii, a w części miasta uruchomiono autobusy za tramwaj.
Utrudnienia dotyczyły również ulicy Słowiańskiej, gdzie woda zalała jezdnię. Dodatkowy problem pojawił się w rejonie Szewskiej i Ossolineum, gdzie drzewo spadło na sieć trakcyjną. To oznaczało kolejne zmiany dla pasażerów i opóźnienia w przejazdach.
Dla wielu osób wracających z pracy był to wyjątkowo trudny moment. Burza uderzyła w godzinach popołudniowych, gdy ruch w mieście i tak jest duży.
Kierowcy utknęli w korkachZalana jezdnia to nie tylko utrudnienie, ale też realne zagrożenie dla samochodów. Wjazd w głęboką wodę może skończyć się awarią auta, zalaniem silnika albo utratą kontroli nad pojazdem. Dlatego służby regularnie przypominają, by nie próbować przejeżdżać przez miejsca, których głębokości nie da się ocenić.
We Wrocławiu część kierowców musiała szukać objazdów. Woda zalegająca na ulicach spowalniała ruch, a miejscami prowadziła do całkowitego paraliżu. Najgorzej było na odcinkach, gdzie deszczówka spływała z kilku stron i zbierała się w najniższych punktach.
Takie zjawiska są szczególnie groźne w miastach, bo asfalt i beton ograniczają naturalne wsiąkanie wody. Gdy deszcz spada bardzo intensywnie, kanalizacja deszczowa nie zawsze jest w stanie natychmiast przyjąć całą ilość opadów.











![Pakujemy dzieci na wakacje, jakby jechały na koniec świata [PODCAST KLUB ZMĘCZONYCH MATEK]](https://m.mamadu.pl/okladka-podcastu-klub-zmeczonych-matek-mye19xxx-1920x1080x0x0.webp)