Nauczyciel nie pozwolił uczennicy pójść do toalety

newsempire24.com 4 godzin temu

Na początku tego roku odwiedziłem jedną z klas w moim dawnym liceum. W czasie lekcji jedna dziewczyna Zuzanna Nowak zgłosiła się do nauczyciela z prośbą, żeby wyjść do toalety. Nauczyciel, pan Marek Zieliński, stwierdził jednak oschle, iż nie ma takiej potrzeby. Zuzanna, cała wzorowo grzeczna, spróbowała jeszcze raz, ale pan Zieliński pozostał niewzruszony niczym pomnik Syrenki na Wiśle.

Chwilę później Zuzanna powtórzyła, iż sprawa jest pilna, ale nauczyciel dalej odmawiał, wyglądając przy tym coraz bardziej zirytowany, jakby ktoś mu w nocy podmienił sól na cukier. W końcu, już naprawdę zdesperowana, zapytała po raz kolejny, czy może już wyjść, bo dzieje się sytuacja awaryjna. Pan Marek popatrzył na nią groźnie i cedził przez zęby stanowcze Nie. Wtedy dziewczyna wstała, cała czerwona jak burak, wszyscy patrzyli na nią, a ona, mimo zakłopotania, wyznała publicznie: Dostałam okres, muszę wyjść do toalety teraz.

W klasie zapanowała taka cisza, iż gdyby wpadł komar, słychać byłoby jego skrzydełka. Nauczyciel jednak uparcie kazał jej usiąść i dalej nie pozwolił opuścić sali. Wszyscy byli zmieszani, aż tu nagle Sebastian Grabowski, chłopak o aparycji typowego obrońcy z ekstraklasy, wstał i zapytał z przekąsem: Ma pan żonę? Wychował się pan bez mamy albo siostry? Przecież to jest oczywiste, iż musi wyjść do łazienki, i nie zależy to od pańskiej łaski, tylko od biologii.

Sebastian podszedł, wziął Zuzannę za rękę i zaprowadził ją do łazienki, nie patrząc na nauczyciela. Gdy wrócili, pan Zieliński zaczął ich publicznie strofować za nieodpowiednie zachowanie i próbował wpisać uwagę. Tej sceny naprawdę nie zapomnę do końca życia.

Ten piłkarz Sebastian był o niebo mądrzejszy i bardziej ludzki od naszego szanownego pedagoga. Na szczęście są jeszcze w Polsce ludzie z sercem i rozumem, choćby w licealnej ławce, choćby w świecie, gdzie nauczyciel wie, ale nie czuje.

Idź do oryginalnego materiału