NA FESTIWALU W BUDAPESZCIE - MOJA PRZYGODA ŻYCIA

mscyrku.blogspot.com 3 godzin temu

Zanim na blogu pojawią się relacje z poszczególnych spektakli 16 edycji Festiwalu Sztuki Cyrkowej w Budapeszcie oraz zdjęcia i filmy pozwólcie, iż napiszę kilka słów o mojej cyrkowej przygodzie życia.

W styczniu 2024 roku miałem przyjemność wybrać się na 15 Festiwal Sztuki Cyrkowej w Budapeszcie. Kiedy przyszedł czas powrotu obiecałem sobie, iż po prostu trzeba tu wrócić!

Nie spodziewałam się jednak takiego powrotu, o którym choćby w najśmielszych snach mi się nie śniło, ba choćby o tym nie marzyłem, bo nie wiedziałem, iż coś takiego w ogóle może mi się przytrafić.

W listopadzie ubiegłego roku otrzymałem oficjalne zaproszenie na 16 edycję Festiwalu Sztuki Cyrkowej w Budapeszcie jako gość specjalny. Jakby tego było mało zostałem również zaproszony na międzynarodową konferencję dotyczącą dostępności sztuki cyrkowej dla osób o specjalnych potrzebach, w tym osób niepełnosprawnych.

Niemożliwe…

A jednak!

Moja prezentacja została przedstawiona przez tłumaczkę przysięgłą, ja byłem jeszcze w podróży i niestety nie mogłem zrobić tego osobiście. Mimo to od kilku osób usłyszałem podziękowania za bardzo dobrą prezentację co było dla mnie wręcz zdumiewające, bo ja osobiście byłem z niej średnio zadowolony, gdyż ciężko ująć tyle zagadnień w limicie czasowym 10-15 minut.

Gdy dotarłem do Budapesztu, a następnego dnia do stołecznego cyrku w tym mieście, jeszcze nie byłem pewien, czy podchodząc do punktu informacyjnego w holu głównym otrzymam moją wejściówkę VIP. Nie ukrywam miałem mały stres, natomiast był on być może zbędny bo od razu Pani znalazła moje nazwisko na liście, wytłumaczyła co i jak.

Zostałem bardzo miło przyjęty przez pracowników cyrku, po czym udałem się na pierwsze piętro gdzie na holu doznałem kolejnego szoku, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ponieważ była tam wydzielona specjalna strefa dla gości specjalnych.

W strefie tej sama elita ze świata cyrku. Wśród tej elity międzynarodowe profesjonalny jury, dyrektorzy największych cyrków świata managerowie i wiele innych znamienitych osobowości. Nie można zapomnieć też o licznych artystach, którzy przez cały czas występują lub są już na cyrkowej emeryturze. Wśród tego zacnego grona znalazłem się też i ja, nie do końca mogę w to uwierzyć, to już się co prawda wydarzyło, ale zanim to do mnie dotrze myślę, iż minie jeszcze trochę czasu. Najbardziej ciężko uwierzyć mi w to, iż taki zwykły miłośnik sztuki cyrkowej z Polski dostał zaproszenie na tak prestiżową imprezę - jeden z najbardziej prestiżowych festiwali sztuki cyrkowej na świecie.


W tym licznym gronie miałem okazję i przyjemność poznać wiele osób, niektóre same do mnie podchodziły nawiązując rozmowy. Wszyscy bardzo otwarci uśmiechnięci przy okazji ciekawi kim ja jestem. Oczywiście jak ja kogoś też nie bardzo znałem to miałem okazję lepiej poznać. W strefie VIP czekały na mnie i wszystkich pozostałych gości specjalnych liczne przekąski, napoje oraz na widowni specjalnie przygotowane miejsca w środku trybun, naprzeciwko kurtyny. Cytując klasyka w strefie VIP było tak jakby luksusowo.

To dla mnie ogromny zaszczyt i rzecz bezcenna, iż mogłem doświadczyć tak miłej atmosfery, w tak naprawdę zacnym gronie, w tak wyjątkowym miejscu. Cóż, mam nadzieję, iż tak jak dwa lata temu powiedziałem sobie, iż wrócę do Budapesztu na festiwal cyrkowy tak liczę, iż za 2 lata będę mógł być tu ponownie. Niekoniecznie muszę być jako gość specjalny, bo nie ukrywam dziwnie się trochę z tym czułem haha, ale chciałbym być tu ponownie żeby doświadczyć tej sztuki cyrkowej, tych spektakli na tak fenomenalnym poziomie. To jest kwintesencja nie tylko sztuki cyrkowej, ale mojej pasji, bez której naprawdę nie wyobrażam sobie życia. Móc podziwiać tylu fantastycznych artystów z ponad 20 państw z niemal wszystkich kontynentów to naprawdę wyjątkowe chwile, których nie zapomni się do końca życia.

Przez trzy dni miałem przyjemność podziwiać cztery różne spektakle, choć jeden dwukrotnie. Przez około 16 godzin obcowałem ze sztuką cyrkową na wręcz nie ziemskim poziomie. Każdy z programów niezależnie od tego, czy był to Green, czy Red show - czyli dwa główne festiwalowe konkursowe programy, czy był to trwający nieco ponad godzinę White Lyrical show, czy węgierskie show to każde z nich miało to coś! Perfekcyjnie przygotowane pod każdym względem, każda minuta, każda sekunda tych widowisk sprawiała, iż człowiek chciał żeby to trwało i trwało, choćby gdy już tyłek trochę bolał po trzech godzinach siedzenia to mógłby boleć jeszcze bardziej i jeszcze kilka godzin, bo oczy, uszy, widziały i słyszały rzeczy oraz talenty, często dosłownie nie z tej ziemi. Występy do muzyki na żywo, śpiew na żywo, przepiękne i dopieszczone tresury zwierząt, różnorodność dziedzin cyrkowych, w tym wiele oryginalności i autentyczności. Jednym słowem: bajka!

Cały festiwal i jego otoczka udowadniają, iż motyw przewodni tegorocznej edycji festiwalu nie jest przypadkowy. Budapeszt promuje i napędza sztukę cyrkową, wprowadza innowacje trzymając się tradycji. Jest lokomotywą sztuki cyrkowej, która przez cały czas się rozpędza.

Do tego w Budapeszcie trafiłem na iście zimową pogodę śniegu było naprawdę sporo także i cyrk stacjonarny jak i całe miasto, zabytki, czy wzgórza prezentowały się naprawdę bajkowo.

Chciałoby się rzec chwilo trwaj, wiecznie trwaj, ale niestety wszystko co dobre gwałtownie się kończy i trzeba wracać do szarej codzienności, do pracy, do domu, ale z głową pełną niesamowitych wrażeń pozytywnych emocji i jak już napisałem wspomnień na lata.


Idź do oryginalnego materiału