Kiedyś, we śnie utkanym z dziwnych obrazów, Zuzanna stała oparta o zimne, świetliste wnętrze lodówki, jej palce wplątane we włosy bez cienia pewności, czy śni, czy żyje. Wszystko, co gotowała barszcz, pierogi, klopsiki znikało w oka mgnieniu. Nic nie mogło przetrwać dłużej niż kilka godzin. Czuła, jakby z lodówki wiał halny, który porywał jedzenie w […]