Mój mąż od miesiąca jest w delegacji służbowej. Ma wrócić już niedługo.
Któregoś dnia, gdy męża nie było w domu, w kuchni zepsuł się kran. Zofia przyszła do mnie i poprosiła mnie o pomoc. Sama nie zajmuję się takimi rzeczami, więc dałam jej numer do hydraulika.
Umówiły się na konkretną godzinę, hydraulik zjawił się punktualnie. Zofia przygotowała dla niego pieniądze, zgodnie z wcześniejszym ustaleniem. Gdy skończył pracę, wręczyła mu gotówkę.
Brakuje 1200 złotych powiedział. Jak to, przecież umawialiśmy się na inną kwotę. Mam świadka, mogę zawołać sąsiadkę. Nie obchodzi mnie twój świadek. Dajesz 2200 złotych. jeżeli nie zapłacisz, rozwalę ten kran i zakręcę wodę w całym mieszkaniu. Ale nie mam tylu pieniędzy, mogę resztę dopłacić, gdy wróci mój mąż.
A kiedy wraca? Za pięć dni… Nie, tak nie może być. Płacisz teraz, czekam.
Ale naprawdę nie mam już ani grosza! W takim razie musisz się jakoś ze mną dogadać. Musisz zapłacić za naprawę kranu!
Po tych słowach zaczął grzebać po szafkach.
Co ty tu wyprawiasz w moim domu? Zadzwonię na policję. Proszę bardzo, a ja powiem, iż odmawiasz zapłaty.
Po tej wymianie zdań hydraulik zaczął się zachowywać agresywnie, a Zofia zaczęła krzyczeć. Byłam w mieszkaniu. Usłyszawszy jej wrzask natychmiast pobiegłam do sąsiadki. Hydraulik trzymał Zofię przy ścianie i nie pozwalał jej odejść.
Zostaw ją natychmiast! krzyknęłam. Należy mi się zapłata! Zofia jest uczciwą dziewczyną, masz tu 1000 złotych, czego chcesz więcej?
I pamiętaj, odpowiadasz za to, co robisz. A jeżeli dowie się o tym mąż Zofii, zawodowy bokser, to po tobie.
Po tych słowach hydraulik uciekł, a ja od razu przeprosiłam Zofię, bo przecież to ja dałam jej jego numer. Ustaliłyśmy, iż nic nie powiemy jej mężowi, żeby się nie martwił. Teraz szukamy normalnego hydraulika mój kran też cieknie.











