Wychowała pokolenie wybitnych reporterek i reporterów. Sama zaczynała pracę jako dziennikarka pod koniec lat 50. O przeszłość i teraźniejszość polskiego reportażu, a także o wyczekiwanie na komplet wypoczynkowy Złota Gioconda, o pękające szyby w legendarnym Supersamie i o to, w jakich okolicznościach nazywano ją „panem redaktorem”, pytamy Małgorzatę Szejnert.