Miałem wtedy zaledwie pięć lat, a jednak ten dzień pamiętam tak, jakby wydarzył się wczoraj. Ojciec czytał korespondencję na telefonie mamy, gdzie ta pisała do przyjaciółki, iż wciąż spotyka się z bogatym kochankiem. Spotykali się rzadko. Ojciec w tamtym czasie zarabiał kilka starał się kupować rzeczy, których my, jego dzieci i żona, nie potrzebowaliśmy, ale mama chciała dbać o rodzinę. Zdecydowanie za mało zarabiał. A jakim prawem zaglądasz mi do telefonu? krzyczała wtedy mama, stosując zasadę: najlepszą obroną jest atak. Twoja pensja starczy najwyżej na chleb. Jak myślisz, skąd tyle jedzenia w domu? Telewizor jest mój! odszczeknął ojciec. Twój, ale i mój! Tak odpowiedział ojciec twój też. I telewizor, i mięso, i… i Marek. Wszystko zabieram! Byłem przerażony. Choć dotąd nie wciągano mnie w ich kłótnie, nagle stałem się ich bezpośrednim uczestnikiem, można powiedzieć.
Marek, nie Marek, tylko diabeł! odburknęła mama.
Ale właśnie wtedy ojciec zabrał mnie ze sobą. Po co mama miałaby szarpać się z dorosłym mężczyzną o dziecko? Ojciec zabierał mnie do ogrodu, brał na ręce, karmił, bawił się ze mną. Jeszcze przed tamtym wydarzeniem spędzał ze mną więcej czasu niż mama. Na dworze był śnieg, a ja, ubrany w kożuszek, stałem przed mamą i mówiłem ze łzami: Nie płacz, mamo, odwiedzę cię niedługo. Mama przytuliła mnie mocno, a ojciec spojrzał takim wzrokiem, iż wiedziałem, iż musimy już iść. Stanął przy drzwiach i powiedział mamie: Spotkamy się w sądzie! W życiu mojej mamy i ojca wszystko pewnie potoczyło się najlepiej, jak mogło. Niedługo po rozwodzie mama poznała nowego mężczyznę i na jakiś czas zapomniała o mnie. Ojciec nie czekał długo, związał się z Aleksandrą, córką zamożnego przedsiębiorcy. Czasami mama zabierała mnie na kilka dni. Ona i ojciec zerwali ze sobą kontakt. choćby po latach ojciec nie potrafił wybaczyć mamie.
Gdy miałem już czternaście lat, spadło na nas kilka ważnych wydarzeń naraz mama zaszła w ciążę, a ojca zamknęli w więzieniu.
Ojciec został niespodziewanie zamieszany w uliczną bójkę w drodze z pracy do domu. Odpowiedzialność zrzucono na niego, a sąd wymierzył mu najsurowszą karę. Na pożegnanie ojciec powiedział nam: Trzymajcie się razem! Aleksandra i ja długo dochodziliśmy do siebie po wyroku. Żyliśmy dalej, podtrzymując się nawzajem na duchu. Pewnego dnia wydarzyło się coś, czego nie mogę zapomnieć. Ktoś zadzwonił do drzwi. Aleksandra szykowała nam obiad, więc ja poszedłem otworzyć. Stała tam moja mama: Szykuj się, wracasz do domu powiedziała. Marku, kto to? krzyknęła Aleksandra, podchodząc do nas. Przyszłam po syna odpowiedziała mojej opiekunce mama. Aleksandra próbowała gestem zaprosić ją do środka, ale mama odsunęła jej rękę i z chłodem powiedziała: Uważaj, jestem w ciąży. Wiedziałem, jak bardzo to zabolało Aleksandrę nie mogła mieć dzieci, był to dla niej bolesny temat. Mimo to, jak zawsze, potrafiła zachować spokój i z lekkim uśmiechem zaprosiła mamę do kuchni. Siedzieli w kuchni, a ja schowałem się w swoim pokoju.
Posłuchaj mnie, Moniko George to mój jedyny bliski człowiek. Tylko on mnie rozumie, tylko przy nim czuję się silniejsza. Nie potrafię bez niego żyć. Jest moją rodziną, a ty… ty masz wszystko. Chcę, żeby na czas nieobecności twojego ojca zamieszkał ze mną zaczęła mama podnosić głos. Nie mogłem już wytrzymać w domu. Dzielicie mnie jak bochenek sera. Nie przyszło wam do głowy zapytać mnie o zdanie? Może już zdecydowałem, z kim chcę zostać. Sprytnie wyciskać łzy z dziecka dodała Aleksandra. Nie jestem już dzieckiem. Mamo, zostaję z Aleksandrą. Ty masz wszystko, a my mamy tylko siebie. Tu chodzę do szkoły, tu mieszkają moi przyjaciele. Przepraszam, ale postanowiłem sam nie wierzyłem, iż zdobyłem się na te słowa. Po raz pierwszy odezwałem się do mamy jak dorosły, nie jak dziecko. Odprowadziłem mamę na przystanek. Czekając na autobus, zapytałem:
Jak tam z tym twoim Adamem? przez cały czas się spotykacie?
Przecież głodni być nie możemy odpowiedziała z lekkim uśmiechem.
Objąłem moją niezdarną mamę, zaśmialiśmy się i rozstaliśmy. Wróciłem do domu pocieszyć Aleksandrę. Wiedzieliśmy, iż przed nami długa i trudna droga. Czekanie nigdy nie jest łatwe.

![Leśna Podlaska. Uczniowie gotowali pod okiem Karola Okrasy [ZDJĘCIA, FILM]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-lesna-podlaska-uczniowie-gotowali-pod-okiem-karola-okrasy-zdjecia-film-1774519959.jpg)










