Dziś byłem świadkiem sceny godnej Oscarów z udziałem 25-letniego kierowcy autobusu PKS nazwijmy go Tomek. Siedzę sobie spokojnie w autobusie relacji Lublin Kraśnik, a tu na przystanku wsiada poczciwa staruszka, pani Genowefa, rocznik pewnie 43, w berecie i z siatką w kwiatki.
Pani Genowefa zaczęła rozpakowywać swój nieodzowny pakiecik chusteczkę, w której jak zawsze ukryte były drobniaki (typowa babcia). Starannie odliczyła dokładnie tyle złotych, ile trzeba, i poprosiła:
Synku, zatrzymasz się na następnym przystanku przy sklepie?
Tomek skinął głową, zatrzymał się na wysokości spożywczaka „U Zosi”, a babcia wręcza mu te parę złotych mówiąc:
Dziękuję, kochany chłopcze.
I tu czar! Kierowca nie tylko nie wziął od niej pieniędzy, ale jeszcze wyjął swój własny portfel, powiedział, iż wraca za trzy minuty i zwiał do sklepu jak Usain Bolt po Red Bullu. Wrócił po chwili z pełną reklamówką: cztery litry mleka, śmietana, bochen chleba, paczka makaronu i choćby kawałek mięska na rosół!
Babcia aż oniemiała. Zaczęła się tłumaczyć:
Synku, broń Boże! Emerytura starcza mi na chleb i herbatę
Na co Tomek z zimną krwią odparł:
o ile pani tego nie weźmie, wyrzucę wszystko do śmieci!
Pani Genowefa rozczuliła się, popłakała, podziękowała z tysiąc razy, życzyła zdrowia, wnuków, wszystkiego najlepszego wiecie, babcine błogosławieństwa.
Tomek wraca na swój tron kierowcy, a tu nagle jakaś pani Halina po czterdziestce zaczyna sarkać:
No i co, panie kierowco, warto było się spóźniać i wydawać kasę? Dla kilku babcinych dziękuję?
A Tomek na to bez wahania: otwiera drzwi, patrzy jej prosto w oczy i mówi:
To przez takich ludzi jak pani starsi myślą, iż młodzi są źle wychowani, bo poza chciwością i fałszywą grzecznością nie wpoiliście swoim dzieciom nic więcej!
Halina wyszła z autobusu czerwona jak burak pod koniec sezonu! Cały autobus w euforii, a ja powiem tylko tyle: brawo Tomek! Takich ludzi potrzebujemy w tym kraju więcej!












