Młody kierowca autobusu miejskiego w Warszawie dał wszystkim pasażerom prawdziwą lekcję życia. To, co zrobił, zasługuje na najwyższy podziw

polregion.pl 6 godzin temu

Dzisiaj byłem świadkiem niezwykłego zachowania 25-letniego kierowcy autobusu PKS. Oto, co miało miejsce.
Na przystanku do autobusu wsiadła starsza pani, miała pewnie ze 80 lat. Uważnie obserwowałem sytuację. Wyjęła z torebki chusteczkę, a w niej, jak się domyślam, trzymała pieniądze. Odliczyła dokładną sumę i poprosiła kierowcę, aby zatrzymał się na kolejnym przystanku przy sklepie spożywczym. Kierowca zgodnie z prośbą się zatrzymał; babcia podała mu banknoty i powiedziała:
Dziękuję, synku.
Ale kierowca nie wziął od niej pieniędzy! Zamiast tego sięgnął do własnego portfela i oznajmił, iż za trzy minuty wróci. Wyskoczył do sklepu i kupił cztery litry mleka, śmietanę, chleb, makaron i mięso. Wrócił z zakupami i podał je starszej pani. Kobieta zaczęła się wzbraniać:
Nie trzeba, moja emerytura wystarcza mi na chleb i potrzebne rzeczy.
Ale kierowca odpowiedział zdecydowanie:
Jak pani nie weźmie, to wyrzucę.
Babci zakręciła się łza w oku, podziękowała mu serdecznie, życzyła wszystkiego dobrego w życiu… Kierowca wrócił za kierownicę autobusu. Wtem kobieta siedząca z tyłu, około czterdziestki, odezwała się oschle:
I po co było wydawać pieniądze i spóźniać wszystkich dla samych podziękowań?
Mężczyzna bez słowa zatrzymał autobus, otworzył drzwi i poprosił ją, żeby wysiadła, mówiąc:
Przez ludzi takich jak pani starsi myślą, iż cała młodzież jest źle wychowana i nic poza fałszem i pazernością nie potrafią przekazać swoim dzieciom!
Kobieta wysiadła, twarz miała czerwoną jak burak! Wielkie brawa dla tego chłopaka, oby więcej takich ludzi było wśród nas!

Idź do oryginalnego materiału