Młody kierowca autobusu miejskiego pokazał pasażerom prawdziwą lekcję życia – jego niezwykły czyn zasługuje na ogromny podziw

newsempire24.com 6 godzin temu

Dziś wydarzyło się coś niezwykłego, co na długo zostanie w mojej pamięci. Mam 37 lat i rzadko kiedy tak bardzo ktoś mnie porusza.
Jechałem autobusem PKS z Lublina do małej miejscowości niedaleko Kraśnika. Za kierownicą siedział młody chłopak, miał może 25 lat. W połowie trasy, na przystanku w Gościeradowie, wsiadła starsza pani wyglądała na jakieś osiemdziesiąt lat, drobna, siwiuteńka, ubrana w gruby, brązowy żakiet. W jej oczach widać było życiową mądrość i zmęczenie. Wyjęła z torebki kolorową, lnianą chusteczkę, rozwinęła ją, a w niej parę banknotów dwudziestozłotowych i trochę drobnych. Sumiennie, trzęsącymi się dłońmi, odliczyła dokładnie 6 złotych. Zwróciła się do kierowcy:
Panie kierowco, proszę się zatrzymać przy następnym sklepie, muszę kupić coś na kolację.
Kierowca skinął głową i zatrzymał autobus tuż pod małym sklepem Społem. Babcia wystawiła mu pieniądze, ale chłopak tylko się uśmiechnął i powiedział, iż nie trzeba. Nagle wyciągnął z własnego portfela stuzłotowy banknot, przeprosił pasażerów i szybkim krokiem pobiegł do sklepu. Wraca po kilku minutach z torbą w środku cztery litry mleka, śmietana, bochenek chleba, makaron i kawałek schabu.
Powierzył tę torbę starszej pani. Babcia, zaskoczona i nieco zawstydzona, niemal ze łzami w oczach odmówiła:
Synku, nie trzeba, moja emerytura wystarcza mi na chleb i coś do herbaty.
A on stanowczo:
Babciu, jak nie weźmiesz, to zostawię wszystko pod drzwiami taki mam charakter.
Pani rozpłakała się ze wzruszenia, przytuliła siatkę do piersi i wyszeptała, iż dziękuje mu z całego serca, życząc mu zdrowia, szczęścia i wszystkiego najlepszego w życiu.
Kiedy wróciliśmy do autobusu i ruszyliśmy w dalszą drogę, około czterdziestoletnia kobieta, ubrana z elegancją, zaczęła narzekać do kierowcy:
No i po co ten teatr? Warto było tyle pieniędzy wydawać i zatrzymywać autobus dla jakiegoś dziękuję?
Kierowca spojrzał na nią, zatrzymał pojazd, otworzył drzwi i powiedział z powagą:
Przez takie osoby jak pani, starsi ludzie tracą wiarę w młodych. To przez takich jak pani dzieci tracą serce i wyrosną na chytrych dorosłych. Nie mam ochoty mieć pasażerów, którzy nie znają współczucia.
Kobieta wysiadła cała czerwona ze złości i wstydu.
Siedziałem dalej w autobusie, patrzyłem przez okno i pomyślałem, jak ważne są takie gesty. Jeden młody chłopak potrafił każdego z nas czegoś nauczyć. Dzięki niemu przypomniałem sobie, iż dobro zawsze wraca, choćby gdy inni tego nie rozumieją. Trzeba mieć odwagę być dla innych po prostu człowiekiem.

Idź do oryginalnego materiału