Mieszkańcy już nie boją się „strasznego dworku” na Piotrówce. Obiekt przejmie we władanie Resursa Obywatelska?

mojradom.pl 2 godzin temu

Dworek jest remontowany

O tym, iż obiekt stanie się kolejnym miejscem (po głównej siedzibie przy ul. Malczewskiego i części Kamienicy Deskurów) zarządzanym przez Resursę, mówiło się jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji.

"Na etapie planowania i realizacji wskazywano, iż po zakończeniu prac obiekt powinien być wykorzystany przez Resursę do realizacji zadań statutowych, stanowiąc ważne uzupełnienie miejskiej infrastruktury kulturalnej' - czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały rady miejskiej.

Adaptacja starego dworku przy ul. Piotrówka 19 jest częścią większego zadania obejmującego m.in. przebudowę bulwaru północnego wraz z zagospodarowaniem terenu.

Festyny, pikniki, warsztaty

W projekcie uchwały zaznaczono również, iż "Przekazanie budynku znacząco zwiększy możliwości organizacyjne i programowe instytucji, umożliwiając rozszerzenie oferty skierowanej do mieszkańców oraz gości odwiedzających miasto. Obiekt może stać się miejscem organizacji wystaw, warsztatów, spotkań autorskich, działań edukacyjnych oraz wydarzeń promujących historię i tożsamość lokalną. Jednocześnie przekazanie budynku pozwoli na pełniejsze wykorzystanie potencjału odrestaurowanego obiektu, zapewniając jego użytkowanie zgodnie z przeznaczeniem oraz oczekiwaniami, które towarzyszyły realizacji inwestycji.

Dzięki temu budynek będzie służył mieszkańcom jako przestrzeń otwarta, dostępna i aktywnie wykorzystywana do prowadzenia działalności kulturalnej i społecznej".

W 2027 r. w parku kulturowym planowane są m. in. festyny historyczne, spacery tematyczne, warsztaty rękodzielnicze i edukacji historyczno-ekologicznej, pikniki rodzinne, plenery artystyczne oraz fotograficzno-rekreacyjne.

Historia mrożąca krew w żyłach

Budynek przy ul. Piotrówka 19 znany był mieszkańcom jako „straszny dworek”, bo osławiła go zła legenda, mówiąca, iż pojawiają się tam duchy dawnych właścicieli.

Dworek został postawiony w latach 20. ubiegłego wieku, w miejscu krytej strzechą chałupy pamiętającej jeszcze czasy staropolskie. adekwatnie była to "kurna chata", w której mieszkała jedna z dobrze znanych w mieście i jego okolicach „babek”. Legenda głosi, iż żyła około 120 lat i już na początku XIX w. słynęła ze swych znachorskich znajomości. Leczyła, a gdy i to było komu potrzebne – odczyniała i rzucała uroki tak na ludzi, jak i na wszelki inwentarz żywy i martwy.

Dalsze losy budynku oraz kolejnych jego mieszkańców też są tajemnicze i intrygujące. Podobno w XIX w. w okolicach chaty tej „baby jagi”, w tajemniczych i nigdy niewyjaśnionych okolicznościach, zaginęło pięć nastoletnich dziewcząt. Ponoć były jej ofiarami. Z ich młodzieńczej urody miała czerpać swą długowieczność. Równie mrożące krew w żyłach są opowieści o lokatorach "dworku" w czasie II wojny światowej, czyli rodzinie, która miała zabić dla ukrywanego w kominie złota Żyda, uciekiniera z getta i zamurować jego ciało w ścianie.

Na początku lat 90. XX wieku również zaczęły się tam dziać dziwne rzeczy. Lokalna prasa donosiła o nieludzkich jękach dobiegających z domku stojącego obok grodziska. Dlatego ostatni lokatorzy domu postanowili się z niego wyprowadzić, choć można choćby nazwać to ucieczką.

"Straszny dworek" przez lata pozostawał opuszczony i znajdował się w złym stanie technicznym. W trakcie prac konieczna okazała się częściowa rozbiórka najbardziej zniszczonych elementów, jednak ostatecznie poddano budynek renowacji.

Bożena Dobrzyńska

Idź do oryginalnego materiału