Mąż oświadczył żonie, iż stracił do niej zapał, a ona tak się odmieniła, iż to on ją znudził

twojacena.pl 8 godzin temu

Mój mąż Jan dziś rano mówi mi, iż ma mnie dosyć, a ja nagle zmieniam się tak, iż mnie on nie wytrzymuje. Prawie dwa lata temu usłyszałam od Jana zdanie, które nie wymaże się z mojej pamięci: Żyjesz tak przewidywalnie, iż nudzi mnie twoja codzienność. Mimo iż Jan uważa nasze życie za monotonne, ja czuję się w tym bezpieczeństwie. Każdego ranka wstaję przed świtem, jem lekki jogurt z owsianką, robię kilka przysiadów i szykuję się do pracy. Najpierw przygotowuję Jana na jego wyjazd pakuje mu lunch do termosu i dopasowuję garnitur a potem sama się ubieram. Wszystkie posiłki przygotowujemy w naszej kuchni w Warszawie; pakuję do pojemników drugie śniadanie dla nas obojga. Po drodze do domu co wieczór zatrzymuję się w lokalnym sklepie sieci Biedronka, potem gotuję, sprzątam i robię pranie. Przed snem włączam film na Netflixie i kładę się spać.

Jestem przekonana, iż mam rację. Nasz dom jest zadbany, Jan jest najedzony, a porządek i wygoda panują na każdym kroku. Co mogłabym chcieć więcej? W każdą sobotę odkurzam cały mieszkanie, piekę ciasto z kruszonką i przygotowuję obiad. Wieczorami zapraszamy przyjaciół z osiedla lub wychodzimy do centrum miasta na Starym Mieście, do klubów i restauracji. W niedzielę odwiedzamy rodziców najpierw w Łodzi, potem w Poznaniu. Pomagamy im w ogrodzie, rozmawiamy przy herbacie i cieszymy się wspólnym czasem.

Po powrocie do domu relaksujemy się w ciszy. Nigdy nie kłócimy się, nie podnosimy głosu. W naszym wnętrzu panuje spokój i harmonia. Aż pewnego dnia Jan mówi, iż jest mną znudzony. Przez kilka godzin powtarza, iż nie czuje satysfakcji, przytaczając przykłady znajomych, którzy całymi dniami imprezują i spełniają się w życiu. My choćby się nie kłócimy, podkreśla. I wtedy po prostu wychodzi z mieszkania.

Ja wciąż uważam, iż nasz styl życia jest idealny i nie chcę nic zmieniać. Jednak dla dobra Jana decyduję się na zmiany. Najpierw odświerzam swój wizerunek wyrzucam z szafy stare sukienki, udaję się na zakupy w Złotym Kierunku i za oszczędności z poprzedniego remontu kupuję nowe ubrania. Ścinam krótką fryzurę i farbuję włosy na ciepły blond, by nie wyglądać nudno. Potem znajduję nową pracę zamiast biura zaczynam organizować wesela i eventy. Dzięki temu odkrywam mnóstwo nietypowych atrakcji: warsztaty kulinarne, koncerty folkowe, turnieje paintballowe.

Tydzień później Jan wraca i jest w szoku, patrząc na nową mnie. Od tej chwili obiecuję mu, iż nasze życie będzie zupełnie inne. Rzadko kiedy wchodzimy do domu; jesteśmy ciągle w ruchu, podróżujemy po Polsce, poznajemy ciekawych ludzi. Każdego wieczoru odwiedzamy kluby, restauracje, bary, domy przyjaciół, a czasem wyjeżdżamy na kemping w Bieszczady, jeździmy rowerem po Mazurach, pływamy kajakiem po Wiśle. Weekendy spędzamy w Krakowie lub Gdańsku, zwiedzając nowe miejsca.

Po kilku miesiącach tego dynamicznego życia Jan zaczyna narzekać, iż tęskni za ciszą i spokojem domowym. Twierdzi, iż brakowało mu domowych posiłków i moich wypieków. Nie mam już czasu stać przy kuchence; zmieniłam się tak bardzo, iż Jan nie tęskni już za moim towarzystwem.

Kolejny tydzień przynosi kolejny zwrot Jan informuje, iż nie wytrzymuje tak intensywnego trybu życia i chce wrócić do dawnej rutyny: spokojnych wieczorów w domu, weekendów u rodziców i domowych potraw zamiast zamawianych dań. Ja natomiast już nie interesuję się tym powrotem. Przyzwyczaiłam się do życia pełnego przygód i nie chcę wracać do starego porządku. Gdy Jan domaga się przywrócenia wszystkiego tak, jak było, wybucha prawdziwa kłótnia.

Nasz spór kończy się dramatycznie rozbite naczynia, przybyli sąsiedzi i wezwana policja. Jan zabiera swoje rzeczy i jedzie do domu matki, licząc, iż wróci i znajdzie mnie taką, jak dawniej. To jednak niemożliwe. Nie jesteśmy postaciami z filmu, nie zmieniamy się w jedną noc. Jan wróci do mieszkania, a na stole znajdzie papiery rozwodowe i notatkę, iż nudzi go wspólne życie i nie chce już ze mną mieszkać.

Idź do oryginalnego materiału