– Mamo, masz już 65 lat. Trzeba iść do notariusza i przepisać mieszkanie na spadek – wyrzucała mi siostra podczas rodzinnych odwiedzin

newsempire24.com 1 dzień temu

Mamo, masz już 65 lat. Trzeba by iść do notariusza i przepisać dom, żeby spadek był załatwiony wytykała siostra podczas wizyty.

Tydzień temu mama miała urodziny, równe 65 lat. Na wielką imprezę nie miała ochoty, zaprosiła więc nas po prostu na domowe pogaduchy. Spakowałem dla niej elegancki bukiet róż, ciepły szlafrok i kapcie w zestawie. Włożyłem też do koperty 3 tysiące złotych zawsze się przydadzą.

Żona i dzieci tym razem nie mogli przyjechać. Syn przeziębiony, córka miała zawody, a Ritę nagle wysłali służbowo do Warszawy. Dzieciaki przynajmniej namalowały dla babci wielki rysunek, na którym wszyscy razem stoimy przed domem.

Do naszej wsi zawitała też moja młodsza siostra, Weronika:

Wiesz co, zapomniałam kupić mamie prezentu. Powiedz, iż szlafrok ode mnie i od ciebie.

Dobra. Ale serio zapomniałaś, iż mama ma urodziny? I to przecież nie byle jakie!

Ojej, Darek, mam tyle kłopotów w pracy!

Weronika od zawsze była trochę niesamodzielna. Urodziła córkę w wieku 19 lat ojciec małej z akademika choćby nie płaci alimentów, a o byciu ojcem już dawno zapomniał. Ja wtedy pracowałem na budowie i co jakiś czas słałem Weronice kasę na jedzenie, mleko, ciuchy dla małej Kasi.

Załatwiłem też miejsce w przedszkolu dla Kasi, a swojej siostrze znalazłem pracę kumpel szukał ekspedientki do sklepu. Weronika wytrzymała tam trzy miesiące i rzuciła robotę.

I tak już od lat łapie się rozmaitych fuch: raz robi paznokcie w salonie, innym razem doczepia rzęsy. Minionego lata była na sezonowych wyjazdach do pracy w Niemczech, córkę zostawiła mamie pod opieką. Przywiozła za trzy miesiące 7 tysięcy złotych i zaraz je roztrwoniła na bzdury kupiła sobie nowy telefon, a Kasi laptopa. Ja tyle zarabiam w miesiąc w firmie, jasne, ale sporo pracuję.

Mama cieszyła się jak dziecko, iż nas widzi. Nacieszyła się, napiekła i nagotowała smakołyków. Zaszła do nas też sąsiadka i ciotka Ola.

Impreza niestety skończyła się awanturą. Weronika bowiem, siedząc przy stole, musiała koniecznie pogadać o spadku:

Mamo, a na kogo przepiszesz dom?

Oj, Wercia, co ci do głowy przyszło? Przepiszę równo, podzielicie się, jak trzeba będzie.

Jak to równo? Darek ma już swoje mieszkanie i firmę, a ja dalej wynajmuję! Po co mu jeszcze ten dom?

Siostra mówiła, jakby mama już miała się powoli wybierać na tamten świat i to przy wszystkich gościach! Wstydu za grosz.

Weroniko, to nie jest temat na teraz. Nie psuj mamy święta.

No a kiedy pogadać? Mamo, masz już 65 lat! To już poważny wiek. Lepiej nie zwlekaj, tylko idź do notariusza i napisz na mnie darowiznę!

Ciotka Ola aż zakrztusiła się herbatą na te słowa. Nie miałem już cierpliwości chwyciłem Weronikę za rękę i wyprowadziłem do kuchni.

Ty masz w ogóle rozum? Co ty za głupoty opowiadasz przy stole? Już pogrzebałaś mamę, zanim tort został podany?

A co cię to obchodzi? Sama dziecko wychowałam, a wy

Sama? Już zapomniałaś, jak ci pieniądze przywoziłem, a mama z Kasią siedziała? Zaraz ci przyłożę, aż ściana zapiszczy!

Weronika się obraziła. Zabrała dziecko, nie pożegnała się choćby z mamą. Groziła mi jeszcze, iż pójdzie do sądu i zgłosi mnie gdzie trzeba ale co mi tam, jej groźby w kabaret wsadzić.

Za to mama bardzo się przejmuje Weroniką. Bo Weronika zabroniła Kasi kontaktować się z babcią choćby telefonów nie odbiera. A wszystko przez ten dom. Mama aż płacze i za serce się łapie.

Sam już nie wiem, co robić z tą moją siostrzyczką. Dorosła kobieta, a zachowuje się jak rozpieszczone dziecko.

No i pytanie do Was, drodzy czytelnicy powinienem próbować godzić się z siostrą, czy dać sobie spokój?

Idź do oryginalnego materiału