Mama? Taka sobie… – czyli jak teściowa próbowała nastawić wnuka przeciw synowej, a mąż w końcu powiedział: „Dość!”

twojacena.pl 1 dzień temu

Mama nam się średnio udała

Zosiu, znowu zostawiłaś mokry ręcznik na haczyku w łazience?

Głos teściowej przebrzmiał przez korytarz, ledwie Zofia zdążyła się rozebrać po pracy. Grażyna, jak stała, tak stała ręce założone na piersiach, spojrzenie wyćwiczone do perfekcji.

No przecież schnąć musi Zofia zrzuciła czółenka. Po to jest haczyk.
W porządnych domach ręczniki wiesza się na grzejniku, nie na haczyku. Ale skąd ty możesz o tym wiedzieć.

Zofia przeszła obok, udając, iż oszczędza tchu na ważniejsze kwestie niż ręczniki. Dwadzieścia osiem lat, dwa dyplomy, stanowisko kierownicze a tu dostaje reprymendę za tekstylia. Co dzień, bez wyjątku.

Grażyna rzuciła za nią wzrokiem, w którym mieszały się chłód i zgorszenie. Ta jej maniera zamilknąć, zignorować, zachowywać się, jakby miała swój zamek na Wawelu. Po pięćdziesięciu pięciu latach życia Grażyna myślała, iż ludzi umie czytać jak gazetę i od razu wiedziała, iż z tej Zofii to żadna partia dla Janka. Zimna. Wysoka. Dla Janka trzeba było kobiety, co pierogi lepi, a nie marmuru w garsonce.

Przez kilka następnych dni Grażyna bacznie obserwowała każdą scenę, każdą minę, wszystko notowała w pamięci

Patryk, posprzątaj zabawki przed kolacją.
Nie chce mi się.
Nie pytam, czy ci się chce. Posprzątaj, proszę.

Szóstolatek wykrzywił się w markotną minkę, ale zabrał się za zbieranie żołnierzyków spod stołu. Zofia choćby nie zerknęła w jego stronę kroiła ogórka z wielką pasją.

Grażyna oglądała tę scenkę z wygodnej kanapy. O! No właśnie. Te zero serdeczności, ten brak czułego słowa, tylko same rozkazy. Biedne dziecko

Babciu Patryk wskoczył na kanapę, gdy Zofia poszła do pokoju segregować pranie a czemu mama zawsze jest taka zła?

Grażyna pogłaskała wnuczka po głowie. Okazja z tych, które się łapie: raz-dwa.

Wiesz, skarbie są tacy ludzie, którzy nie umieją okazywać miłości. To przykre, ale takie życie.
A ty umiesz?
Oczywiście, kochanie! Babcia cię kocha najbardziej na świecie. Babcia nie jest zła.

Patryk się przytulił, a Grażyna rozciągnęła uśmiech na szerokość.

Każde kolejne popołudnie wykorzystywała, żeby powolutku dodawać kolejne cegiełki do własnej wersji historii.

Mama dziś mi nie pozwoliła oglądać bajek żalił się Patryk tydzień później.
Oj, biedactwo. Mama u nas sroga, prawda? Czasem babci się wydaje, iż aż za bardzo. Ale nie martw się, do babci możesz zawsze przyjść babcia cię zrozumie.

Patryk kiwał głową, nasiąkał tym jak biszkopt kawą. Babcia dobra, mama no właśnie.

Widzisz Grażyna zniżała głos do szeptu spiskowca niektóre mamy po prostu nie nadają się do czułości. Ale to nie twoja wina, Patryczku. Jesteś super! To mama taka byle jaka.

Gdy Patryk tulił się do babci, coś zimnego i obcego rosło w nim na myśl o mamie.

Po miesiącu Zofia zauważyła zmianę.

Patryk, chodź do mamy, dam ci buziaka!

Syn się odsunął.

Nie chcę.
Czemu?
Bo nie.

I pobiegł do babci. Zofia stała, wyciągnięta ręka jakby zawisła w próżni. Coś w ich codzienności się przewróciło, tylko nie wiedziała kiedy.

Grażyna patrzyła z końca korytarza, satysfakcja wymalowana jak u zdobywcy.

Patryczku przysiadła Zofia wieczorem obok syna jesteś obrażony na mamę?
Nie.
To czemu nie chcesz się ze mną bawić?

Wzruszył ramionami, patrzył gdzieś w bok.

Wolę do babci.

Zofia westchnęła i puściła go wolno. Ból narastał, nie rozumiała o co chodzi.

Janek, nie poznaję Patryka mówiła mężowi, kiedy już dom cichł, a herbata stygnęła na stole. Unika mnie, boi się, tak nagle. Nigdy wcześniej tak nie było.
Daj spokój. Dzieci mają swoje humory. Dzisiaj tak, jutro inaczej.
To nie kaprys, on patrzy na mnie jak jakbym coś złego zrobiła.
Przesadzasz, Zosiu. Mama z nim zostaje, może się przyzwyczaił.

Zofia chciała jeszcze coś dodać, ale Janek już wsadził nos w telefon.

Twoja mama cię kocha tymczasem Grażyna kładła wnuka spać, kiedy rodzice wracali wieczorem ale na swój sposób. Zimno, surowo. Nie wszystkie mamy potrafią być miłe, rozumiesz?
A czemu?
Tak się czasem zdarza, słoneczko. Babcia cię nigdy nie skrzywdzi, zawsze obroni. Nie to, co mama

Patryk zasypiał z tymi słowami w głowie, a rano zerkał na mamę z coraz większym dystansem.

Teraz już w zasadzie nie ukrywał, kogo woli.

Temuś, idziemy na spacer? Zofia wyciąga dłoń.
Z babcią chcę.
Patryk
Z babcią!

Grażyna niemal od razu chwyta wnuka.

No daj spokój dziecku! Nie chce, to nie zmuszaj. Chodź, Patryczku, babcia ci lody kupi.

Wyszli. Zofia patrzyła na nich, a ciężar na sercu rósł. Jej synek z babcią, nie z nią. Nie wiedziała nawet, gdzie wszystko się rozpadło.

Wieczorem, Janek znalazł ją w kuchni. Siedziała nad letnią herbatą, tępo gapiąc się w ścianę.

Zosiu, pogadam z nim, obiecuję.

Skinęła głową. Na rozmowę nie starczyło już sił.

Janek wziął Patryka na stronę.

Patryk, powiedz tacie. Czemu nie chcesz być z mamą?

Chłopiec spuścił wzrok.

Tak po prostu.
Po prostu to nie odpowiedź. Mama ci coś zrobiła?
Nie
No to czemu?

Patryk milczał. Sześciolatek nie umiał ubrać w słowa tego, co czuł bo i skąd? Babcia powiedziała, iż mama zła, zimna. To chyba prawda. Babcia nie kłamie.

Janek wyszedł z pokoju kilka mądrzejszy.

A Grażyna tymczasem dopracowywała swoją strategię. Zofia oklapła zupełnie już to widziała. Jeszcze trochę, a sama się spakuje. Janek zasłużył na lepszą żonę, a nie na bryłę lodu.

Patryczku zagaiła wnuczka gdy Zofia była pod prysznicem wiesz, iż babcia kocha cię najbardziej na całym świecie?
Wiem.
A mama mama taka sobie, prawda? Nie przytuli, nie pocałuje, złośnica. Biedny mój chłopiec

Nie usłyszała kroków za sobą.

Mamo.

Grażyna się odwróciła. Janek stał w progu, cały blady.

Patryk, do pokoju powiedział cicho, ale takim tonem, iż wnuk z miejsca zwiał.
Ja tylko
Słyszałem wszystko.

Cisza, jakby kura na grzędzie.

Ty Janek przełknął ślinę. Ty to wszystko ustawiłaś przeciwko Zofii? Przez cały ten czas?
Dbałam o wnuka! Ona go pilnuje jak strażnik w poprawczaku!
Oszalałaś?

Grażyna się cofnęła. Janek nigdy nie patrzył na nią w ten sposób. Z obrzydzeniem.

Janek, posłuchaj
Teraz ty posłuchaj. Zbliżył się. Nastawiałaś mojego syna przeciwko matce. Mojej żonie. Rozumiesz, co zrobiłaś?
Chciałam dobrze!
Dobrze?! Patryk ucieka przed własną mamą! Zosia nie wie, jak się nazywa! To jest dobrze?

Grażyna zadarła brodę.

Bardzo dobrze. Ona ci nie pasuje. Zimna, twarda, bez serca
Dość!

Krzyk ściął powietrze. Janek ciężko oddychał.

Spakuj się. Dzisiaj.
Wyrzucasz własną matkę?
Chronię rodzinę. Przed tobą.

Grażyna otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła. W oczach syna widziała wyrok. Bez negocjacji. Bez apeli.

Godzinę później była już poza domem. Bez pożegnań.

Janek odszukał Zofię w sypialni.

Już wiem, dlaczego Patryk się zmienił.

Zofia uniosła zapłakane oczy.

Moja mama mówiła mu, iż jesteś zła, iż go nie kochasz. Cały czas nastawiała go przeciwko tobie.

Zofia zamarła, potem długo, powoli wypuściła powietrze.

Myślałam, iż zwariowałam. Że jestem złą matką.

Janek objął ją.

Jesteś świetną mamą. Mama nie wiem, co ją napadło. Ale więcej się do Patryka nie zbliży.

Następne tygodnie były trudne. Patryk pytał o babcię, nie rozumiał, czemu zniknęła. Rodzice tłumaczyli spokojnie, cierpliwie.

Synku Zofia głaskała go po głowie to, co mówiła babcia o mnie to nieprawda. Kocham cię, bardzo mocno.

Patryk patrzył nieufnie.

Ale jesteś zła.
Nie zła, tylko wymagająca. Bo zależy mi, żebyś wyrósł na fajnego człowieka. Surowość to też miłość, rozumiesz?

Chłopiec długo myślał.

Przytulisz mnie?

Zofia przytuliła go tak mocno, aż obu brakło tchu Patryk roześmiał się na cały pokój.

Z dnia na dzień Patryk powracał. Ten stary Patryk, co biegł do mamy z rysunkiem. Ten, który zasypiał przy jej nuceniu piosenek. Janek patrzył na żonę i syna, rozbawionych w salonie, myślał o własnej matce. Ta dzwoniła parę razy, nie odbierał.

Grażyna została sama w swoim M3 na Pradze. Bez wnuka. Bez syna. Chciała jedynie ochronić Janka przed nieodpowiednią kobietą. I została z niczym.

Zofia położyła głowę na ramieniu Janka.

Dziękuję, iż wszystko naprawiłeś.
Przepraszam, iż tak długo nie widziałem oczywistego.

Patryk podleciał, wskoczył tacie na kolana.

Mamo, tato, pójdziemy jutro do zoo?

Życie jednak potrafi się poskładać trzeba tylko trochę porozmawiać i nie dać babci wejść na głowę.

Idź do oryginalnego materiału