„Mam dość noszenia was na plecach! Ani grosza więcej—radźcie sobie tak, jak chcecie!” – krzyknęła Janka, blokując karty.

newsempire24.com 7 godzin temu

Nie mam już siły dźwigać was wszystkich na barkach! Nie zostanie mi już ani groszajedźcie sobie pożywiać się, jak chcecie! krzyknęła Jagoda, odcinając kartę.

Jagoda otworzyła drzwi do mieszkania i od razu usłyszała rozmowę dochodzącą z kuchni. Jej mąż Michał rozmawiał z teściową, Stanisławą Kowalską. Kobieta przyjechała rano i, jak zwykle, rozłożyła się przy stole.

Co jest z telewizorem? zapytał Michał.

To już stara maszyna narzekała teściowa. Obraz słychać, dźwięk przerywa. Powinna była być wymieniona dawno temu.

Jagoda zdjąła buty i weszła do kuchni. Teściowa siedziała przy stole z filiżanką herbaty, a Michał majstrował przy telefonie.

O, Jagodo, już jesteś przywitał się Michał z uśmiechem. Właśnie dyskutujemy o telewizorze mamusi.

Co się stało? zapytała zmęczona Jagoda.

Jest zepsuty. Trzeba kupić nowy odpowiedziała Stanisława.

Michał odłożył telefon i spojrzał na żonę.

Zawsze płacisz za takie rzeczy. Kup mamie nowy telewizor. My nie chcemy wydawać własnych pieniędzy.

Jagoda stanęła w progu, odklepując płaszcz. Powiedział to tak, jakby zamawiał chleb w sklepie.

Nie mam ochoty, a ty? spytała.

Masz dobrą pracę, zarabiasz przyzwoicie wytłumaczył Michał. A ja ledwo wiążę koniec z końcem.

Jagoda zmarszczyła brwi, patrząc, czy mężczyzna żartuje. Jego twarz zdradzała pewność, iż ma rację.

Michału, nie jestem bankiem rzekła powoli.

No cóż, to tylko telewizor odparł mąż, machając dłonią.

Usiadła przy stole i cofnęła się myślami do ostatnich miesięcy. Kto płacił czynsz? Jagoda. Kto kupował jedzenie? Jagoda. Kto opłacał media? Jagoda. A leki dla Stanisławy, które ciągle narzekała na ciśnienie i stawy? Jagoda. Kredyt, który teściowa wzięła na remont, po trzech miesiącach przestała spłacać jagodę wziął na siebie.

Pamiętasz? zapytał Michał.

Pamiętam, kto od dwóch lat trzyma rodzinny budżet w ryzach odparła.

Stanisława wtrąciła się:

Jagodo, jesteś panią domu, więc to twoja odpowiedzialność. Czy naprawdę tak trudno kupić mamie telewizor? To zakup dla rodziny.

Dla rodziny? powtórzyła Jagoda. A gdzie jest ta rodzina, kiedy trzeba wydawać pieniądze?

Nie tak, iż nic nie robimy sprzeciwił się Michał. Pracuję, a mama pomaga w domu.

Pomaga? zdziwiła się Jagoda. Teściowa przychodzi na herbatę i opowiada o swoich dolegliwościach.

Co? oburzyła się teściowa. Dawam wam rady, jak prowadzić dom.

Rady, jak mam wspierać wszystkich? odezwała się Jagoda.

Kto inny? zapytał Michał zaskoczony. Masz stałą pracę i przyzwoite zarobki.

Jagoda przyjrzała się mężowi. On naprawdę uważał, iż to normalne, iż żona musi utrzymywać całą rodzinę.

A co ty robisz z pieniędzmi? spytała.

Oszczędzam odpowiedział. Na wszelki wypadek.

Na co? dopytała.

Nie wiadomo. Na kryzys, zwolnienie. Trzeba mieć poduszkę bezpieczeństwa.

A gdzie jest moja poduszka? zapytała.

Masz pewną pracę, nie zwolnią cię.

Jagoda spokojnie odparła: Czas, żebyś ty i twoja mama sami zdecydowali, co kupić i za co zapłacić.

Michał uśmiechnął się szyderczo. Dlaczego tak mówisz? Ty świetnie radzisz sobie z pieniędzmi. Nie obciążamy cię dodatkowymi wydatkami.

Nie obciążacie? przyspieszyło serce Jagody. Czy naprawdę myślicie, iż nie obciążacie mnie?

Nie prosimy o zakup codziennie broniła się teściowa. Tylko gdy naprawdę jest potrzebny.

Czy naprawdę telewizor jest niezbędny? zapytała.

Oczywiście! Jak żyć bez telewizji? Wiadomości, programy…

Można wszystko oglądać w sieci.

Ja nie rozumiem internetu przerwała teściowa. Potrzebuję porządnego telewizora.

Rozmowa kręciła się w kółko. W ich głowach zarówno teściowa, jak i Michał wierzyli, iż Jagoda jest zobowiązana do finansowego wsparcia, podczas gdy oni przyciskają każdy grosz dla siebie.

Dobrze, powiedzcie mi, ile kosztuje telewizor, którego chcecie rzekła Jagoda.

Dobry model kosztuje czterdzieści tysięcy złotych podskoczył Michał. Duży, z dostępem do sieci.

Czterdzieści tysięcy złotych powtórzyła Jagoda.

Ile wydaję co miesiąc na naszą rodzinę? zapytała.

Dużo, chyba odpowiedział niepewnie.

Około siedemdziesięciu tysięcy złotych wyliczyła. Czynsz, jedzenie, media, leki dla mamusi, jej kredyt.

Michał wzruszył ramionami. To rodzina, to normalne.

A co ty wydajesz? dopytała. Czasem mleko, chleb

Ty dawkałeś maksymalnie pięć tysięcy złotych na rodzinę podsumowała Jagoda. I to nie każdego miesiąca.

Oszczędzam na czarną godzinę bronił się mąż.

Czyja to czarna godzina? Twoja?

Nasza, oczywiście.

Dlaczego więc trzymasz pieniądze w osobistym koncie, a nie wspólnym?

Michał zamilkł. Teściowa też.

Mój syn utrzymuje rodzinę wtrąciła się Stanisława. Z czym?

Ostatnio kupował jedzenie sześć miesięcy temu, i to tylko dlatego, iż byłam chora i poprosiłam go o pójście do sklepu odpowiedziała Jagoda.

Ale on pracuje! protestował Michał.

Ja też pracuję. Tylko mój pensja idzie do wszystkich, a jego zostaje przy nim argumentowała Jagoda.

To po prostu tak się robi odparł Michał niepewnie. Kobieta zarządza domem.

Zarządzanie domem nie znaczy dźwigać wszystkich na barkach odparła.

Co proponujesz? zapytała teściowa.

Żeby każdy sam się utrzymywał powiedziała Jagoda.

Jak to ma działać? krzyknęła Stanisława. Co z rodziną?

Rodzina to kiedy każdy wkłada swój wkład, a nie jeden trzyma wszystkich wytłumaczyła.

Michał patrzył na żonę zdumiony. To dziwne myślenie. Mamy wspólny budżet.

Wspólny? zaśmiała się Jagoda. To, co mamy, to ja wnoszę pieniądze, a ty trzymasz swoje dla siebie.

Nie ukrywam ich bronił się Michał. Oszczędzam na przyszłość.

Twoja przyszłość, nie nasza odparła.

Czy twoja mama kupi telewizor ze swojej emerytury? spytała.

Nie, ona ma małą emeryturę! wykrzyknęła Stanisława.

A twoja pensja jest jak gumka, rozciągliwa bez granic? podśmieszyła się Jagoda.

Możesz sobie na to pozwolić przyznał Michał.

Nie chcę odrzekła Jagoda.

Cisza opadła. Michał i teściowa spojrzeli po sobie.

Co masz na myśli, iż nie chcesz? zapytał cicho mąż.

To znaczy, iż mam dość podporządkowywania się rodzinie samodzielnie odpowiedziała.

Jesteśmy rodziną, powinniśmy sobie pomagać nalegała teściowa.

Wzajemnie, nie jednoosobowo wtrąciła się Jagoda.

Wstała od stołu, podeszła do telefonu i otworzyła aplikację bankową. Zablokowała wspólną kartę, którą miał dostęp Michał, a potem przelała wszystkie oszczędności na nowo założone konto, które prowadziła od miesiąca.

Co robisz? zapytał zaniepokojony Michał.

Dbam o finanse odparła krótko.

Michał próbował zajrzeć na ekran, ale Jagoda odwróciła telefon. Po kilku minutach wszystkie środki znalazły się w jej prywatnym rachunku, niedostępnym dla męża i teściowej.

Co się dzieje? krzyknął mąż, przerażony.

To, co powinno było się stać dawno temu odpowiedziała.

Teściowa wstała gwałtownie.

Co zrobiłaś? Zostaniemy bez pieniędzy!

Dostaniecie to, co sami zarobicie powiedziała spokojnie.

Co to znaczy sami? A budżet rodzinny?

Nie mieliśmy budżetu rodzinnego, mieliśmy mój budżet, z którego żyliście wyjaśniła.

To szaleństwo! wykrzyknęła Stanisława.

Jagoda, nie tracąc spokoju, dodała:

Od dziś żyjemy osobno. Nie muszę płacić za wasze zachcianki.

Co to za zachcianki? zapytał Michał. To są niezbędne wydatki!

Czterdziestotysięczny telewizor to nie niezbędny wydatek?

Dla mamy, tak!

Niech mama kupi go ze swojej emerytury albo ty wydaj swoje oszczędności.

Michał zamilkł, a teściowa podbiegła do syna:

Dlaczego milczysz? Postaw ją w miejscu! To twoja żona!

Michał mruknął, nie chcąc spojrzeć w oczy Jagodzie. Wiedział, iż ma rację, ale nie chciał przyznać się do tego głośno.

Czy naprawdę uważasz, iż powinnam wspierać całą twoją rodzinę? spytała cicho.

Jesteśmy małżeństwem odpowiedział.

Małżeństwo to partnerstwo, a nie sytuacja, w której jedna osoba pokrywa wszystkie koszty odparła.

Moja pensja jest mniejsza!

Twoje oszczędności są większe, bo nie wydajesz ich na nic poza sobą.

Michał znowu zamilkł. Wtedy teściowa zmieniła taktykę:

Jagodo, porozmawiajmy spokojnie. Zawsze byłaś dobrą dziewczyną, zawsze pomagałaś.

Pomagałam, dopóki nie zdałam sobie sprawy, iż jestem wykorzystywana odparła.

Nie jesteś wykorzystywana, jesteś doceniana!

Doceniana za płacenie wszystkich rachunków? zapytała.

Za wsparcie rodziny.

Nie wspieram rodziny, wspieram dwoje dorosłych, którzy sami mogą zarabiać odrzekła.

Następnego ranka Jagoda poszła do banku i otworzyła osobne konto na własne nazwisko. Wydrukowała wyciągi z dwóch lat, które pokazały, iż wszystkie wydatki czynsz, jedzenie, media, leki, kredyt teściowej szły z jej pieniędzy.

Po powrocie do domu wyjęła duży walizkę i zaczęła pakować rzeczy Michała: koszule, spodnie, skarpetki, starannie składąc wszystko.

Co robisz? zapytał mąż, wracając z pracy.

Pakuję twoje rzeczy.

Dlaczego?

Bo nie mieszkasz już w tym mieszkaniu.

Co? To moje mieszkanie też!

Mieszkanie jest na moje nazwisko. Decyduję, kto w nim mieszka.

Jesteśmy małżeństwem!

Na razie tak, ale nie na długo.

Jagoda położyła walizkę w korytarzu i podała rękę.

Klucze.

Jakie klucze?

Do mieszkania, wszystkie komplety.

Czy twoja mama ma klucze?

Tak, przychodzi od czasu do czasu.

Zadzwoń do niej, niech odda klucze.

Bo Stanisława nie ma już prawa wchodzić do mojego domu.

Godzinę później teściowa przyjechała. Zobaczyła walizkę w holu i zrozumiała powagę sytuacji.

Co to oznacza? zapytała ostro.

To znaczy, iż twój syn wyprowadza się.

Gdzie? To jego dom!

To mój dom. Nie chcę już utrzymywać hustlerów.

Jak śmiesz! wykrzyknęła.

Proszę, oddaj klucze.

Nie oddam ich!

Zadzwońmy na policję.

Teściowa wywołała spór, krzycząc, iż Jagoda niszczy rodzinę, iż nigdy nie traktowano jej tak. Jagoda spokojnie wybrała numer alarmowy.

Dzień dobry, potrzebna jest pomoc. Była ze mną moja była teściowa i odmawia zwrotu kluczy oraz opuszczenia mieszkania.

Po pół godziny przyjechały dwa funkcjonariusze. Przeczytali dokumenty własności.

Proszę pani, oddaj klucze i wyjdź powiedzieli.

Mój syn nie jest właścicielem, nie ma prawa rozporządzać mieszkaniem! odparła Stanisława.

Po chwili podniosła klucze z torebki i rzuciła je na podłogę.

Będziecie żałować! krzyknęła, odchodząc.

Będę sama, ale z własnymi pieniędzmi odparła Jagoda.

Michał podniósł walizkę i poszedł za matką. Przy drzwiach odwrócił się:

Jagodo, może jednak się zastanowisz?

Nie ma już nic do rozważania.

Tydzień później Jagoda wniosła pozew o rozwód. Nie było praktycznie żadnego wspólnego majątku do podziału mieszkanie należało do niej od początku, a samochód kupiła własnymi środkami. Michał nie sprzeciwił się, zdając sobie sprawę, iż to bezcelowe. Sąd rozgrzał małżeństwo.

Przez kolejny miesiąc teściowa dzwoniła płakała, groziła, domagała się pieniędzy na leki. Jagoda słuchała w ciszy i odkładała słuchawkę.

Moje ciśnienie rośnie przez ciebie! narzekała.

Niech syn się sobą zajmie, ma oszczędności odpowiedziała.

PoJagoda zrozumiała, iż prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, gdy odważnie zamyka drzwi przed tymi, którzy chcą żyć z jej ciężaru.

Idź do oryginalnego materiału