– Majo, ile masz lat? – cicho zapytał ojciec.

newsempire24.com 5 godzin temu

Jadwiga, ile masz lat? zapytał cicho ojciec. Mam wrażenie, iż nie jesteś na pierwszym roku studiów, a w pierwszej klasie. Czyżby miłość nie wystarczyła, by żyć gdzieś i codziennie jeść? Trzeba. Gdzie tak pośpiesznie? Jutro ma się wziąć za mąż, co? Nikt nie ma nic przeciwko twojemu Łukaszowi, niech przyjdzie, poznamy się, pogadamy, spotkamy się z jego rodzicami Czy mówię to dobrze?

Krzysztof, kiedy przyjedziesz? zapytała Barbara, dzwoniąc do męża w pracy.

Niedługo. Już prawie skończyłem, odparł.

No więc, nie zwlekaj! Rozmowa czeka, nagle dodała żona.

Coś się stało? dopytał Krzysztof.

Jak ci to opisać jeszcze nie zaszło, ale trzeba porozmawiać, Barbara była wyraźnie podniecona, choć na razie nic poważnego się nie wydarzyło.

Po piętnastu minutach głowa rodziny wszedł do mieszkania.

Co się tutaj stało? zapytał ostrożnie żonę.

Przebierz się, umyj ręce, nie musisz od razu ratować wszechświata, pocałowała męża i delikatnie popchnęła go w stronę łazienki.

Wkrótce po skończył wszystkie niezbędne czynności, ubrał się i wyszedł do salonu.

Chodźmy, poprowadziła go do pokoju córki. Jadwiga siedziała na kanapie, oczy zaczerwienione od łez.

Co się stało? Krzysztof starał się zachować spokój.

Zapytaj swoją córkę, przerwała Barbara, powiedz tacie, co wymyśliłaś!

Jadwiga odwróciła się ku oknu, nie chcąc już wyjawiać swoich problemów.

No, dziewczyny, zdecydowanie uderzył dłonią w stół Krzysztof. Albo spokojnie, bez krzyków, powiecie mi, o co chodzi, albo sami się ogarniecie, a ja pójdę odpoczywać po pracy!

My tu właśnie małżeństwo planujemy, dodała żona z kwaśnym sarkazmem. Dosłownie dzisiaj, nie odkładając na później!

Co to ma znaczyć? nieco zdziwił się Krzysztof. Czyżby tak, od razu wziąć ślub? Z kim, jeżeli nie jest to tajemnica?

Jadwiga wciąż milczała, więc Barbara musiała znowu podjąć temat:

Łukasz Kowalski, pamiętasz, ostatnio często wchodził?

Tak, więc cóż, córeczko?

Jadwiga dalej milczała.

No więc, kochanie. Skończ już te gry. Czy mam przed tobą tańczyć, by coś się dowiedzieć? powiedział poważnie ojciec.

My z Łukaszem kochamy się! nagle wykrzyknęła córka. On jest najwspanialszy i weźmiemy się!

No w końcu jasność, westchnął głowa rodziny. Czy on uczy się z tobą?

Tak, w jednej grupie.

Pierwszy rok, mruknął Krzysztof, niepewnie. Dzieci

Nie jesteśmy dziećmi! wtrąciła się dziewczyna. Mamy już osiemnaście lat, jesteśmy pełnoletnie!

Dobrze. jeżeli jesteście pełnoletnie, to dorośli, rozumiemy? To będziemy rozmawiały jak dorośli.

Nie chcę rozmawiać! Zaraz usłyszę: Jesteście jeszcze młodzi, trzeba poczekać, stanąć na nogi, przemyśleć uczucia i inne nudne frazesy. Jesteście dorośli, mądrzy, słuszni, a nie rozumiecie prostej sprawy: kochamy się, mamy uczucia! A wy chcecie to wszystko zniszczyć!

Córeczko, nie zamierzam nikogo niszczyć, zmęczony westchnął ojciec. Chcę to wszystko wyjaśnić. Więc kochacie się, tak? Jadwiga przytaknęła zuchwale. To już dobrze. Chcecie się pobrać? Oboje, czy tylko ty?

Tato, nie staraj się obrazić Łukasza. On też chce, żebyśmy się pobrali.

No to gratulacje. Macie życzenie. A gdzie będziecie mieszkać, na co się utrzymacie? Czy przemyśleliście te kwestie?

To nieistotne! jeżeli kochamy się, reszta nie ma znaczenia! wykrzyknęła gorąco.

Jadwiga, ile masz lat? zapytał ojciec cicho. Mam wrażenie, iż nie jesteś na pierwszym roku studiów, a w pierwszej klasie. Co by nie było, miłość wymaga życia i jedzenia. Potrzebne jest. Gdzie tak śpieszcie? Jutro ma się wziąć za mąż, co? Nikt nie ma nic przeciwko twojemu Łukaszowi, niech przyjdzie, poznamy się, pogadamy, spotkamy się z jego rodzicami Czy mówię to dobrze? odwrócił się do żony.

Bardzo dobrze, kochanie. Ale jest mały detal Pośpiech nie jest wskazany.

A co, Łukasza zabierają do służby?

Nie, to nie o to chodzi. Jadwigo, czemu milczysz, mam wszystko wyartykułować?

Nie milczę, gniewnie burknęła córka. My z Łukaszem będziemy mieli dziecko.

Ach tak, zdziwił się Krzysztof. Co zamierzacie zrobić?

Wziąć ślub! Urodzić dziecko! I nie myślcie, iż wam to zabronię! Nasze dziecko przyjdzie na świat!

Dobrze, uspokój się! Nikt nie ma zamiaru cię namawiać, trzeba to rozgryźć sami. Czy rodzice Łukasza wiedzą?

Dziś Umówiliśmy się, iż każdy dziś porozmawia z rodzicami

I co? Nie dzwonił jeszcze z wynikiem?

Nie

Dobrze, jak zadzwoni, powiesz mi. A teraz daj mi coś do jedzenia, bo z waszymi emocjami zostanę głodny.

Oni z żoną poszli do kuchni, gdzie Barbara gwałtownie podgrzała obiad i podstawiła talerz przed mężem.

Co będziemy robić? spytała cicho.

Nie wiem jeszcze. Szczerze mówiąc, nie wiem. Poczekajmy, co powiedzą jego rodzice, może razem dojdziemy do decyzji

Gdy kolacja dobiegła końca, nadeszła nieprzyjemna wiadomość od Łukasza: rodzice zdecydowanie przeciw, doszło do ciężkiej rozmowy, która skończyła się kłótnią. Zła sprawa

Po kolejnych piętnastu minutach Jadwiga wyszła do salonu z telefonem w ręku i cicho powiedziała, zaciągając słuchawkę:

Mama Łukasza chce z kimś z was porozmawiać

Barbara skrzyżowała ręce przed sobą:

Kochany, porozmawiaj, proszę, nie mogę

Krzysztof spojrzał surowo na żonę, ale podniósł słuchawkę, włączył głośny tryb i położył palec przy ustach.

Halo, dzień dobry, tu tata Jadwigi, Krzysztof Nowak.

Zofia. Matka Łukasza. Nasz syn dziś przyznał, iż spotyka się z waszą córką. I, jak wynika z jego sytuacji, już przeszli do poważniejszych spraw. Mają wielkie plany. Czy wiecie?

Tak, rozmawialiśmy z Jadwigą.

Dobrze. Teraz proszę wziąć pod uwagę, iż zdecydowanie sprzeciwiamy się tym wielkim planom wypowiedziała z kwaśnym sarkazmem. Plany! Nasz syn musi się uczyć, zdobywać specjalizację, budować karierę. Ślub na pierwszym roku, a już i dziecko, nie wchodzi w nasze plany.

Nasze plany też nie obejmują pośpiesznego małżeństwa, ale Jadwiga będzie w ciąży, syna naszego. Co z tym zrobić?

To, proszę panie, wasza sprawa, panie Krzysztofie. Po pierwsze, nie jestem pewna, czy to naprawdę dziecko Łukasza. Po drugie, choćby jeżeli tak, to ten pomysł pośpieszny ślub, bo jestem w ciąży nie przejdzie. Uważam, iż wasza córka, jak każda dziewczyna, marzy o małżeństwie, zwłaszcza iż Łukasz nie pochodzi z biednej rodziny, ma mieszkanie i dobrą pozycję, więc rozumiem, ale jako matka zrobię wszystko, byście zostawili mojego syna w spokoju. To nie tylko moja opinia, mąż tak samo myśli. Rozmawialiśmy z synem, zgodził się z naszymi argumentami i prosi, byście przekazali córce, by już go nie nękała. Niech robi, co chce, czy rodzi, czy nas to nie obchodzi. Wszystkiego dobrego, żegnam.

Usłyszały krótkie sygnały. Krzysztof spojrzał ciężko na żonę i przyciemnił głos:

Słyszeliście? Krótko mówiąc, będziemy rodzić dziecko nie jest winne, iż jego ojciec jest gorszy. Nic nie szkodzi. Przyjdzie czas, weźcie akademię, potem wrócisz, nie jesteś pierwsza, nie jesteś ostatnia. Finansowo wesprzemy, będziemy z dzieckiem. A z tymi jeszcze się ogarniemy. Niegodni! Ja nie jestem, dom nie mój. No, spokój, płaczcie, jeżeli chcecie, ale nie długo. Damy radę!

Odłożył słuchawkę i cicho rzekł:

Zabierz dziś Jadwigę do siebie, by nie wymyśliła czegoś złego. Pogadajcie po cichu, uspokój ją. Ja położę się w jej pokoju.

Po godzinie rozległ się dzwonek do drzwi.

Kogo to przyniosło? rzucił gniewnie Krzysztof, podchodząc do otwarcia.

Wkrótce pojawił się w salonie w towarzystwie młodego mężczyzny.

Łukasz! Jadwiga rzuciła się na chłopaka. Przyszedłeś po mnie?

Tak, po tobie. Panie Krzysztofie, Gabi, przyjechałem odebrać Jadwigę.

Po co ją zabrać, jak nie ukryte?

Nie wiem jeszcze. Pewnie wynajmiemy mieszkanie. Jesteśmy pełnoletni, więc prosimy, nie przeszkadzajcie! Czy pójdziesz ze mną? zapytał Łukasz Jadwigę.

Oczywiście! Dokąkolwiek!

Sto! podniósł rękę głowa rodziny. Parę pytań dla prasy. Twoja mama powiedziała, iż cała rodzina jest przeciw waszemu wyborowi i ty w tym także.

Nie do końca, panie Krzysztofie. To matka podjęła decyzję. Tata się zgadza, powiedział naturalnie, nie szukając słów w pamięci, a ja tylko udawałem, iż nas namówiła. Potem wziąłem portfel, dowód i kartę i oto jestem.

No więc, ciekawie! Krzysztof wyraźnie się ucieszył. Teraz chcesz zabrać Jadwigę, wynająć mieszkanie, a na jakie, przepraszam, środki?

Trochę podkręciłem, pracowałem wieczorami, mam bloga z subskrybentami, własny kanał. Na kilka miesięcy starczy na czynsz i jedzenie, a potem jeszcze zarobię.

Nieźle, nieźle Co powiesz, żono, puścimy córkę? Młody człowiek nie jest taki prosty, jak myśleliśmy.

Nie wiem, wzruszyła ramionami Barbara. Gdzie, patrząc w noc

Masz rację, nie wypuszczać jej na noc. Teraz ustalmy, co dalej. Czy zamierzacie się pobrać?

Tak! odpowiedzieli obaj.

I dziecko przywitać?

Tak.

Wtedy was wspomożemy, ale są warunki. Po pierwsze, szukajcie porozumienia z rodzicami, a ty, Jadwigo, wspieraj go. Łukasz dziś zostaje u nas, nie będzie nocnych eskapad. Postawimy łóżko w salonie, dla nas jesteś jak gość, przyjaciel córki. Powiesz znajomym, iż nocujesz u przyjaciół. Potem przyzwoicie przedstawi im prawdę, bez kłótni! Nie porzucaj nauki! skinął w stronę Łukasza. Jadwiga w urlopie macierzyńskim, potem nadrobi. Wspomożemy, jak możemy, dorzucimy pieniędzy i będziemy z dzieckiem, ale nie będziemy pracować za was. Rozliczenia nie będą hałaśliwe trzeba oszczędzać. Potem można będzie i świętować. Czy zgadzacie się na takie warunki?

Tak, odpowiedział Łukasz bez wahania.

Ja jednak chciałam prawdziwe wesele, z białą suknią, limuzyną, gośćmi westchnęła Jadwiga.

Nie teraz! odparł narzeczony. Zarejestrujemy się dyskretnie, a za rokdwa zorganizujemy przyjęcie.

Dobrze, jak powiesz

No więc, dzieci, plany jasne, zadania określone. Jutro wstajemy wcześnie, przygotowujemy się do snu.

Wtedy Barbara złapała męża, kiedy szedł po kuchni napić wody.

Słuchaj, muszę cię zapytać, dlaczego tak nagle zmieniłeś kierunek?

Nagle, mówisz? Po rozmowie z tą jego matką, aż mnie potrząsło. I wtedy zjawił się ten, którego myślałem, tylko synem mamy. A okazało się, iż to prawdziwy mężczyzna, nie odszedł, kochaną nie porzucił. Za takiego można i córkę wydać za mąż!

Masz zawsze rację, kochanie! pocałowała go i rozdzieliła wszystkich po miejscach do spania.

Idź do oryginalnego materiału