Mądra Teściowa: Mistrzyni Sztuki Rodzinnych Relacji

newsempire24.com 5 godzin temu

Mądra teściowa

Stara Helena podlewała doniczkowe kwiaty na parapecie, kiedy do pokoju wpadła jej córka, Jadwiga, trzydziesto pięcioletnia kobietka.

Mamo, jesteś sama?
A co, nie przywitać się i zapytać, jak się czujesz?
O, witaj, mamo, jak się trzymasz? Jestem taka przygnębiona, a ojca nie ma?
Czuję się, jak podano w dowodzie osobistym w dokumentach zawsze rządzi prawo. Czy potrzebny jest tata do ustawień? Taty nie ma, poszedł wierzyć w Boga.
Gdzie poszedł?
Pomyśl, gdzie tata chodzi w soboty.
A do kościoła?
Mam nadzieję, iż do kościoła, a nie do jakiejś kobiety rozmawiając o Bogu zaśmiała się. No i co cię doprowadziło, iż znowu nie dziękujesz Bogu?
Och, mamo, nie mogę dłużej rozwiodę się z Januszem!
A twój Janek, szczerze mówiąc, nie jest najgorszym mężem na świecie! Myślisz, iż będziesz stała w kolejce? Aha, zaraz! Ktoś już rozdziela, a nie bierze!
I co, królowa szant?
Po co tak go podnosisz? Myślisz, iż cię kocha?
A czy kwaśny jest barszcz, iż on mnie nie kocha? Znam swoją córkę za taką żoną i złotą teściową można się nieźle znienawidzić! Doprowadzisz każdego do zgryzotki!
Mamo, jak mówią: Jabłko od jabłoni uśmiechnęła się złośliwie.
A jeszcze: W rodzinie nie brakuje dziwaków pokazała język i mrugnęła. Dość mi drżenia chorego serca, powiedz wreszcie!
Mamo, posłuchaj: idziemy dziś na urodziny, chcę dać pięćset złotych, a on mówi: O rety!
A więc on nie ma racji? Po co wystrzeliwać ludziom w oczy, iż jesteście bogaci! Weź skromnie sześć szklanych kieliszków i idź.
Rozsądny jest, nie? Kto potrzebuje teraz twoich kieliszków? Wszyscy i tak mają je od dawna!
Nie jestem sędzią, a ty chcesz wiedzieć, kim jestem pracownikiem kultury! Nie pamiętam już, ile lat sprzedaję bilety do cyrku, a sprzedaję je bardzo pomyślnie! A jeżeli nie potrzebują kieliszków, to innym ich dorzucą i będzie po wszystkim!

Jadwiga spojrzała na matkę ze złością. Do pokoju wszedł mężczyzna, czterdziestoletni Wojciech.

Po co drzwi otwarte? Dzień dobry, mamo!
O, kto to? Janek, cieszę się, iż przyszedłeś! Czy będziesz jadł? Mam taką cudowną rybę, paluszki pożujesz, przygotowałam specjalnie dla ciebie. Gdybyś nie przyszedł, posłałabym tatę, żeby ci ją przyniósł!
A mnie? Jadwiga spojrzała na matkę z urazą. Nie zaproponowałaś mi nic!
Córeczko, przepraszam, i to dla ciebie, po prostu tak się podnieciłam, iż zobaczyłam Jana! Opowiadam sąsiadom, jaki mam złotego zięcia! Lepiej niż komuś syn! I słuchaj, Janek, tutaj: chcę, żebyś wiedział, iż stoję po twojej stronie. Twoja żona zrobiła mi w głowie zamieszanie, a ja mówię, iż masz rację! Czy chcesz zjeść w kuchni, czy przywiozę ci to tutaj?
Dziękuję, mamo, niedawno jedliśmy śniadanie, nie jestem głodny, i dzięki za wsparcie inaczej nie udowodniłbyś nic żonie, stałbyś przy swoim i niech żyje!
Wiesz, Janek, ona nie jest taką złą żoną, opowiadała mi wiele historii o tobie, chwaliła cię, a mnie to rozgrzewało jak dobry brat. Kocham cię jak własnego syna, wiesz to!

Jadwiga wypiła wodę i zaskoczona zadławiła się przy tych słowach.

Janek podszedł i objął żonę:

Co? Nie spodziewałem się, myślałem, iż narzeka!
Ona uciekła po radę, nie chciała rozmawiać, więc otworzę ci tajemnicę: Daria chce ci przygotować coś pysznego, ale nie zdradzę, co to jest. My dwie jak dwie gospodynie doradzaliśmy! A przy prezencie przypadkowo powiedziała, iż nie zdecydowaliście jeszcze, więc potwierdziłem, iż masz rację.

Monolog matki Jadwiga słuchała z szeroko otwartymi oczami, po czym uśmiechnęła się:

Mamo, dziękuję, zapamiętałam wszystko, co mi mówiłaś; jeżeli coś zapomnę, zadzwonię. Czas już iść.
Nie, póki nie weźmiesz dla Jana tej ryby, nie wypuszczę was!
Tylko dla Jana? Znowu o mnie zapomniałaś?
Och, moja głupia głowa, wiesz przecież, iż on jest dla mnie na pierwszym miejscu, a potem ty powiedziała matka, uśmiechając się i wzruszając ramionami.

Zięć stał z zadowolonym uśmiechem. Teściowa przyniosła rybę owiniętą w pasiasty ręcznik, włożyła ją do wodoodpornej torby i podała zięciowi.

Proszę, jedz na zdrowie, niech wszystko mi już się najedzie, bo się obrażę!
Dziękuję, mamo, jesteś prawdziwą przyjaciółką, cóż za szczęście mieć taką teścię! wziął żonę pod pachę i odszedł. Idziemy, Daria?
Idę, dogonię cię, pożegnam się z mamą.

Mężczyzna wyszedł, a córka podeszła do matki szepcząc:

Mamo, jesteś wielką aktorką! Wielki Teatr by cię płakał! A jak zostawiłaś tatę bez grosza?
Wiesz, córeczko, nie chcę, żebyś płakała po własnych oczach, dlatego ja i tata zjemy rybę następnym razem. Idź już i zapamiętaj: żeby w domu panował ład, trzeba czasem być odrobinę aktorką.

Idź do oryginalnego materiału