Lina była zła. Bardzo zła, aż żal jej było, taka była zła ta Lina. Wszyscy próbowali to wmówić kobie…

polregion.pl 1 godzina temu

Ola była zła.
Bardzo zła, aż prawie żal się ją robiło, taka zła była ta Ola.
Wszyscy próbowali to jakoś wytłumaczyć jej matce, iż Ola to zła kobieta.
Zła i do tego jeszcze nieszczęśliwa.
No bo jak męża brak, syn już dorosły, mieszka osobno.
Ola jest sama, nikomu niepotrzebna.
Przyszła w poniedziałek do pracy, a tam wszystkie kobitki prześcigają się w opowieściach, ile to prały i sprzątały przez cały weekend.
Jedna u teściowej grządki przekopywała, druga przetwory robiła.
Ola nic nie mówiła, bo i co tu opowiadać? Męża nie ma, dziecko dorosłe, więc tylko głową kiwała, żeby przypadkiem nie wydało się jak bardzo nie pasuje do reszty.
Dziś wyszła wcześniej z pracy, jak zwykle, raz czy dwa w miesiącu. Wszyscy już kręcą głowami bo przecież wiadomo, gdzie idzie: do tych swoich licznych kochanków na spotkanie.
Wszyscy w biurze są przekonani, iż Ola ma całą armię kochanków, no bo jaka jest wiadomo, zła.
Zła, bardzo.
One za to są dobre, porządne, wszystkie mężatki, zapracowane, a Ola wiadomo jaka.

Ola, czemu ty taka jesteś? pyta mama.
Jaka, mamusiu?
No taka bez ogarnięcia, choćby jakiegoś faceta mogłabyś znaleźć Serio, córko, jeszcze nie jest za późno, choćby drugie dziecko po czterdziestce można urodzić, teraz to żaden wstyd.
Mamo, po co mi facet? Po co mi drugie dziecko od jakiegoś faceta? Przecież mam syna, Michała, i wystarczy.
A facet po co mi, co bym z nim robiła? Przecież mam Marka.
Ola, opamiętaj się, Marek nie jest twoim facetem!
Jak to nie? Oczywiście, iż jest! Ola się śmieje. Randka raz w tygodniu, prezenty daje, na urlop pomaga wyjechać, nie marudzi, nie wysyła do teściowej na działkę, nie każe mu prać swoich gaci, nie domaga się kolacji, nie zawala mnie swoimi problemami, nie leży na kanapie i nie zagraca mieszkania.

Bajka.
Tylko ta bajka jest na głowie jego biednej żony.
No i chcesz, żeby to wszystko spoczęło na mnie? Nie, dziękuję, mam czterdzieści parę lat, byłam już dwa razy, przypominam: dwa razy, zamężna i od takiego szczęścia uciekałam, aż się kurzył za mną kapcie.
Pierwszy mąż, ojciec Michała, jeżeli nie pamiętasz, to przez twoje namowy wyszłam za niego ledwo po osiemnastce bo starszy, rozumny, poważny, kocha mnie, szanuje, a do tego kasę ma, prawda, mamo?
Pięć lat, CAŁE pięć lat siedziałam jak w klatce: nie wolno się uczyć, spotykać z koleżankami, choćby Michałem się nie mogłam zajmować bo młoda, coś nie tak zrobię. Tylko harówka dla niego i jego matki.
Ale przecież złotem byłam obwieszona, to najważniejsze
Wyprowadzał mnie raz na miesiąc, pokazać ludziom, iż ma żonę, taką wzorową, nie jak te plastikowe lale.
Sam, owszem, za lalami nie pogardził
A jak uciekłam i złożyłam pozew o rozwód dzięki mojej kochanej babci! próbował mi wszystko odebrać, choćby majtki

Drugi raz wyszłam za mąż z miłości pamiętasz, mamo? Uczyłam się wtedy i jednocześnie pracowałam, żeby nie być na garnuszku u was.
Ola! Jak możesz! Kiedy ci żałowaliśmy kawałka chleba lub zupy? Ja, własnej córce?
Ty nie, mamusiu, ale kto inny już tak Twój mąż, mój tata, no i brat, Tomek tacy życiowo nieporadni, bo zawsze byłaś na posterunku. Ty harowałeś na dwóch etatach, a oni na kanapie i przy komputerze
No więc wyszłam drugi raz, biorąc miłość za coś lepszego, a różnicy nie było żadnej.
Obowiązków tylko przybyło byłam Ola, a stałam się Ola-dla-wszystkich.
Ukochany na kanapie, Ola w pracy, potem odebrać syna z przedszkola bo przecież nie można obciążać mężczyzny, to nie jego dzieciak, a choćby jeśli, to i tak nie jego broszka, mąż przecież już się tak zmęczył
Biegałam z siatkami, dziecko pod pachą, bez samochodu bo po co? Przecież mąż bardziej potrzebuje auta, tramwajem będzie jeździł?
Wszystkie kobiety tak mają, a jak mówię, iż padam na twarz, to słyszę: A kto obiad zrobi?!.
Ugotowałam, podałam, posprzątałam, wyprasowałam, a potem do łóżka, bo jeszcze mu ciepła dam za mało, to pójdzie do innej
Pieniędzy nie starcza? To twój dzieciak, jakbyś urodziła jego syna, to by się poświęcił, a tak to nie. Szukaj sobie jelenia, który twoje dziecko utrzyma.
Co to znaczy nie dasz na remont samochodu? To tak rodzina ma funkcjonować?
Patrzy kto więcej zarabia szczęściara!
Odchodzisz?
Idź, komu ty potrzebna, z dzieckiem, ha ha ha!
I tak, mamo, byłam już ze starszym, byłam z młodszym, żadnej różnicy nie ma
Każdemu było dobrze, tylko mnie nie za bardzo.

Ola, wszyscy tak żyją!
To niech tak żyją, mamo, ale ja nie chcę.

A co robiłaś w sobotę?
Hmm, Tomek z Basią podrzucili nam dzieciaki, to z dziadkiem się nimi zajmowałam, naleśniki smażyłam, poodkurzałam, poprałam, wieczorem dzieci spały, ojca nakarmiłam, prasowałam, a potem ledwo żywa położyłam się na kanapie, północy dawno minęło
Rano dzieciaki znów wcześnie, znowu naleśniki, potem się zjawił Tomek z Basią, zrobiłam kurczaka, sałatki, pizzę, zjedli, zostawili lekki bajzel i wzięłam się za sprzątanie. Padłam o jedenastej na kanapę, ojciec obudził mnie w nocy, żebym się przesunęła do łóżka.
Mamo, nie przypominam sobie, żebyś mi tak siedziała z Michałem. Nie pamiętam, żebym ci zrzuciła swoje dziecko i leciała odpoczywać
Bo ty byłaś taka samodzielna, te dzieciaki są inne, już nie wiem co robić

A chcesz usłyszeć, jak spędziłam ostatni weekend? W piątek zadzwonił Michał, czy wezmę na weekend kota po dziewczynie, Lidii, bo jadą w góry.
No jasne, czemu nie?
Przywieźli mi futrzaka, zamówili pizzę i tyle ich widziałam.
Objadłam się wieczorem i pod kocem włączyłam serial bo na szczęście w sobotę nikt mnie nie budził o świcie.
Wstałam, nakarmiłam kota, zrobiłam sobie kawę, wstawiłam pranie, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do ciebie, żeby może pójść razem do muzeum, posiedzieć, pogadać
Odebrał tata ty byłaś zajęta, coś myłaś, ręce mokre.
Nazwali mnie darmozjadem, powiedział, iż matka się zaharowuje, dziećmi brata przejmuje, a ja jak pani baluję
Chciałam się obrazić, ale stwierdziłam po co? I tak tata zawsze wie lepiej.
Poszłam na wystawę swoją drogą pokazywali twojego ulubionego malarza, pamiętasz jak go kiedyś kochałaś?
Potem odwiedziłam kawiarnię, sklepy, wróciłam do domu kot spał jak książę.
Nigdzie już mi się nie chciało wychodzić, więc rzuciłam się na kanapę z serialem.
W niedzielę spałam z kotem do jedenastej. Chciałam cię zabrać na rejs po Wiśle, ale odebrała Basia mówiła, iż jesteś zajęta, pewnie sprzątałaś albo zmywałaś po śniadaniu.
Wieczorem zadzwonił Marek zaprosił mnie do restauracji. No i poszłam! Czemu mam sobie odmawiać?
Jestem wolna, nie muszę wiedzieć, co u jego żony, nie pytam o jej sprawy, a on nie zasypuje mnie swoimi problemami. Miło spędziłam czas i rano weszłam do pracy wyspana.

Próbowałam spotykać się z wolnymi facetami, mamo.
To dopiero cyrk.
Albo szukają mamusi, albo płaczą nad losem z poprzednich rozwodów, dzieci mają jak mrówek, a alimentów nie płacą.
No i jeden taki mi powiedział, iż obowiązkiem kobiety jest kochać jego dzieci jak swoje, bo przecież kobieta kocha dzieci.
On będzie płacić alimenty i łożyć na byłą żonę, bo jakby nie patrzeć to matka jego dzieci. A żyć mamy za moje pieniądze, bo jego reszta pójdzie na rybki, on łowi. A w zamian gotowa będzie świeża ryba.
Spytałam, czy pomoże mojemu synowi, to się oburzył Michał ma ojca, to nie jego interes.
Sprawiedliwe?
Pewnie, iż sprawiedliwe, więc od razu do widzenia. Michał ma ojca i jeszcze matkę, czyli mnie.

Tak więc, mamo, pojawił się Marek.
Tak, w waszych oczach jestem złą kobietą, ale nie wstydzę się tego.
Jest mi żal i przykro, iż ty tak żyjesz, dlatego wyciągam cię z domu, jak dzisiaj, kiedy ściemniłam i tobie i tacie, iż potrzebuję pomocy.

Mamo, u mnie wszystko w porządku, a teraz idziemy razem zadbać o siebie spędzisz ten czas z pożytkiem dla siebie, odpoczniesz ze mną.
Oszalałaś? A tata?!
Co z tatą, jest chory?
Nie, ale obiad
Nie wierzę, żebyś nie miała obiadu gotowego.
Ale trzeba podgrzać i w ogóle, Tomek
Mamo! Naprawdę się mogę obrazić. Wiem, iż jestem zła, pozwól mi czasem być dobrą. Chodź, odpoczniemy. Bardzo cię proszę

W poniedziałek w pracy kobiety narzekają, jak bardzo są zmęczone odpoczynkiem.
A Ola uśmiecha się tajemniczo, wszyscy wiedzą, iż ona jest zła, idzie lekko tanecznym krokiem i cieszy się czymś tylko dla niej znanym.
Bo przecież wiadomo, co myśli taka Ola, z całą pewnością coś bardzo bardzo złegoI kiedy po pracy Ola wchodzi do pustego mieszkania, kot przeciąga się na parapecie i patrzy na nią z półprzymkniętymi oczami. Kawa stygnie na stole, a w tle gra cicho ulubiona piosenka sprzed lat. Ola zdejmuje buty, siada, wyciąga nogi i uśmiecha się sama do siebie. Potem bierze głęboki oddech i myśli, jak dobrze być złą kobietą, jeżeli to oznacza być wolną, spokojną i pierwszy raz od dawna naprawdę sobą.

Kot mruczy, miasto za oknem tętni życiem, a Ola otwiera okno na szeroko, jakby zapraszała do środka cały świat. Bo ten świat, choć kręci się jak zwykle niezależnie od niej, już dawno nauczyła się kochać po swojemu na własnych warunkach, trochę złośliwie, odważnie i lekko pod prąd.

I wie już, iż najbardziej niepotrzebna była tylko w cudzych opowieściach. Sobie jest potrzebna najbardziej na świecie.

Idź do oryginalnego materiału