Targowisko przy ulicy Królewieckiej należy do prywatnego właściciela, zupełnie inaczej niż to przy ulicy Rembielińskiego. Prywatny właściciel, czyli spółka Targpol, postanowił wystawić nieruchomość na sprzedaż. W październiku 2025 roku Nadwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy podjęło decyzję o o rozwiązaniu spółki.
- Rynek TARGPOL to lokalizacja o niepowtarzalnym charakterze, doskonale rozpoznawalna i trwale zakorzeniona w miejskiej tożsamości. To rzadka okazja do realizacji nowoczesnej, wielofunkcyjnej inwestycji, która harmonijnie połączy funkcję mieszkaniową z przestrzeniami handlowo-usługowymi, odpowiadając zarówno na potrzeby rynku, jak i oczekiwania mieszkańców
- czytamy w ogłoszeniu.
Cena wywoławcza to 8,6 mln złotych. To ponad 6000 metrów kwadratowych gruntu w ścisłym centrum Płocka. Dziś wciąż funkcjuje tu kilkanaście stoisk - działa tu warzywniak, sklepy odzieżowe czy kwiaciarnie. Jak tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Płocką" Małgorzata Rachowicz-Kwiatkowska, likwidator spółki, a wcześniej jej prezes, handel w tym miejscu po prostu zamiera.
- Powody są prozaiczne: ubywa chętnych do prowadzenia tu biznesu. Sprzedaż internetowa, galerie handlowe, kolejne dyskonty zrobiły swoje, klienci gdzie indziej robią zakupy, nie zarabiamy na pokrycie kosztów. kilka pomógł remont, po którym otworzyliśmy to miejsce na nowo w 2001 r.
- mówi.
Młodsi przedsiębiorcy oczekują innych warunków, a chętnych do przejęcia pałeczki po rodzicach brakuje.
Wciąż po targowisku kręci się wiele osób, bo stoiska przez cały czas funkcjonują. Część przedsiębiorców ma już jednak plany na przeniesienie działalności.
- Mam już gotowy nowy lokal, to kwestia tygodni
- mówi nam jeden z nich.
Część stoisk stoi już pustych.
Czy handel w tym miejscu zostanie pogrzebany? Potencjalny nabywca działki prawdopodobnie chciałby postawić tu blok. Teoretycznie jest to możliwe, bo na marzec 2026 roku w tym miejscu nie ma Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Potencjalny inwestor wystąpiłby więc o wydanie tzw. warunków zabudowy i, podkreślamy, iż to teoria, ratusz by je wydał. Gdyby plan zagospodarowania przestrzennego był, wtedy nie byłoby dyskusji, bo przeznaczenie działki byłoby jasne.
Haczyk jest jednak w tym, iż do 30 czerwca 2026 roku gminy mają obowiązek uchwalenia tzw. Planu Ogólnego dla miasta. W Płocku wydarzy się to w najbliższych tygodniach i na dziś nie wiadomo jakie będzie przeznaczenie tego terenu. Wokół są lokale mieszkalne, i usługowe, ale dominuje tu niska zabudowa.













