
Szybkie hulajnogi elektryczne stały się nieodłącznym elementem ulic polskich miast. Wraz z nimi pojawiło się nowe określenie – „kukiryniarze”. Najczęściej używane jest wobec młodych użytkowników mocnych hulajnóg, którzy jeżdżą brawurowo, łamią przepisy, nagrywają swoje wyczyny i publikują je w internecie. Dr Karol Jachymek, kulturoznawca i medioznawca z Uniwersytetu SWPS, przestrzega jednak przed wrzucaniem wszystkich młodych użytkowników hulajnóg do jednego worka.
Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu elementem miejskiego krajobrazu byli młodzi ludzie na deskorolkach, później popularność zdobywały BMX-y, rolki czy longboardy. Dzisiaj coraz częściej ich miejsce zajmują hulajnogi – zarówno tradycyjne, wyczynowe, jak i elektryczne.
Zdaniem dr. Karola Jachymka nie oznacza to jednak narodzin jednej, nowej subkultury. Hulajnoga stała się po prostu jednym z popularnych elementów współczesnej kultury młodzieżowej – podobnie jak telefon czy słuchawki.
Kim adekwatnie jest „kukiryniarz”?
Określenie, które coraz częściej można spotkać w internecie, pochodzi od nazwy marki KuKirin, produkującej szybkie hulajnogi elektryczne. Jak wyjaśnia ekspert w rozmowie z Polską Agencją Prasową, samo słowo ma raczej pejoratywny charakter.
„Kukiryniarzem” określany jest stereotypowo młody użytkownik szybkiej hulajnogi – najczęściej chłopak – który jeździ brawurowo, łamie przepisy, bywa agresywny lub swoim zachowaniem zakłóca porządek w przestrzeni publicznej.
Ekspert zaznacza jednak, iż takie zachowania nie mogą być przypisywane wszystkim młodym ludziom korzystającym z hulajnóg.
Jedni wykorzystują je wyłącznie jako wygodny środek transportu, inni trenują i wykonują triki, a jeszcze inni rzeczywiście rozwijają duże prędkości i nagrywają ryzykowne przejazdy.
Nowa subkultura? Niekoniecznie
Zdaniem dr. Jachymka trudno porównywać „kukiryniarzy” do dawnych subkultur, takich jak punkowcy czy skejci. Nie ma tutaj jednolitego systemu wartości, charakterystycznego ubioru, muzyki czy stylu życia.
Tworzą się natomiast mniejsze społeczności skupione wokół hulajnóg. Część młodych spotyka się w skateparkach i trenuje jazdę wyczynową. Inni interesują się szybkimi modelami elektrycznymi, ich tuningiem i osiągami.
Hulajnoga może być również symbolem statusu. Podstawowe modele są stosunkowo łatwo dostępne, ale bardziej zaawansowany sprzęt potrafi kosztować kilka, a choćby kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego dochodzą modyfikacje i dodatkowe wyposażenie.
Trik, telefon i film w internecie
Ogromną rolę w popularyzacji hulajnóg odgrywają media społecznościowe. Internet pełen jest nagrań z trikami, szybkimi przejazdami, ale również wypadkami i nieudanymi próbami wykonania efektownych ewolucji.
Dr Jachymek zwraca jednak uwagę, iż nie każde nagranie należy traktować jako pogoń za popularnością. Dla współczesnych nastolatków świat cyfrowy jest naturalnym przedłużeniem codzienności. Ktoś wykonuje trik, kolega go nagrywa, ktoś inny montuje materiał, a później film trafia do znajomych lub mediów społecznościowych.
Problem pojawia się wtedy, gdy chęć stworzenia bardziej efektownego materiału zaczyna prowadzić do coraz bardziej ryzykownych zachowań.
Młodzi potrzebują miejsca także poza internetem
Ekspert zwraca uwagę również na drugi wymiar problemu. Jego zdaniem przestrzeń miejska zbyt rzadko projektowana jest z myślą o nastolatkach.
Młodzi ludzie potrzebują miejsc, w których mogą się spotkać i spędzać czas bez konieczności korzystania z płatnych atrakcji. Taką rolę mogą spełniać parki, bulwary, skateparki czy centra sportów miejskich.
To szczególnie istotne w czasach, gdy dzieci i nastolatki są znacznie mocniej kontrolowane przez dorosłych niż wcześniejsze pokolenia. Elektroniczne dzienniki, telefony czy aplikacje lokalizacyjne sprawiają, iż rodzice mają znacznie większą wiedzę o tym, gdzie przebywa dziecko i co robi.
W tym kontekście wspólna jazda na hulajnogach może być dla młodych również pewną formą samodzielności.
Nie tylko telefon albo hulajnoga
Dr Jachymek wskazuje również na pewien paradoks w podejściu dorosłych do młodzieży. Kiedy nastolatkowie spędzają czas przed ekranami, słyszą, iż powinni wyjść z domu. Gdy wychodzą i zaczynają jeździć na hulajnogach, również spotykają się z krytyką.
W rzeczywistości dla młodego pokolenia oba światy coraz częściej się przenikają. Nastolatek może spotkać się z kolegami, jeździć na hulajnodze, nagrać telefonem wykonany trik, opublikować go w sieci, a później oglądać nagrania innych użytkowników.
Jedno pozostaje jednak bezdyskusyjne – korzystanie z przestrzeni publicznej wymaga przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Brawurowa jazda pomiędzy pieszymi czy stwarzanie zagrożenia dla innych nie może być tłumaczone młodym wiekiem.
„Kukiryniarze” są więc raczej internetowym określeniem konkretnego, negatywnego sposobu korzystania z szybkich hulajnóg niż nazwą całego pokolenia ich użytkowników. A dyskusja o hulajnogach okazuje się jednocześnie dyskusją o czymś znacznie szerszym – o tym, ile miejsca i swobody pozostawiamy młodym ludziom we współczesnych miastach.
Źródło: PAP, rozmowa Miry Suchodolskiej z dr. Karolem Jachymkiem.














