Krzysztof Surlit usłyszał od lekarza dramatyczną diagnozę: koniec gry, renta inwalidzka i duże prawdopodobieństwo doczekania później starości lub dalsza "kariera" i niemal pewny paraliż
Zdjęcie: Czasem w jednej drużynie, innym razem po przeciwnych stronach barykady – bracia Surlitowie.
Krzysztof Surlit był jednym z bohaterów wielkiego Widzewa, ale końcówka jego kariery okazała się dramatyczna. Po bolesnym rozstaniu z łódzkim klubem pomocnik trafił do GKS-u Bełchatów, gdzie ponownie występował na boisku razem ze starszym bratem, Wiesławem. Poważna kontuzja kręgosłupa, której Krzysztof nabawił się w meczu towarzyskim z jugosłowiańską drużyną, postawiła go jednak przed wyborem między dalszą grą a ryzykiem paraliżu. Wówczas piłkarz zderzył się z absurdami przepisów obowiązujących w PRL, o czym wspomnieli Dariusz Postolski i Kamil Kijanka w książce "Krzysztof Surlit. Widzewski charakter".






