Alaksandr Łukaszenka uznał, iż lekarstwem na tegoroczny kryzys ziemniaczany na Białorusi będzie stworzenie nowej, odpornej na choroby i niesprzyjające warunki pogodowe odmiany ziemniaka. Polecił już białoruskim naukowcom rozpoczęcie prac nad takim „super ziemniakiem”.
Dyktator tłumaczył, iż tegoroczne uprawy ucierpiały najpierw z powodu wiosennych przymrozków, a następnie przez ulewne deszcze i mgły. Plony niszczyła także zaraza ziemniaczana oraz szkodniki.
– Musimy stworzyć normalną odmianę, odporną na choroby i uszkodzenia – mówił.
Łukaszenka przypomniał, iż przy Narodowej Akademii Nauk działa Instytut Uprawy Ziemniaków, który w przeszłości wyhodował takie odmiany jak „Skarb”, „Manifest” czy „Lasunak”. Wspomniał też o nowszych propozycjach, m.in. odmianie „Szafir” o fioletowym miąższu, ale zaznaczył, iż rolnicy sygnalizują brak zainteresowania wśród konsumentów.
– Trzeba produkować to, na co jest popyt – podkreślił.
Polecenie stworzenia nowej odmiany to reakcja na kryzys ziemniaczany, który doprowadził do pustych półek w białoruskich sklepach. Władze winą obarczyły właścicieli sklepów, oskarżając ich o ukrywanie warzyw w celu „zdyskredytowania rządów”.
Państwo wprowadziło kary finansowe dla sieci handlowych niewywiązujących się z obowiązku sprzedaży ziemniaków z państwowych zapasów – od 210 do 8,4 tys. rubli białoruskich (Od 100 do 3000 dolarów). Dodatkowo podpisano tzw. dekret antydeficytowy, który pozwala sklepom brać niskooprocentowane kredyty na zakup warzyw i owoców.
Eksperci podkreślają jednak, iż problem nie tkwi w naturze, ale w polityce. Państwowa kontrola cen sprawiła, iż indywidualnym rolnikom – głównym producentom ziemniaków w kraju – nie opłacało się ich sadzić. Wielu zdecydowało się sprzedać plony w Rosji, gdzie mogli liczyć na znacznie wyższe ceny.
– W działaniach Łukaszenki nie ma żadnego sensu ekonomicznego, poza kolejnym transferem pieniędzy do rolnictwa, które już pochłonęło miliardy dolarów – ocenił przedsiębiorca Alaksandr Knynowicz.
Na podst. Polsat News