Kreml, korupcja i spiski przejmują Słowację

magazynpismo.pl 2 dni temu

Jest wrzesień 2023 roku, a w Słowacji trwa kampania przed przedterminowymi wyborami do jednoizbowego parlamentu, zaplanowanymi na ostatni dzień miesiąca. Rząd Igora Matoviča, który w 2020 roku zdobył władzę na fali krytyki Roberta Ficy, okazał się porażką. Rozbił się o brak ideowej spójności, kryzys, który przyniosła pandemia COVID-19, ale przede wszystkim wywrócił się o własne nogi. Po kłótniach między koalicjantami Matoviča na stanowisku premiera zastąpił Eduard Heger, minister finansów w jego rządzie. „Największym problemem rządów Igora Matoviča i Eduarda Hegera był on sam [Matovič – przyp. Ł.G.]” – tłumaczył słowacki dziennikarz Matúš Kostolný w serwisie czeskiego radia publicznego.

Słowacy zapamiętają te rządy jako czas absolutnego chaosu. Rząd techniczny Ľudovíta Ódora mianowany przez ówczesną prezydentką Zuzanę Čaputovą, która stała się progresywną twarzą Słowacji [pisał o niej Michał Zabłocki, „Pismo” nr 8/2019 – przyp. red.], nie uzyskał poparcia w parlamencie. I tak Słowacja w 2023 roku doszlusowała do przedterminowych wyborów.

Newsletter

Aktualności „Pisma”

W każdy piątek polecimy Ci jeden tekst, który warto przeczytać w weekend.

Zapisz się

W niewielkim miasteczku Michalovce na wschodzie Słowacji partia SMER – sociálna demokracia (SMER-SD, Kierunek – Socjalna Demokracja; Słowacy często skracają do SMER), której przewodzi Robert Fico, szykuje spotkanie z wyborcami w lokalnym domu kultury. Jak to w kampanii wyborczej, kolejne spotkanie na trasie SMER-u być może nie zapadłoby w niczyjej pamięci, gdyby nie zainteresowanie zagranicznego medium. Associated Press opublikuje relację ze spotkania Ficy z mieszkańcami. „Powrót do władzy Roberta Ficy może oznaczać, iż Słowacja porzuci kurs na demokrację i pójdzie drogą Węgier Orbána, a w mniejszym stopniu także Polski pod rządami Prawa i Sprawiedliwości [w Polsce kilka tygodni później Koalicja 15 października zdobywa większość w sejmie – przyp. Ł.G.]” – tak jej fragment w dokładnym omówieniu zacytuje słowacki dziennik „SME”.

W słowackich mediach mainstreamowych trwa panika moralna, publicyści boją się zwycięstwa partii Ficy. Te obawy powtarzają polskie media liberalne. Przestrzegają przed wstrzymaniem słowackiego wsparcia dla Ukrainy broniącej się przed rosyjską agresją. Jadę na spotkanie SMER-u, by zobaczyć Ficę i jego współpracowników z bliska. Założył białą koszulkę polo podkreślającą opaleniznę, świetnie czuje się pośród mieszkańców słowackiego miasteczka. Trudno odpowiedzieć na pytanie, jak plotki o fizycznym i psychicznym załamaniu – po tym jak stracił władzę w 2020 roku – mają się do rzeczywistości.

Nim rozpocznie się główna część spotkania z udziałem popularnego słowackiego zespołu, na myśl przywołującego polski Lombard, który rozgrzeje raczej seniorską publiczność przed wystąpieniem liderów SMER-u, chętni mogą skorzystać z bezpłatnego poczęstunku kiełbaskami i słowackimi haluszkami. Te ostatnie to ziemniaczane kluski podawane najczęściej z bryndzą. Uznawane są za najbardziej tradycyjną potrawę kuchni słowackiej. Leje się piwo i kofola. Przygrywa słowacka kapela. Jest przaśnie i ludowo.

Politycy partii SMER ze sceny domu kultury niczym raczej nie zaskoczą. Wyborcy usłyszą rytualne narzekania na elity ze stolicy, które nie rozumieją prawdziwych Słowaków. Dostanie się „wykształciuchom”, którzy na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie mają rzekomo uczyć studentów masturbacji. Brukselskie elity nie mogą dalej narzucać, jak mają żyć mieszkańcy w przepięknych Michalovcach. Słowacja po zwycięstwie Ficy ma być „za pokojem”, a nie „za wojną”, co u naszych południowych sąsiadów jest eufemistycznym określeniem na rzecz porozumienia pokojowego, które oddawałoby Rosji w tej chwili przez nią zajęte tereny Ukrainy. Słowacja jest piękna, ale będzie piękniejsza.Make Slovakia Great Again.

Następnego dnia jadę na spotkanie wyborcze Progresywnej Słowacji (PS) do Trenczyna. To jedno z większych miast w kraju; jeżeli chodzi o liczbę mieszkańców plasuje się gdzieś w drugiej piątce. Wedle spisu powszechnego z 2021 roku Trenczyn ma niecałe 55 tysięcy mieszkańców, dla porównania wszystkie dzielnice Bratysławy według tego badania zamieszkiwało ponad 475 tysięcy osób. Na czele partii stoi Michal Šimečka 
– absolwent Oksfordu, wcześniej współpracownik Čaputovej, w Trenczynie występuje nie tylko jako lider ugrupowania, które ma szanse na zwycięstwo ze SMER-em, ale także europoseł Renew Europe (do tej europejskiej frakcji należy Michał Kobosko z Polski 2050) i pierwszy Słowak na fotelu wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

PS w Trenczynie spotyka się z wyborcami w klubie muzycznym w formule talk show prowadzonego przez popularną mainstreamową dziennikarkę, która jest przyjaciółką Michala Šimečki z młodości. Dziennikarka tytułuje polityka pieszczotliwie Mišą. Scena przypomina bardziej telewizyjne studio niż lokalny dom kultury. Wśród publiczności przeważnie młode twarze. Nie ma szans na darmowe napoje i jedzenie, ale kolejka ustawia się przed barem. Z głośników dochodzi cicha muzyka jazzowa, która umila czekanie na Šimečkę.

Gdybym nie widział tego na własne oczy, nigdy nie uwierzyłbym w ten stereotypowy opis, idealnie ilustrujący prawdę od lat powtarzaną przez ekspertów, którzy zajmują się słowacką polityką. Nasi sąsiedzi są podzieleni na dwa niepotrafiące się zrozumieć w żaden sposób, a może i choćby nienawidzące siebie obozy – „bratysławską kawiarnię” i „karczmę”. Ten podział przyszedł z Czech (pražská kavárnai hospoda), ale gwałtownie okazał się pomocny także do opisu słowackiego społeczeństwa. „Bratysławska kawiarnia” funkcjonuje jako pejoratywne określenie wielkomiejskich liberałów, a „karczma” uosabia zamieszkałych na prowincji Słowaków, którzy według przedstawicieli części słowackich elit nie nadążają za zmianami i mentalnie ciągle tkwią w XX wieku.

O polaryzacji mówią także liczby. Bratysławski think tank GLOBSEC co roku przygotowuje raportGLOBSEC Trends, w którym prezentuje wyniki badania nastrojów społecznych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Chodzi o Bułgarię, Czechy, Estonię, Węgry, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię i Słowację. Badania opierają się na wspólnej metodologii i powtarzane są co roku w każdym z wymienionych państw na reprezentatywnej próbie tysiąca osób. W Polsce w 2024 roku realizowała je agencja Opinia24, a w Słowacji prestiżowy ośrodek badawczy Focus.

Badanie nie pozostawia złudzeń co do tego, dlaczego najpoważniejszą osią sporu słowackiej polityki jest stosunek do wojny w Ukrainie i po co Robert Fico pojechał niedawno do Władimira Putina. Tylko 41 procent Słowaków uważa, iż to Rosja, która zaatakowała Ukrainę, ponosi winę za konflikt między tymi państwami. Aż 31 procent jest zdania, iż wojnę wywołał Zachód, który prowokował Rosję, 20 procent wini samą Ukrainę, która represjonowała rosyjskojęzyczną mniejszość, a 8 procent nie ma w tej sprawie zdania. Słowacja jest jedynym spośród badanych państw, którego ponad połowa obywateli wini za atak nie Rosję, a Zachód i samą Ukrainę. choćby Bułgarów charakteryzuje w tym zakresie większy dystans wobec Rosjan – 46 procent obwinia Zachód i samą Ukrainę. Dla porównania (według tego samego badania GLOBSEC-u) aż 81 procent Polaków stoi na stanowisku, iż odpowiedzialność za wojnę w Ukrainie ponosi Rosja, a 8 procent nie ma w tej kwestii zdania.

Przeczytaj też:Ukraina walczy i politykuje

Dwa lata po pełnoskalowej inwazji, kiedy propaganda Kremla wspiera narrację, iż to wojna z NATO, 27 procent Słowaków, których kraj należy do Paktu Północnoatlantyckiego, uważa Rosję za jednego z dwóch strategicznych partnerów (oczywiście można na te dane popatrzeć optymistycznie i powiedzieć, iż w 2022 roku było to 47 procent, a rok później – 37 procent). To najwięcej spośród badanych. Zbliżone poglądy do Słowaków mają społeczeństwa Węgier (22 procent) i Bułgarii (23 procent). Tylko 3 procent Polaków i 2 procent Litwinów wskazało Rosję jako jednego z dwóch kluczowych partnerów.

Nie chcę zanudzać kolejnymi danymi z tego raportu. Sięgnę tylko po te, które ilustrują zjawiska omówione w dalszej części tekstu. Aż 38 procent Słowaków uważa organizacje pozarządowe za „obcych agentów” (to ponad dwa razy więcej niż w Polsce). A 36 procent zgodziło się ze stwierdzeniem, iż system totalitarny pozbawiony regularnych wyborów byłby dobry dla ich państwa (takie zdanie ma 17 procent Polaków). Rok wcześniej, czyli w 2023 roku, w tym samym badaniu zapytano obywateli Europy Środkowo-Wschodniej, czy zgadzają się, iż liberalna demokracja – jako system oparty na równości, prawach człowieka, wolnościach, rządach prawa – jest dobra dla ich kraju. Pozytywnie odpowiedziało tylko 48 procent Słowaków. Dla porównania z takim stwierdzeniem zgodziło się 75 procent Polaków, 79 procent Czechów i 61 procent Węgrów.

56 %
Słowaków wierzyło w teorie spiskowe w 2020 roku, a 51 procent było zdania, iż Żydzi potajemnie kontrolują rządy na całym świecie.

Przydadzą się wyniki jeszcze jednego badania sondażowego. W 2020 roku GLOBSEC wydał często cytowany raportVoices of Central and Eastern Europe. Perceptions of democracy & governance in 10 EU countries(Głosy Europy Środkowej i Wschodniej. Postrzeganie demokracji i rządów w 10 krajach UE). Wynikało z niego, iż Słowacy byli społeczeństwem najbardziej podatnym na dezinformację. Aż 56 procent wierzyło w teorie spiskowe (dla porównania ufało im 34 procent Polaków i 29 procent Czechów). Z kolei 51 procent było zdania, iż Żydzi mają zbyt dużą władzę i potajemnie kontrolują rządy i instytucje na całym świecie.

Deepfake w kampanii wyborczej

W 2023 roku na ostatniej prostej kampanii wyborczej pojawiło się nagranie z udziałem Michala Šimečki, który oświadcza, iż po zwycięstwie wyborczym podniesie cenę piwa. Nie było ono prawdziwe i zostało stworzone przez sztuczną inteligencję przy wykorzystaniu klonowania głosu. Nie jest jasne, ilu wyborców zniechęciło do oddania głosu na PS. Zwłaszcza iż chwilę później, dwa dni przed wyborami i na kilka godzin przed ciszą wyborczą, pojawiło się kolejne fałszywe nagranie. Polityk w rozmowie telefonicznej z dziennikarką Moniką Tódovą z niechętnej Robertowi Ficy liberalnej gazety „Denník N” (uprzedzam, iż tytułu nie wybrałem przypadkowo i pojawi się jeszcze w dalszej części tekstu) mówił o tym, w jaki sposób – w rejonach zamieszkiwanych przez mniejszość romską – wybory zostaną sfałszowane na korzyść PS.

Przeczytaj też:Jak się nie nabrać na deepfake’a

Według słowackiej dziennikarki śledczej Karin Kőváry Sólymos z Investigative Center of Ján Kuciak nagranie zobaczyło i usłyszało dziesiątki tysięcy osób. „To wszystko dzięki dwóm …

Idź do oryginalnego materiału