Kiedyś, dawno temu, mogłabym opowiedzieć Wam o kocie, który nosił imię Staś, jakbyśmy znali się z nim całe życie. Staś pojawił się wśród śniegów pod klatką swojego własnego bloku w Warszawie. Biedak biegał z jednej strony na drugą, miauczał żałośnie, drapał lodowate żelazne drzwi i, nie mogąc poradzić sobie z lękiem, usiłował je choćby przegryźć. […]