Tak sobie myślę, dlaczego zamiast słyszeć, iż jest naprawdę dobrze, odbieramy komunikat, iż z wiekiem kobieta jedynie traci. I to masowo. Jakby z klepsydry uciekały bardzo cenne ziarenka. I robiły to tak dynamicznie, żeby nas, kobiety przestraszyć.
Uważaj, sporo życia za tobą. Spójrz na to, co zrobiłaś, co osiągnęłaś i dlaczego tak mało. Kogo uszczęśliwiłaś, a kogo nie potrafiłaś…Ile zrobiłaś dla świata. Policz, zmierz i zauważ, iż za mało…
Nas się straszy, zamiast wspierać. Nikt nam nie mówi prawdy. Dlatego jestem ja. I mimo protestów, ją głoszę.
I teraz Ci powiem jedno, iż po 45 roku zaczyna się życie, którego nie da się porównać z żadnym wcześniejszym etapem. Że to nie kryzys, nie „przechodzenie przez coś”, tylko transformacja, którą współczesna psychologia opisuje jako najbardziej świadomy moment dorosłości. Pewnie, niektóre z nas przechodzą ten moment wcześniej, inne nieco później. Jednak jedno jest pewne. Ta chwila następuje. I warto o tym wiedzieć, zamiast tylko narzekać, iż tyle czasu minęło.
Kobiety po 45 mówią dziś głośno: Szkoda, iż nikt nam wcześniej nie powiedział, iż to będzie… dobre. To, co nas czeka, będzie dobre.

Bo po 45 zmienia się wszystko, ale nie tak, jak straszono i jak mówią
Przez lata słyszałyśmy o „kryzysie wieku średniego”, „spadku formy”, „menopauzie jako końcu świata”. A tymczasem badania pokazują coś zupełnie innego. Jak zmienia się życie po 45 roku?
- po 45 zaczyna się normatywna faza transformacji tożsamości, a nie kryzys,
- kobiety stają się bardziej świadome swoich potrzeb,
- rośnie wrażliwość na to, co prawdziwe, a spada tolerancja na bzdury,
- pojawia się potrzeba życia „po swojemu”, a nie „jak trzeba”.
To nie jest załamanie, ale przebudzenie. I ono jest faktem, niezależnie od tego, jak wielu osobom się to nie podoba, jak wielu mężczyzn z tego kpi i szydzi. To się dzieje. choćby jeżeli istnieją siły, które chcą nas zatrzymać w miejscu. To one nie są wystarczająco silne, żeby to naprawdę zrobić.
Kobiety po 45 mówią: szkoda, iż nikt nam powiedział…
…że presja społeczna nie ma daty ważności.
Badania pokazują, iż mimo zmian kulturowych, oczekiwania wobec kobiet po 45 przez cały czas są archaiczne: masz być matką, opiekunką, stabilną, przewidywalną, „rozsądną”. A Ty w tym czasie czujesz, iż chcesz czegoś więcej. I masz do tego pełne prawo.
Psychologia kobiet po 45 roku życia jest coraz mocniej rozwijającym się segmentem. Widać zmiany.
Choć przez cały czas to, co kulturowo bezpieczne ma się dobrze. Kobieta ma siedzieć cicho, wypełniać swoją rolę, zawsze rozumieć, wszystkich rozgrzeszać, tylko nie siebie. Wiecznie jest oceniana, surowo, naprawdę surowo. Dużo bardziej niż ocenia się kogokolwiek innego.
I to się nie zmienia z wiekiem. Przeciwne, śrubę dokręca się coraz bardziej i mocniej.
…że ciało się zmienia, ale nie znika.
Tak, metabolizm działa inaczej. To prawda, iż brzuch potrafi żyć własnym życiem. Tak, 700 gramów rocznie potrafi zaskoczyć. Ale to nie jest koniec kobiecości, to jest początek innej jej wersji. Zdrowszej, spokojniejszej, bardziej Twojej.
Ciało w tym momencie często przestaje być wrogiem, staje się narzędziem. Nie jest już najważniejsze, ale wiemy dokładnie i z całą mocą, iż warto o nie dbać, bo jest nasze. Nie dlatego, żeby się innym podobać, ale żeby podobało się nam i robiło to, do czego zostało stworzone. Ciało już nie jest pod presją, jest w końcu zaopiekowane w taki sposób, w jaki powinno być zawsze.
Rozumiemy to, co ciało po 40 naprawdę znaczy.
…że emocje po 45 są jak system alarmowy, nie jak problem.
Psychologia mówi jasno: po 45 rośnie wrażliwość na niespójność wewnętrzną. To nie jest „humor”, „foch”, „przesada”. To jest sygnał, iż dotychczasowe strategie przestają działać, i czas na nowe.
Chodzi o to, żeby żyć w zgodzie z sobą. Inaczej będzie nas gryźć od środka, ugniatać, przeszkadzać. Wszystko będzie cięższe niż kiedykolwiek wcześniej. Kobieta po 40 już nie potrafi z lekkością oszukiwać siebie i nie jest w stanie tak łatwo robić to, co trzeba. To się zmienia, bo czujemy, iż nasze potrzeby mocno wołają o uwagę. I nie sposób już ich ignorować.
…że można zacząć od nowa. I to nie raz.
Kobiety po 45, po 50 rzucają pracę, zakładają firmy, zmieniają miasta, zaczynają studia, podróżują solo. Nie dlatego, iż „zwariowały”, iż są ryczącymi czterdziestolatkami. Dzieje się tak z innego powodu. Dlatego, iż w końcu mają przestrzeń, żeby żyć po swojemu. I nie wahają się tej przestrzeni wykorzystać. Za długo bowiem działały pod dyktando innych. I za rzadko słuchały, czego one naprawdę chcą.
Kobiety po 45 i po 50 przechodzą jedną z najważniejszych transformacji w życiu, psychologia nazywa ją najbardziej świadomym etapem dorosłości. Dlatego, iż właśnie w tym wieku czujemy, co to oznacza być sobą.
…że menopauza nie musi być końcem czegokolwiek.
Dla wielu kobiet to moment… wolności. Wreszcie nie muszą nic udowadniać. Wreszcie mogą odpuścić. Mogą być sobą, bez presji wiecznej młodości.
Menopauza nie wyłącza kobiecości. Wręcz przeciwnie nastawia ją na inne, bardziej świadome tory.
Badania Harvardu i Stanforda pokazują, iż po 45 rośnie pewność siebie, odporność i mądrość życiowa. Szkoda, iż nikt nam tego nie powiedział wcześniej, prawda? Pewnie wtedy nie widziałybyśmy tego okresu życia tylko przez pryzmat uderzeń gorąca, drażliwości i pilnowania wagi, która ciągle umyka…
Kobiety po 45 mówią: szkoda, iż nikt nam powiedział, że…
Można:
- przestać się przejmować tym, co „wypada”,
- zmienić zdanie, pracę, partnera, miasto, styl życia,
- odpuścić to, co nie służy, co tłamsi i uwiera,
- zacząć dbać o siebie bez poczucia winy,
- mówić „nie” i się nie tłumaczyć,
- powiedzieć „nie chcę”, „nie mam ochoty” i nie czuć się winną
- można wreszcie zapytać: czego JA chcę?
I iż to nie jest egoizm. To jest dojrzałość, której nie należy się wstydzić, ani jej tłumaczyć.
Największa prawda, której nikt nam nie powiedział wcześniej?
Że po 45 zaczyna się życie, które jest bardziej:
- świadome,
- własne,
- spokojne,
- odważne,
- kolorowe,
- doceniane
I iż nie trzeba się go bać. Warto zrobić coś innego. Przyjrzeć się mu, wziąć i zrozumieć prawdę. Uświadomić sobie, iż przeszłości nie ma, jest to, co teraz. A przyszłość wcale nie jest pewna. I nigdy nie wiadomo, ile jej mamy…
To nie po to, żeby się bać, ale po to, żeby żyć pełniej. Teraz, a nie kiedyś tam…później.
Chcesz więcej słów ode mnie?
Dołącz do kobiet, które po 45 nie czekają na lepszy moment, one go tworzą. Zapisz się na newsletter.











