Kasia postanowiła urządzić jubileusz u nas i zażądała, żebyśmy zwolnili mieszkanie.
Teściowa zadzwoniła pierwsza, zanim Tomek zdążył się odezwać.
„Kasiu, Tomek już ci powiedział?” – zaczęła Barbara.
„O czym?” – spytała Kasia, odstawiając garnek.
„Będzie ze dwudziestu gości. Przyjadę wcześniej, koło szóstej.”
„Co? Wieczorem? Nie, na to się nie zgadzam.”
„Poczekaj, jeszcze nie skończyłam. Tomkowi wysłałam listę zakupów.”
Kasia poczuła, iż krew jej uderza do głowy.
Znała już ten schemat od lat.
Tomek zawsze pomagał swojej starszej siostrze Agnieszce.
Agnieszka zdążyła dwa razy wyjść za mąż i dwa razy się rozwieść.
Zawsze winny był mąż, „bo nie ten się trafił”.
Barbara od dzieciństwa wpajała synowi jedno.
„Trzeba pomagać siostrze” – powtarzała co tydzień.
Tomek pomagał więc pieniędzmi, remontem, przewożeniem rzeczy.
Potem on sam się ożenił.
Kasia początkowo znosiła to cierpliwie.
Ale gdy Agnieszka po raz piąty w roku poprosiła o ich samochód, coś się zmieniło.
„Tomek, może już dość?” – powiedziała cicho, ale stanowczo.
„Co tam takiego ważnego? Nie dasz się dojść pieszo?”
„Do domku moich rodziców nie dojdę piechotą.”
„No tak, coś tam słyszałem, ale Agnieszka ma pilną sprawę.”
„Znowu? Jaką konkretnie?”
„Nie wiem dokładnie, ale ona bardziej potrzebuje.”
„Nie, Tomku. Albo odmówisz siostrze, albo kupisz mi samochód.”
Tomek po raz pierwszy się zawahał.
Już miał zadzwonić do siostry, ale Barbara ubiegła go telefonem.
„Co ty, przez żonę rzucisz siostrę? Przecież jest sama!”
I Tomek znów pomógł, mimo kłótni z żoną.
Kilka dni później między nimi zapadła cisza.
„Co ty ciągle milczysz?! Złościsz się, czy co?” – spytał w końcu.
„A niechby! Potrzebowałeś trzech dni, żeby to zauważyć?”
„Po prostu nie rozumiem – na co konkretnie?”
Kasia roześmiała się z niedowierzaniem.
„Twoja siostrzyczka zabrała cię na cały weekend. Miałeś ją tylko podwieźć.”
„A co ma mnie ruszać? Trochę się napiliśmy. Był tam jej były.”
„Mogłeś chociaż zadzwonić.”
„Ty też mogłaś” – rzucił Tomek.
„Dzwoniłam! Twój telefon był wyłączony.”
„Nie wymyślaj” – machnął ręką, bo akurat zadzwonił telefon.
Wyszedł na balkon, zanim odebrał.
Dobrze wiedział, iż żona nie doceni kolejnej rozmowy z siostrą.
„Cześć, braciszku! Za dwa tygodnie mam jubileusz! Trzydziestkę!”
Tomek spojrzał przez szybę na Kasię, która nalewała zupę.
„No… czego chcesz?”
„Chcę urządzić przyjęcie u was! Masz duży salon.”
„Może jednak w knajpie? Dołożę, ile trzeba.”
„O co ci chodzi?! Toż to jubileusz!”
„Pogadam najpierw z Kasią. To też jej mieszkanie.”
„Za późno! Już wszystkim powiedziałam, iż impreza będzie u was.”
Tomek wrócił do pokoju z twarzą bladą jak papier.
Kasia postawiła talerz na stole i spojrzała mu prosto w oczy.
„Powiedz wszystko teraz, Tomku. Bez balkonu.”
Czy tym razem wreszcie powie siostrze nie?
Tego wieczoru nikt jeszcze nie znał odpowiedzi.














