
fot. Radio DoxaJak się okazuje, nie tylko stacje radiowe lubią nadawać na falach. Na kąpielisku Malina w Opolu odbył się biwak krótkofalowców, czyli osób, dla których nadawanie i odbieranie sygnałów poprzez fale radiowe jest pasją, a choćby okazją do rywalizacji. Biwak ten był dla nich okazją do spotkania się poza łączami.
– Tacy ludzie spoza branży nadawczej też chcieli mieć coś takiego, żeby móc między sobą porozmawiać i zaczęli budować radiostacje, anteny. Zakresy radiowe są takie, iż znalezienie się jest niemożliwe, więc w 2025 roku odbyła się konferencja IAR-u i tam przyznano nam częstotliwości, na których gdy odkręcimy radio, to wiemy, iż na tych częstotliwościach jakiś kolega będzie i będziemy mogli z kimś sobie porozmawiać – wyjaśnia Jerzy Folmer, krótkofalowiec z Opola.
– Całe krótkofalarstwo ma bardzo szeroki zakres. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo to nie tylko fonia, ale też emisje cyfrowe, jest dużo ludzi, którzy konstruują, a mało pracują na pasmach, także w różnych dziedzinach można się tutaj realizować – mówi Klaudiusz Rutkowski, prezes oddziału nr 11 w Opolu Polskiego Związku Krótkofalowców.
– Trzeba uważać na sąsiadów, żeby nie mieli żadnych kłopotów na przykład, żeby nie słyszeli w piekarniku elektrycznym, iż Ewald znowu nadaje. Jako krótkofalowcy musimy z sąsiadami dobrze żyć – przyznaje Ewald, który na biwak przyjechał z Niemiec.
Na miejscu krótkofalowcy mogli wymienić się swoimi doświadczeniami, anegdotami, a także zaprezentować swój sprzęt do nadawania. W biwaku udział wzięli nie tylko pasjonaci z Opolszczyzny, ale także z innych części Polski oraz z zagranicy.
Jerzy Folmer, Klaudiusz Rutkowski, Ewald
Dłuższa relacja:
Autor: Damian Serwuszok















