Już Nie Chcę Brać Ślubu Archip spędzał długie godziny w laboratorium, nieustannie przelewając tajemnicze płyny z probówki do probówki i badając rozmaite proszki. Wierzył, iż jego żmudna praca niedługo przyniesie efekty, dzięki którym będzie mógł przedstawić światu swój wynalazek wyekstrahowany z korzeni rzadkiej rośliny. Z takim zapałem oddawał się badaniom, iż zupełnie nie zauważał zalotnych spojrzeń podglądającej go młodej sprzątaczki Zosi, która niedawno zaczęła pracę w instytucie. Archip, pochłonięty marzeniem o odkryciu, nie widział, jak Zosia godzinami stoi oparta o mop i świdruje go oczami. W końcu pewnego wieczoru zebrała się na odwagę: — Panie Archipie, dłużej już nie może pan tak siedzieć bez przerwy. Może napijemy się herbaty? Przyniosłam czajnik elektryczny i domowe kiełbaski od mamy. Słysząc o kiełbaskach, Archip oderwał się od badań i zgodził się na poczęstunek. Zosia z drżącymi rękami wyjąła czajnik i pojemnik z jedzeniem. Rozpoczęła się rozmowa o przechowywaniu żywności i normach sanitarnych — co ze wsią, co z wiejską kiełbaską! Archip, naukowiec-sceptyk, długo się opierał, ale w końcu nie wytrzymał i uległ pokusie. Kiełbaski okazały się rewelacyjne. W ramach podziękowania odprowadził Zosię na przystanek. Rozmawiali, ona zaproponowała, iż jutro przyniesie domowe ciasteczka. Archipowi nie dawały spokoju nowe uczucia. Kolejne wydarzenia prowadziły ich razem na daleką, mazowiecką wieś, do domu Zosi. Tam Archip przeżył prawdziwą konfrontację z jej władczą matką — kobietą oschłą, nieprzychylną, typową polską matką, która nie zamierzała oddać córki „staremu dziadowi”. Kłótnia rozgorzała na całego. Archip poczuł się jak nieproszony gość, sytuacja wymknęła się spod kontroli, a konflikt rodzinny osiągnął szczyt. Zziębnięty, zestresowany, Archip odszedł od myśli o ślubie. Wreszcie zrozumiał, iż nie chce być częścią tej rodziny, ani wikłać się w takie relacje. Powrót do codzienności — samotne kolacje w mieszkaniu, dystans wobec Zosi — utwierdziły go w przekonaniu, iż czasem lepiej… zrezygnować z małżeństwa, zanim będzie za późno. Powieść w odcinkach: Archip – samotny polski naukowiec, kiełbaski domowej roboty, groźna przyszła teściowa i wiejska rodzinna awantura, czyli jak nie warto się spieszyć do ślubu!

naszkraj.online 2 godzin temu
Zmieniał zdanie co do ślubu Arkadiusz zostaje w laboratorium do późnych godzin wieczornych, przekładając bez końca jakieś substancje z próbówki do próbówki i analizując rozmaite proszki. W głębi duszy wierzy, iż jego żmudna praca niedługo przyniesie owoce. Wtedy będzie mógł w końcu zaprezentować światu swój wynalazek wyciąg pozyskany z korzenia rzadko występującej rośliny. Zapał, z […]
Idź do oryginalnego materiału