Jest ojcem w erze technologii. "Algorytm wie o moim dziecku więcej niż ja"

gazeta.pl 4 godzin temu
- Otwiera oczy i sięga po telefon, wychodzi z psem, ale nos ma niemal w ekranie. Zjedzenie rodzinnego obiadu? Poprzedzone prośbą, by odłożył telefona, wywróceniem oczami i łaskawym sięgnięciem po widelec. Rozmowa? Owszem, ale tylko jednostronna - mówi Bartosz, ojciec piętnastolatka.
Nastolatek bez telefona? W zasadzie dziś trudno sobie wyobrazić taką sytuację. - Młodzież funkcjonuje teraz w nieco innym świecie niż poprzednie pokolenia. Żyją w świecie wirtualnym na równi z tym rzeczywistym - mówi Maria Zalewska, psycholożka.


REKLAMA


Rozwój technologii rzeczywiście sprawił, iż przestrzeń cyfrowa nie jest już jedynie dodatkiem do codzienności młodych ludzi, ale jej integralną częścią. To właśnie tam nastolatki budują relacje, kształtują swoją tożsamość i spędzają znaczną część czasu, często pozostając pod wpływem niewidocznych mechanizmów zarządzających treściami i uwagą użytkownika. W efekcie granica między światem online a offline coraz bardziej się zaciera, a doświadczenia z obu tych rzeczywistości wzajemnie się przenikają i wpływają na rozwój emocjonalny oraz społeczny młodego człowieka.
Co więcej, algorytmy mają zdolność "rozpoznawania" wzorców zachowań dziecka w sposób, który może przekraczać możliwości rodziców w zakresie monitorowania czy zrozumienia. - To prawda, ale z drugiej strony, algorytmy nie posiadają jednak zdolności emocjonalnych, nie rozumieją kontekstu życia dziecka i nie mają takiej wrażliwości na jego potrzeby jak rodzic. Dlatego, choć algorytmy mogą zbierać informacje o dziecku, to rola rodzica, szczególnie w aspekcie emocjonalnego wsparcia i wartości, pozostaje niezastąpiona. Warto zatem, by rodzice uczyli dzieci, jak świadomie korzystać z technologii, bez rezygnowania z głębokiej więzi i obecności w ich życiu - wyjaśnia w rozmowie z portalem eDziecko Zalewska.


Zobacz wideo "Nie w moim stylu ta piosenka jest" - dzieci o kultowej piosence lat 80.


Zagubieni rodzice. "Czego oczekuję? Nie wiem"
To jednak w praktyce nie jest łatwe. Bartosz ma czternastoletniego syna. Nie jest "weekendowym tatą". Chce być obecny w życiu swojego dziecka, ale sam przyznaje, iż przegrywa z algorytmem.
- Pytam, rozmawiam, ale też daję przestrzeń. Nie stoję mu nad głową, nie nagabuję. Ale daję znać, iż jestem, iż może na mnie liczyć - mówi. - Czego oczekuję w zamian? Sam nie wiem - wzrusza ramionami. - Chyba chciałbym, żeby mój syn odłożył czasem telefon. Po prostu pogadał ze mną i ze swoją matką, pograł w planszówkę. Wiem, iż w tym wieku to trudne, iż teraz liczą się koledzy, rówieśnicy. Że życie w sieci to ich codzienność. Ale przecież jesteśmy rodziną, więc chyba mam prawo tego poniekąd oczekiwać - zastanawia się. - Mój syn żyje, jak reszta jego kolegów i koleżanek, w cyfrowym świecie. Otwiera oczy i sięga po telefon, wychodzi z psem, ale nos ma niemal w ekranie. Zjedzenie rodzinnego obiadu? Poprzedzone prośbą, by odłożył telefona, wywróceniem oczami i łaskawym sięgnięciem po widelec. Rozmowa? Owszem, ale tylko jednostronna - opowiada mój rozmówca. Dodaje także, iż nie nadąża za młodzieżowymi trendami. - Były już przeróbki zdjęć, były brainroty, było "six-seven". To wciąż się zmienia.


Ojciec czternastolatka przyznaje, iż czuje ogromną bezradność. - Wiem, iż to "taki wiek", iż teraz liczy się akceptacja w grupie rówieśniczej. A grupa rówieśnicza zamiast rozmawiać, siedzi obok siebie, ale tylko fizycznie. Głowami są w sieci, grzebią w telefonach. Z jednej strony rozumiem, iż syn musi nadążać za trendami, ale z drugiej ja sam przestałem nadążać za tym światem - wyznaje.
Fundacja Dbam o Mój Z@sięg podaje, iż "co trzeci uczeń twierdzi, iż rodzice nie wiedzą, co robi w internecie", a "co czwarty nastolatek uważa, iż nie mógłby liczyć na pomoc rodziców, gdyby napotkał w sieci coś niepokojącego". Co więcej, aż 60 proc. uczniów uważa, iż rodzice nie uczą ich odpowiedzialnego i bezpiecznego korzystania ze telefonów, a "ok. 10 proc. badanych uczniów przyznaje, iż ich rodzice w ogóle nie interesują się ich życiem cyfrowym".
Z badań NASK wynika z kolei, iż przeciętne dziecko spędza w sieci pięć godzin w ciągu dnia. I choć wielu rodzicom wydaje się, iż wiedzą, co robi tam ich potomek w tym czasie, opracowanie NASK obnaża brutalną prawdę. "Rodzice nie mają pojęcia, co dzieci robią w sieci. Ponad połowa opiekunów uważa, iż ustala w domu zasady bezpiecznego korzystania z internetu. Tymczasem potwierdza to jedynie co piąty nastolatek" - czytamy. - Rodzice nie mają wiedzy o tym, co robią w sieci ich dzieci albo jest ona bardzo niepełna - podkreśla dr Anna Wrońska z NASK.


Zagrożenia są. Ale jak je zidentyfikować?
Z opracowania NASK wynika jeszcze jeden istotny fakt. - 66 proc. opiekunów uważa, iż w zetknięciu z cyberprzemocą dziecko zwróci się do nich po wsparcie. Problem w tym, iż tę opinię podziela tylko 15 proc. dzieci - wyjaśnia dr Agnieszka Wrońska, współautorka raportu "Nastolatki".


jeżeli dodamy do tego fakt, iż nastolatkowie postrzegają zagrożenia w sieci zupełnie inaczej niż ich rodzice, mamy niemal gotowy przepis na katastrofę. Badania naukowe potwierdzają, iż mózg nastolatków inaczej przetwarza ryzyko, także to cyfrowe. Wynika to z psychologii rozwoju mózgu. Kora przedczołowa, odpowiedzialna za ocenę ryzyka i przewidywanie konsekwencji, rozwija się aż do około 25. roku życia. Jednocześnie znacznie szybciej dojrzewa układ nagrody, który odpowiada za emocje i potrzebę akceptacji. Ta nierównowaga sprawia, iż młodzi ludzie silniej reagują na natychmiastowe korzyści, takie jak popularność czy uznanie rówieśników, a słabiej na potencjalne zagrożenia. W środowisku internetowym, gdzie każda reakcja jest natychmiastowa i publiczna, mechanizm ten dodatkowo się wzmacnia.
- To, co często dorośli interpretują jako lekkomyślność czy brak wyobraźni, w rzeczywistości ma bardzo silne podstawy rozwojowe - wyjaśnia Maria Zalewska. - Mózg nastolatka nie pozostało w pełni ukształtowany, zwłaszcza w obszarze odpowiedzialnym za przewidywanie konsekwencji i kontrolę impulsów. Jednocześnie układ nagrody działa u młodych ludzi wyjątkowo intensywnie, przez co to, co dzieje się "tu i teraz" - reakcje rówieśników, lajki, komentarze - ma dla nich ogromne znaczenie emocjonalne. W efekcie zagrożenia, które dla dorosłych wydają się oczywiste, dla nastolatków mogą być mniej odczuwalne lub odsuwane na dalszy plan.
Nasza rozmówczyni podkreśla, iż to nie oznacza, iż nastolatki nie rozumieją zagrożeń. Po prostu inaczej je interpretują. To może rodzić rodzinne nieporozumienia.
Im większa, natomiast, różnica w postrzeganiu ryzyka między rodzicami a nastolatkami, tym większe napięcia. Te z kolei zwiększają ryzykowne zachowania zamiast je ograniczać. To błędne koło, które rodzi obustronną frustrację.


- Z jednej strony technologia daje nam, rodzicom narzędzia wsparcia i kontroli - mam na myśli różne aplikacje rodzicielskie - tłumaczy Anna Wrońska z NASK. - Z drugiej strony nasza często ograniczona znajomość cyfrowego świata, w którym nasze dzieci funkcjonują na co dzień, sprawia, iż coraz trudniej nam za nim nadążyć. W efekcie poczucie kontroli, jakie daje technologia, okazuje się często złudne.
Bądź online z dzieckiem, ale ustal jasne zasady
Jak więc wspierać nastolatków w bezpiecznym korzystaniu z sieci, jednocześnie dając im swobodę? To szczególnie ważne, zwłaszcza w erze internetowych fake newsów. Nad tematem pochylił się m.in. UNICEF. Eksperci organizacji radzą, aby ustalić jasne zasady, które będą zrozumiałe i dla rodzica, i dla dziecka. "Rozmawiaj otwarcie z dzieckiem o tym, z kim i w jaki sposób się komunikuje oraz kto może zobaczyć opublikowane treści" - podają. Wśród rad pada m.in. także ta o higienie cyfrowej i wspólnym "byciu online", która pomoże w weryfikacji treści.
- najważniejsze jest to, żeby zasad nie narzucać jednostronnie, ale wypracować je razem z dzieckiem - podkreśla psycholożka Maria Zalewska w rozmowie z naszym portalem. - Nastolatek, który ma poczucie wpływu, znacznie częściej będzie tych reguł przestrzegał. Warto zacząć od rozmowy: zapytać, z czego korzysta, co jest dla niego ważne w sieci, z jakimi sytuacjami się spotyka. Dopiero na tej podstawie można ustalać konkretne granice, zarówno te dotyczące czasu, jak i te o prywatności czy bezpieczeństwie.
***


jeżeli nastolatek (lub dorosły) doświadcza problemów z uzależnieniem od internetu, gier czy mediów społecznościowych, warto szukać pomocy w kilku sprawdzonych miejscach.


Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111;
Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych 116 123.


Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz: [email protected].
Idź do oryginalnego materiału