Jakość i minimalizm. Ekskluzywne kosmetyki naturalne Aleksandry Kubas

anywhere.pl 5 godzin temu

Jej kalendarz jest wypełniony po brzegi, na wywiad udaje nam się umówić dopiero po kilku mailach. Kiedy zaczynamy rozmawiać, wiem od razu, iż mam przed sobą osobę pełną pasji i pomysłów na kosmetyczną rewolucję. O długiej drodze do zdrowej skóry, pasji, która narodziła się z buntu i o produktach, które potrafią zdziałać cuda rozmawiamy z Aleksandrą Kubas, założycielką firmy produkującej ekskluzywne kosmetyki naturalne.

Przed 2015 rokiem nie miałaś nic wspólnego z branżą kosmetyczną, a potem, jak sama piszesz na swojej stronie, z buntu przyszła rewolucja. Co takiego się stało, iż zaczęłaś produkować naturalne kremy?

Wszystko zaczęło się od moich zmagań z pokrzywką kontaktową. Szukałam pomocy u wielu lekarzy, ale żaden nie potrafił znaleźć przyczyny moich dolegliwości. W pewnym momencie zasugerowano mi choćby wizytę u psychiatry, ponieważ podejrzewano, iż być może mój stan zdrowia jest związany ze stresem. Moja skóra była bardzo sucha, a uporczywe swędzenie skutecznie utrudniało mi życie. Od jednego z lekarzy usłyszałam wtedy, iż powinnam całkowicie odstawić wszystkie kosmetyki do ciała, których używałam, bo to one wywołują podrażnienia. Nie wyobrażałam sobie jednak pielęgnacji bez balsamu po kąpieli. Nie wiedziałam, czym mogłabym go zastąpić, aż ostatecznie sięgnęłam po oliwę z oliwek, którą miałam w kuchni, i posmarowałam nią skórę. O dziwo, pomogło. Od tego momentu zainteresowałam się olejami i ich adekwatnościami kosmetycznymi.

W lutym 2017 roku w Twojej kuchni powstał pierwszy krem.

Tak, ale zanim to nastąpiło bardzo dużo czytałam, pochłaniałam wszystkie informacje na ten temat. Obserwowałam różne blogi kosmetyczne, ale tam nie zawsze zgadzały się wszystkie informacje, więc szukałam dalej i czytałam jeszcze więcej. Po pewnym czasie, metodą porób i błędów, zaczęłam gromadzić składniki, które były najlepsze dla mojej skóry, m.in. olej kokosowy czy masło kakaowe. Potem w kuchni łączyłam je ze sobą, aż w końcu udało mi się stworzyć krem, po którym poczułam ulgę, bo moja skóra zaczęła wracać do normalności.

Dobroczynne działanie kremu odczuła również Twoja przyjaciółka.

Po kilku miesiącach od powstania pierwszego kremu nocowała u mnie koleżanka, która jak się okazało zapomniała swoich kosmetyków. Pożyczyłam więc jej moją miksturę. Następnego dnia rano napisała do mnie wiadomość, iż jest zachwycona, bo jej skóra nigdy wcześniej nie była tak gładka i miękka w dotyku, a ona sama nie mogła przestać jej dotykać. Poprosiła mnie o zrobienie dla siebie kilku pojemników kremu. Łącznie zrobiłam ich 10 po 200 ml, część trafiła do mojej koleżanki, a resztę mój mąż zabrał do pracy, gdzie kremy rozeszły się jak świeże bułeczki. Zanim się obejrzałam, miałam zamówienie na 40 pojemników! Wtedy właśnie pomyśleliśmy z mężem, iż powinniśmy się tym zająć na poważnie. Od podjęcia decyzji do zarejestrowania firmy minął niespełna miesiąc. Pamiętam, iż w sierpniu sprawdzałam, gdzie mogę rozpocząć profesjonalną produkcję, a już 1 września 2017 roku oficjalnie ruszyliśmy.

A w październiku rozpoczęłaś studia na kierunku chemia kosmetyczna.

Dokładnie!

Miałaś wcześniej coś wspólnego z chemią?

Lubiłam chemię w szkole, ale myślę, iż żadna z moich nauczycielek tego przedmiotu nigdy by nie powiedziała, iż cokolwiek będę miała z nią wspólnego w przyszłości (śmiech). Ponieważ chciałam wiedzieć dokładnie, jak robić kosmetyki z najlepszych składników, co z czym mieszać, w jakich ilościach, wybór tego kierunku był oczywisty. Zaczęłam studia jednocześnie wprowadzając na rynek swój pierwszy kosmetyk.

Wspominasz o najlepszych składnikach, jak je wybierasz?

Nigdy nie sugeruję się tym, co jest w tej chwili modne w branży kosmetycznej. Od samego początku zależało mi przede wszystkim na jakości i składnikach, które będą najlepiej działać na każdy rodzaj skóry i będą hipoalergiczne. To nie trendy kształtują moje produkty, tylko klienci i ich opinie. Weźmy na przykład krem Woody, czyli pierwszy kosmetyk, który stworzyłam. To produkt o delikatnym cytrusowym zapachu, który jak się okazało może być drażniący dla innych. Pewien mężczyzna powiedział mi, iż gdyby ten krem był całkowicie bezzapachowy, byłby doskonałym rozwiązaniem dla pacjentów onkologicznych. W trakcie i po leczeniu ich skóra jest wyjątkowo wrażliwa i wymagająca, a choćby delikatne substancje zapachowe mogą powodować u nich dyskomfort. Zaczęłam więc pracować nad kremem bezzapachowym, który według ekspertów nie miał szans przebicia, a dziś jest naszym bestsellerem.

Czym jeszcze kierujesz się tworząc swoje produkty?

Wszystkie nasze kosmetyki mają jeden cel, czyli przywrócenie skórze jej naturalnej równowagi. Oczywiście to nie jest efekt natychmiastowy, ale podczas testów naszego Cleansera (krem-peeling do dokładnego oczyszczania twarzy, przyp.red.) na skórze tłustej zaobserwowaliśmy, iż już po tygodniu regularnego stosowania, cera miała wyraźnie lepszy koloryt i wyglądała zdrowiej. Dostajemy też opinie od klientów, którzy twierdzą, iż choćby po jednym zastosowaniu czują różnicę w dotyku.

Zdarzają się osoby, dla których Twoje produkty nie są odpowiednie?

Czasami zgłaszają się do mnie na konsultacje osoby, które są rozczarowane efektami. Mówią, iż produkt „nie działa tak, jak było opisane”. Kiedy wspólnie przechodzimy przez całą rutynę pielęgnacyjną, bardzo często okazuje się, iż problem nie leży w kosmetyku, ale w sposobie jego aplikacji. Najczęściej nakładana jest zbyt duża ilość produktu. Nakładając za dużo produktu zwiększamy prawdopodobieństwo zapchania porów. Co więcej, nasze kosmetyki nie są emulsjami, to czyste olejowe ekstrakty, których wystarczy kilka do codziennej pielęgnacji. Jedno opakowanie kremu 50 ml starcza na około 6 tygodni.

Ile osób pracuje nad Twoimi kosmetykami?

Naszą firmę prowadzą dwie osoby, czyli ja i mój mąż. Produkcją kremów zajmuję się osobiście w swojej pracowni w Warszawie. To jest bardzo skomplikowana procedura i na ten moment nie istnieje możliwość większej produkcji automatycznej – nie ma ani takiego mieszalnika ani dozownika. Poza tym doskonale wiem, kiedy powinno się coś wyłączyć, przelać, zamieszać. jeżeli natomiast chodzi o pozostałe produkty z naszej oferty, to w zakresie ich produkcji współpracujemy z Jagiellońskim Centrum Innowacji, a manualne pakowanie wykonuje dla nas firma z Krakowa, która bardzo angażuje się w zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami, co jest dla nas niezwykle istotne, bo zależy nam na integracji zawodowej i społecznej.

To brzmi jak prawdziwa koronkowa robota.

Bo tak jest. Cały proces powstawania naszych kosmetyków, od mieszania pierwszych składników, po zapakowanie gotowego kremu jest bardzo skrupulatny. Wszystko wykonywane jest manualnie, dlatego często zdarza się, iż nasi klienci muszą poczekać trochę dłużej na swoje zamówienie.

Wprowadzasz teraz kolejny kosmetyk do swojej oferty, możesz powiedzieć o nim coś więcej?

Niebawem w sprzedaży pojawi się nasz nowy produkt do mycia, który powstał nie tylko z mojej potrzeby, ale przede wszystkim z potrzeb moich klientów. Tak, jak wspominałam prowadzę raz na jakiś czas konsultacje online, które są bezpłatne, wystarczy umówić się dzięki mediów społecznościowych czy telefonicznie (numer podany jest na stronie sklepu przyp.red.). Okazuje się, iż bardzo często w drodze do efektywnej pielęgnacji staje twarda woda, która bardzo negatywnie wpływa na skórę, szczególnie u osób borykających się z suchością lub trądzikiem różowatym. Taka skóra po umyciu jest rozpalona i bardzo piecze. Produkt, który wprowadzamy na rynek, będzie nie tylko oczyszczał i nawilżał skórę, ale również dostarczał jej prebiotyków, by mogła szybciej odbudować swoją barierę. Dodatkowo będzie zawierał składniki chelatujące, które wiążą jony wapnia i magnezu obecne w twardej wodzie, dzięki czemu nie będą się one osadzać na skórze i nie zaburzą jej równowagi. Chcę, żeby to był produkt dla wszystkich. Wyprodukujemy go w dużym półlitrowym opakowaniu, a jego cena nie przekroczy 200 złotych. Doskonale wiem, jak problemy ze skórą potrafią negatywnie wpłynąć na psychikę i codzienne funkcjonowanie, dlatego zależy mi na kosmetyku, który będzie dostępny dla szerokiego grona odbiorców.

Wiem, iż to nie jest jedyny projekt, nad którym teraz pracujesz.

Tak, masz rację, ale myślę, iż w przypadku tego produktu, pewnie za rok wprowadzę go do oferty. Bardzo dużo czasu poświęcam na dobór odpowiednich składników, na badania kliniczne, bo chcę mieć pewność, iż produkty, które proponuję będą najlepszej jakości i będą odpowiednie dla wszystkich rodzajów skóry.

Wspominałaś chwilę temu o rutynie pielęgnacyjnej i o tym, iż nie zawsze nam ona wychodzi, powiedz w takim razie, czy potrafimy dbać o naszą skórę?

Myślę, iż używamy zdecydowanie za dużo kosmetyków. Na konsultacjach, które prowadzę dla klientów, spotykam się z osobami, które mają rozpisaną pielęgnację na cały tydzień; w poniedziałek serum, we wtorek peeling, w środę maseczka, w czwartek jeszcze coś innego, a skóra w dalszym ciągu pozostaje w fatalnej formie. Nic dziwnego, bo używając tylu produktów nie można określić, co nam służy, a co nie. A w pielęgnacji najważniejszy jest minimalizm, dlatego zamiast kilku lub kilkunastu produktów używajmy jednego, ale bardzo dobrego i przede wszystkim regularnie.

Rozmawiając z ekspertką od kosmetyków aż samo nasuwa się pytanie o podstawy pielęgnacji. Od czego zacząć?

Przede wszystkim dokładne oczyszczanie skóry. Bez tego żaden krem się nie sprawdzi. Twarz myjemy przez 60 sekund, robiąc przy okazji delikatny masaż, który pobudzi mikrokrążenie, poprawi dotlenienie komórek i wspomoże naturalną regenerację. Warto pamiętać, iż nie powinniśmy pocierać twarzy ręcznikiem, aby odsączyć nadmiar wody (tarcie może uszkadzać naturalną barierę ochronną skóry i prowadzić do jej podrażnienia) tylko delikatnie przykładać go do skóry. Po dokładnym oczyszczeniu przychodzi czas na krem. I tutaj ważna rada, produkty olejowe zawsze nakładamy na wilgotną skórę. Najpierw zwilżamy twarz wodą, następnie rozcieramy kilka kropli produktu w dłoniach, potem delikatnie przykładamy je do twarzy i wykonujemy łagodny masaż. Po zakończeniu pielęgnacji można od razu wykonać makijaż czy nałożyć krem z filtrem UV.

Na koniec powiedz proszę, czego Ci życzyć?

Hmm… dobre pytanie (śmiech). Wiesz, mimo tylu lat na rynku wciąż mamy problemy, żeby przebić się do większych firm sprzedażowych, których nie przekonuje nasza misja. Może życz więc nam tego, żeby udało się przekonać jak najwięcej osób do składników najwyższej jakości i minimalizmu.

Oczywiście! Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Rembowska

http://www.alexandrakubas.com/

zdjęcia Aleksandry / fot. Bartosz Maciejewski

Idź do oryginalnego materiału