Najtrudniejsze w kochaniu siebie jest nauczenie się, jak przyjmować swoje wady, przyznając jednocześnie, że wszyscy mamy coś, co musimy poprawić, żeby stać się lepszymi ludźmi. To zmaganie się z napięciem między pełną samoakceptacją a dążeniem do rozwoju i ewolucji. Musimy zaakceptować przede wszystkim punkt, w jakim się znajdujemy w naszym życiu, choćby jeśli nie jesteśmy tam, gdzie chciałybyśmy być. Możemy powiedzieć sobie: mimo że wolałabym, żeby sprawy potoczyły się inaczej, akceptuję to, że jest, jak jest, i będę się starać zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby to się zmieniło. I wreszcie kochać siebie to dostrzegać własną wartość niezależnie od tego, że mamy wady. Ale jak to zrobić?