Latem bardzo chętnie sięgamy po tradycyjne słodkości: chrupiące gofry, rurki z bitą śmietaną czy ciastka z owocami i kremem. To również idealny czas na kontrole jakości takich produktów. Pracownicy IJHARS przyjrzeli się jakości wyrobów oferowanych w lokalach gastronomicznych w całej Polsce. Wyniki inspekcji pokazują, iż konsumenci powinni zachować czujność.
„Świeży” czy „rozmrożony”? Jak powstał twój gofr
Zamawiając w kurorcie gofra, warto wiedzieć, jaką drogę przebył, zanim trafił w nasze ręce. Gofry mogą powstawać z ciasta wyrabianego na miejscu, z gotowej mieszanki, ale też trafiać do lokalu jako gotowy, zamrożony produkt. W tym ostatnim przypadku rozmrożony wypiek jest jedynie podgrzewany przed podaniem, aby odzyskał chrupkość.
Przepisy jasno określają obowiązki sprzedawcy: jeżeli gofry były wcześniej zamrożone i sprzedaje się je po rozmrożeniu, przy ich nazwie musi znaleźć się informacja „rozmrożone”. Dzieki temu konsument wie, z jakim produktem ma do czynienia.
Fantazyjna nazwa to za mało - liczy się skład
Nazwa wyrobu to pierwsza informacja, na którą zwracamy uwagę i na podstawie której podejmujemy decyzję o zakupie. Powinna ona jednoznacznie oddawać charakter produktu. O ile tradycyjne nazwy zwyczajowe, takie jak sernik, szarlotka czy ciasto drożdżowe, są dla wszystkich zrozumiałe, o tyle przy nazwach fantazyjnych wymóg informacyjny jest znacznie wyższy.
W przypadku fantazyjnych określeń, takich jak „Orfeusz”, „Żółwiki” czy „… zebra”, sama nazwa nie wystarczy – musi jej towarzyszyć dokładna nazwa opisowa adekwatna do składu, np. „ciastko biszkoptowe z nadzieniem czekoladowym i truskawkami”.
Co istotne, zadeklarowane składniki muszą znajdować się w produkcie w rzeczywistości. Którko mówiąc, jeżeli nazwa obiecuje czekoladę i truskawki, w środku musi znajdować się prawdziwa czekolada oraz kawałki lub całe owoce truskawki, a nie jedynie aromaty. Gdy w wyrobie zastosowano wyłącznie aromat lub zawartość owoców nie wpływa na smak nadzienia, sprzedawca ma obowiązek użyć sformułowania „o smaku (…)”.
Warto wiedzieć, iż w przypadku ciastek sprzedawanych na wagę (luzem) sprzedawca nie ma obowiązku podawania procentowej zawartości wyróżnionego składnika (tzw. wskaźnika QUID).
https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/jedyna-taka-impreza-w-wielkopolsce-odbedzie-sie-2-sierpnia/osEyWFjJNEUuCHEbhWS3Czy rurka na pewno zawiera „bitą śmietanę”?
Nazwy takie jak „śmietana”, „masło” czy „ser” są prawnie zarezerwowane wyłącznie dla przetworów mlecznych. Mimo to w punktach sprzedaży wciąż powszechna jest praktyka zastępowania ich tańszymi tłuszczami roślinnymi.
Jeżeli do przygotowania kremu wykorzystano przetworzone surowce zawierające m.in. tłuszcze roślinne, gotowy wyrób nie może być sprzedawany pod nazwą „z bitą śmietaną” ani „z masą śmietanową”. Kupując popularne wakacyjne rurki czy gofry, warto upewnić się, czy zamiast prawdziwej śmietany nie serwuje się nam preparatu tłuszczowo-mlecznego lub miksu na bazie tłuszczu roślinnego.
Konsumencie, znaj swoje prawa!
W każdym lokalu gastronomicznym wykaz składników, wraz z wyraźnie wyróżnionymi alergenami (m.in. jajami, mlekiem, zbożami zawierającymi gluten czy orzechami) musi być dostępny dla klienta, np. w menu, w karcie wyrobu lub na wywieszce w widocznym miejscu. Klient nie powinien być zmuszony do wypytywania o te informacje obsługi lub sprzedawcy.
https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/to-najlepsze-letnie-miejscowki-w-poznaniu-znamy-wyniki-ogolnopolskiego-plebiscytu/73fF0bLtwr98zpwKFersNieprawidłowości w ponad połowie lokali!
W ramach akcji kontrolnej, IJHARS sprawdziła 73 lokale gastronomiczne w całym kraju, m.in. kawiarnie i punkty stacjonarne oferujące gofry, rurki z bitą śmietaną i wyroby ciastkarskie. Kontrolerzy ujawnionili nieprawidłowości w aż 53% skontrolowanych miejsc.
O ile ocena sensoryczna 39 partii produktów nie wykazała zastrzeżeń, o tyle badania laboratoryjne oraz weryfikacja oznakowania ujawniły szereg uchybień. Podczas badań fizykochemicznych (zakwestionowano 22% partii) wykryto m.in. zafałszowane wartości tłuszczu i cukru w stosunku do deklaracji, całkowity brak DNA czarnej jagody w nadzieniu drożdżówek sprzedawanych jako jagodzianki oraz dodatek tłuszczu roślinnego do „bitej śmietany”.
Znacznie więcej było błędów w znakowaniu (zakwestionowano aż 44,6% partii): Kontrolerzy punktowali m.in.:
- Stosowanie wyłącznie nazw fantazyjnych bez opisu wyrobu lub stosowanie skrótów (np. „Dr. z jagodą”).
- Zatajanie informacji o tym, iż produkt sprzedawany jako świeży był wcześniej rozmrożony.
- Wprowadzanie w błąd nazwami (np. „w czekoladzie” przy użyciu zwykłego kakao, „jogurtowa” bez dodatku jogurtu, czy „z jagodą” przy użyciu taniej marmolady wieloowocowej).
- Pomijanie w składzie składników złożonych (np. proszku do pieczenia, cukru wanilinowego) oraz substancji dodatkowych i alergenów.
- Używanie nazw zastrzeżonych dla nabiału do produktów roślinnych (np. „mleko kokosowe”, „masło orzechowe”, „śmietanka wegańska”).
- Podawanie niezgodnych z prawdą składników (np. deklarowanie miodu, podczas gdy stosowano miód sztuczny, lub masła zamiast masła klarowanego).
Jakie kary grożą sprzedawcom?
W związku ze stwierdzonymi naruszeniami prawa i wprowadzaniem konsumentów w błąd, IJHARS zapowiedziała zastosowanie bezwzględnych sankcji przewidzianych w przepisach.
Za wymienione naruszenia, które stanowią złamanie przepisów o jakości handlowej oraz bezpieczeństwie żywności, sprzedawcom grożą kary pieniężne. Zgodnie z przepisami, w zależności od kwalifikacji czynu, kary te mogą wynieść od 500 zł do choćby 10% przychodu firmy za rok poprzedzający lub pięciokrotnej wartości zakwestionowanej partii towaru.
https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/rolnicy-licza-straty-i-patrza-w-niebo-tak-wygladaja-zniwa-w-wielkopolsce/juFIoEpEMQmnV8FIwEWz











