Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał najnowsze dane o inflacji, czyli tempie, w jakim rosną ceny w polskich sklepach. Choć na pierwszy rzut oka wskaźnik wydaje się stabilny, diabeł tkwi w szczegółach. Gwałtowny wzrost napięcia między Izraelem a Iranem sprawił, iż ceny ropy naftowej na giełdach wystrzeliły, co już widać na pylonach stacji benzynowych. Sprawdź, dlaczego mimo „niskiej” inflacji Twój portfel chudnie szybciej i co czeka nas w kolejnych miesiącach.
Fot. Warszawa w PigułcePaliwa psują statystyki, fakty o cenach w kwietniu
Z najnowszego odczytu wynika, iż inflacja rok do roku (czyli porównanie obecnych cen do tych sprzed 12 miesięcy) utrzymała się w ryzach, ale w ujęciu miesiąc do miesiąca widać wyraźny niepokój. Fakt, iż transport stał się jedną z najszybciej drożejących kategorii, wynika bezpośrednio z sytuacji geopolitycznej. Droższa ropa to nie tylko droższy bak paliwa, to także wyższe koszty dostawy każdego towaru do sklepu.
| Paliwa do aut | Wzrost o ok. 3-4% | Konflikt na Bliskim Wschodzie (ropa) |
| Żywność | Stabilizacja / Lekki wzrost | Koniec tarcz osłonowych i wyższy VAT |
| Energia (prąd, gaz) | Bez większych zmian | Obowiązujące zamrożenie cen |
| Usługi (fryzjer, lekarz) | Stały, wysoki wzrost | Presja na podwyżki płac i koszty najmu |
- Droga ropa naftowa: Obawy o zablokowanie dostaw przez Iran windują ceny paliw, co jest „paliwem” dla całej inflacji.
- Inflacja bazowa: To wskaźnik, który pomija ceny żywności i energii. Pokazuje on, iż usługi w Polsce wciąż drożeją bardzo gwałtownie (ok. 7-8% rocznie).
- Efekt niskiej bazy: Rok temu ceny rosły bardzo gwałtownie, więc teraz porównujemy się do wysokich kwot, co optycznie zaniża wynik procentowy.
Fakty o Twoim portfelu: Co dalej ze stopami procentowymi?
Fakt, iż ceny paliw nie dają za wygraną, to fatalna wiadomość dla osób spłacających kredyty. Narodowy Bank Polski (NBP), instytucja odpowiedzialna za stabilność złotego, bacznie obserwuje te dane. Statystyka pokazuje, iż dopóki inflacja nie zbliży się trwale do celu (czyli ok. 2,5%), o obniżkach stóp procentowych i tańszych ratach kredytów możemy zapomnieć. Dane z kwietnia sugerują, iż walka z drożyzną wejdzie teraz w nową, trudniejszą fazę „geopolityczną”.
W 2026 roku nasze rachunki za zakupy zależą od wydarzeń oddalonych o tysiące kilometrów. jeżeli konflikt Izraela z Iranem nie zostanie wygaszony, będziemy musieli przygotować się na trwałe podwyżki w transporcie i logistyce. Statystyki GUS są jasne: era bardzo niskiej inflacji, którą cieszyliśmy się chwilowo, może zostać przerwana przez skokowe podwyżki cen energii i surowców. Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to jedno: mimo optymistycznych komunikatów, czujność przy domowym budżecie wciąż jest niezbędna, bo „importowana drożyzna” nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.










