Gorąco wokół Karola Nawrockiego. Czy prezydent złamał konstytucję

zycie.news 29 minut temu
Zdjęcie: Karol Nawrocki/YouTube @Karol Nawrocki


Radosław Sikorski zarzucił głowie państwa prowadzenie polityki zagranicznej odmiennej od tej wyznaczanej przez rząd. W rozmowie z TVP Info użył bardzo mocnego sformułowania, mówiąc o „złamaniu konstytucji”. Spór dotyczy jednak szerszego problemu: kto w Polsce wyznacza kierunek polityki zagranicznej i gdzie kończy się samodzielność prezydenta.

Sikorski skrytykował wystąpienie Nawrockiego

Punktem zapalnym stało się przemówienie prezydenta Karola Nawrockiego wygłoszone 23 września podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Prezydent mówił m.in. o rosyjskim imperializmie, bezpieczeństwie, NATO, demografii, migracji, nowych technologiach oraz potrzebie reformy ONZ.

Radosław Sikorski zwrócił jednak uwagę na fakt, iż w oficjalnym tekście wystąpienia nie pojawiła się nazwa Ukrainy.

– Zabrakło Ukrainy, to bardzo dziwne – komentował szef MSZ w TVP Info. Minister oceniał również, iż w przemówieniu pojawiły się wątki, które jego zdaniem nie były bezpośrednio związane z głównymi tematami obrad.

Prezydent mówił jednak wprost o rosyjskiej agresji

Brak wymienienia Ukrainy z nazwy nie oznaczał, iż Karol Nawrocki pominął temat rosyjskiej agresji.

W oficjalnym wystąpieniu mówił, iż Rosja próbuje podbić sąsiednie państwo oraz prowadzi politykę opartą na imperialnej i neokolonialnej wizji świata. Ostrzegał również przed rosyjskimi operacjami hybrydowymi, sabotażem i próbami destabilizowania innych państw.

Prezydent podkreślał też rolę NATO i mówił, iż Polska rozwija armię oraz wzmacnia sojusze po to, aby odstraszać potencjalnego agresora.

Dlatego krytyka Sikorskiego nie dotyczyła braku potępienia Rosji jako takiego, ale sposobu przedstawienia konfliktu oraz różnic między przekazem prezydenta a linią prezentowaną przez rząd.

Padły słowa o „złamaniu konstytucji”

Najmocniejsza część wypowiedzi szefa MSZ dotyczyła podziału kompetencji w polityce zagranicznej.

Sikorski stwierdził, iż prezydent nie powinien prowadzić polityki zagranicznej sprzecznej z kierunkiem wyznaczanym przez Radę Ministrów.

– To jest niefortunne: to, iż mamy taki rozdźwięk, jest złamaniem konstytucji – powiedział minister. Dodał, iż jego zdaniem prezydent powinien reprezentować politykę zagraniczną rządu choćby wtedy, gdy się z nią nie zgadza.

To bardzo poważny zarzut, ale należy podkreślić, iż jest to ocena polityczna i prawna przedstawiona przez Sikorskiego. Nie jest to rozstrzygnięcie sądu ani orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające, iż Karol Nawrocki naruszył konstytucję.

Co naprawdę mówi Konstytucja?

Podział kompetencji w polityce zagranicznej rzeczywiście jest zapisany w kilku miejscach ustawy zasadniczej.

Art. 146 Konstytucji mówi wprost, iż Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej. Rząd sprawuje również ogólne kierownictwo w stosunkach z innymi państwami oraz organizacjami międzynarodowymi.

Z kolei art. 133 określa prezydenta jako reprezentanta państwa w stosunkach zewnętrznych. Do jego kompetencji należą m.in. ratyfikowanie umów międzynarodowych oraz mianowanie i odwoływanie ambasadorów.

Ten sam artykuł zawiera jednak istotny zapis: prezydent w zakresie polityki zagranicznej współdziała z premierem i adekwatnym ministrem.

Trybunał Konstytucyjny już zajmował się podobnym sporem

Granice kompetencji prezydenta i rządu były przedmiotem sporu już wcześniej.

W 2009 roku Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał spór dotyczący reprezentowania Polski podczas posiedzeń Rady Europejskiej. TK stwierdził wówczas, iż prezydent, premier i Rada Ministrów mają obowiązek współdziałania.

Trybunał jednocześnie wskazał, iż to Rada Ministrów ustala stanowisko państwa, natomiast udział prezydenta w działaniach międzynarodowych wymaga współpracy z premierem i adekwatnym ministrem, tak aby działania Polski za granicą pozostawały spójne.

Orzeczenie nie oznacza jednak, iż prezydent jest wyłącznie biernym wykonawcą instrukcji rządu. Konstytucja daje mu własne kompetencje w polityce międzynarodowej, a obowiązek współdziałania dotyczy obu stron.

To nie pierwszy spór Nawrockiego i Sikorskiego

Relacje między Pałacem Prezydenckim a MSZ od miesięcy są napięte.

Jednym z głównych punktów spornych pozostają nominacje ambasadorskie. Rząd i prezydent nie doszli do porozumienia w sprawie obsady części placówek, a według „Rzeczpospolitej” spór wciąż obejmuje dziesiątki kandydatur.

Jednocześnie w Nowym Jorku obaj politycy reprezentowali Polskę w tej samej delegacji. MSZ oficjalnie informowało, iż delegacji podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przewodniczył Karol Nawrocki, a Sikorski uczestniczył w licznych spotkaniach bilateralnych, prezentując stanowisko Polski w sprawach bezpieczeństwa międzynarodowego i rosyjskiej agresji.

Sikorski mówił również o rosyjskiej propagandzie

Szef MSZ rozszerzył swoją krytykę także na kwestię nastrojów wobec Ukrainy.

Sikorski twierdził, iż rosyjska propaganda próbuje nastawiać Polaków przeciwko Ukraińcom i Unii Europejskiej. Zarzucił również prezydentowi wykorzystywanie części tych nastrojów w krajowej polityce. Są to jednak polityczne oceny ministra, a nie ustalenia niezależnej instytucji.

Jednocześnie sam Sikorski przyznał, iż Nawrocki dostrzega zagrożenie ze strony Rosji.

W jednej sprawie jest zgoda

Mimo ostrych różnic między rządem a Pałacem Prezydenckim szef MSZ wskazał również obszar, w którym stanowiska są zbieżne.

Chodzi o obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Sikorski mówił, iż zarówno rząd, opozycja, jak i prezydent popierają trwałą obecność wojsk USA i rozmowy dotyczące kolejnej stałej bazy. Minister zaznaczył, iż kwestia bezpieczeństwa nie powinna stać się przedmiotem partyjnego sporu.

Spór o kompetencje znów wraca

Wypowiedź Radosława Sikorskiego otworzyła więc kolejny rozdział dyskusji o tym, jak powinny wyglądać relacje prezydenta z rządem w polityce zagranicznej.

Konstytucja jasno przypisuje prowadzenie polityki zagranicznej Radzie Ministrów, ale jednocześnie przyznaje prezydentowi rolę reprezentanta państwa i własne kompetencje międzynarodowe. Nakłada również na obie strony obowiązek współdziałania.

Dlatego zdanie „Karol Nawrocki złamał konstytucję” nie powinno być przedstawiane jako ustalony fakt. Na obecnym etapie jest to zarzut sformułowany przez ministra spraw zagranicznych w ramach trwającego sporu o sposób prowadzenia polskiej polityki zagranicznej.

Idź do oryginalnego materiału