Co roku późnym latem krajobraz polskich miast wypełnia ten sam, nieco przykry widok. Żółte i czerwone drobne owoce masowo spadają z drzew, tworząc na chodnikach czy trawnikach lepką warstwę. Mieszkańcy Trójmiasta czy Warszawy mijają je każdego dnia z obojętnością, a owoce po prostu gniją. Tymczasem niepozorne mirabelki to nie tylko smak dzieciństwa, ale i prawdziwy sprzymierzeniec naszych jelit.