Fryderyk Engels i pochodzenie ucisku kobiet – Sharon Smith

wybudzeni.com 4 godzin temu

Fryderyk Engels i pochodzenie ucisku kobiet – Sharon Smith

Sharon Smith jest stałą felietonistką Socialist Worker oraz autorką przygotowywanej książki o marksizmie i wyzwoleniu kobiet, która ma zostać wydana przez Center for Economic Research and Social Change.

Czy Marks i Engels byli Feministami?
Feminizm jako mutacja marksizmu

JAK MOŻEMY położyć kres uciskowi kobiet? Na to pytanie można odpowiedzieć tylko, stawiając kolejne: dlaczego kobiety są uciskane? Dopóki nie ustalimy źródła ucisku kobiet, nie wiemy, kogo lub co należy zmienić. Ta „kwestia kobieca” od ponad wieku stanowi przedmiot sporów. Karol Marks i Fryderyk Engels upatrywali źródła ucisku kobiet w powstaniu społeczeństwa klasowego. Ich analiza ucisku kobiet nie była czymś dodanym po fakcie do analizy społeczeństwa klasowego, ale od samego początku stanowiła jej integralną część. Kiedy Marks pisał Manifest komunistyczny w 1848 roku, idee wyzwolenia kobiet były już centralnym elementem rewolucyjnej teorii socjalistycznej:

„Burżua widzi w swojej żonie jedynie narzędzie produkcji. Słyszy, iż [w komunizmie] narzędzia produkcji mają być użytkowane wspólnie i naturalnie nie potrafi dojść do innego wniosku niż ten, iż los wspólnej własności przypadnie również kobietom.

Nawet nie podejrzewa, iż rzeczywistym celem [komunistów] jest zniesienie statusu kobiet jako zwykłych narzędzi produkcji.”¹

Marks i Engels rozwijali teorię ucisku kobiet przez całe życie, czego kulminacją było opublikowanie w 1884 roku Pochodzenia rodziny, własności prywatnej i państwa.² Engels napisał Pochodzenie już po śmierci Marksa, ale dzieło było wynikiem ich wspólnej pracy, ponieważ wykorzystał zarówno szczegółowe notatki Marksa, jak i własne.

Teoria przedstawiona w Pochodzeniu opiera się w znacznej mierze na pionierskich badaniach dziewiętnastowiecznego antropologa Lewisa Henry’ego Morgana. Badania Morgana, opublikowane w 1877 roku w liczącym 560 stron dziele Społeczeństwo pierwotne (Ancient Society), stanowiły pierwszą materialistyczną próbę zrozumienia ewolucji ludzkiej organizacji społecznej. Dzięki szeroko zakrojonym kontaktom z Indianami Irokezami w północnej części stanu Nowy Jork Morgan odkrył system pokrewieństwa przyjmujący formę całkowicie odmienną od współczesnej rodziny nuklearnej. W jego ramach Irokezi żyli we względnej równości, a kobiety dysponowały znaczną władzą. Odkrycie to skłoniło Morgana do badania innych społeczeństw. W ten sposób ustalił, iż inne społeczności rdzennych Amerykanów, żyjące tysiące kilometrów od Irokezów, posługiwały się uderzająco podobnymi strukturami pokrewieństwa. Doprowadziło go to do twierdzenia, iż społeczeństwo ludzkie ewoluowało poprzez kolejne stadia, których podstawą był rozwój „kolejnych sposobów zdobywania środków utrzymania”.ł Choć część danych antropologicznych Morgana jest dziś nieaktualna, ogrom późniejszych badań antropologicznych dostarczył obszernych dowodów wspierających jego podstawowy schemat ewolucyjny.⁴

Czym jest Długi Dom (Longhouse)?

Engels rozwinął teorię Morgana w Pochodzeniu, tworząc, jak wskazuje sam tytuł, teorię wyjaśniającą, w jaki sposób powstanie społeczeństwa klasowego doprowadziło zarówno do powstania państwa, reprezentującego interesy klasy panującej w codziennej walce klasowej, jak i do powstania rodziny jako środka umożliwiającego pierwszym klasom panującym posiadanie prywatnego bogactwa i przekazywanie go następnym pokoleniom.

Aby w pełni docenić przełomowy charakter pracy Engelsa, nie wspominając już o Morganie, wystarczy uświadomić sobie, iż Darwin przedstawił swoją teorię ewolucji człowieka zaledwie kilka lat wcześniej: najpierw publikując O powstawaniu gatunków w 1859 roku, a następnie O pochodzeniu człowieka w 1871 roku. Pierwsze szczątki szkieletowe wczesnych ludzi odkryto dopiero w 1856 roku!⁵ Z tego powodu niektóre szczegółowe sformułowania Engelsa wymagały później rewizji w świetle danych, do których w jego czasach nie było dostępu.

Nie umniejsza to w żaden sposób trwałego znaczenia wkładu Engelsa. Opracował on analizę historyczną, która wskazuje źródło ucisku kobiet. Tym samym przedstawił strategię jego zakończenia. Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż przez ostatnie 100 lat praca Engelsa wyznaczała ramy debaty wokół pochodzenia ucisku kobiet. Od czasu publikacji Pochodzenia rodziny, własności prywatnej i państwa większość autorów zajmujących się uciskiem kobiet starała się albo poprzeć, albo odrzucić teorię marksistowską przedstawioną przez Engelsa w tym dziele. Chciałabym tutaj streścić istotę jego teorii i omówić najważniejsze punkty sporne.

Seksistowscy neandertalczycy?

Choć linie sporu przebiegają między bardzo różnymi stanowiskami, socjaliści najczęściej pozostają osamotnieni w kwestionowaniu założenia, iż ucisk kobiet wynika, w większym lub mniejszym stopniu z istniejącej od dawna potrzeby mężczyzn, by dominować nad kobietami i je uciskać. Założenie to podzielają zarówno tradycyjni męscy szowiniści, próbujący dowieść istnienia jakiejś mgliście określonej skłonności mężczyzn do dominowania nad kobietami (oraz równie mgliście określonej skłonności kobiet do opiekowania się innymi, a przez to podporządkowywania się dominacji), jak i wiele feministek próbujących dowieść w gruncie rzeczy tego samego. Spór rzadko sprowadza się wyłącznie do biologii i poziomu testosteronu. Jednak, czy mówi się o tym wprost, czy jedynie daje do zrozumienia, założenia dotyczące biologii i natury ludzkiej czają się tuż pod powierzchnią tej debaty.⁶

Konkretne wyjaśnienia ucisku kobiet są niezwykle różnorodne, niektóre są wręcz niedorzeczne, a większość opiera się znacznie bardziej na czystych spekulacjach niż na jakichkolwiek konkretnych dowodach. Najczęstsze teorie opierają się na założeniu, iż większa siła fizyczna mężczyzn sprawia, iż są oni bardziej agresywni (tok rozumowania jest tu przypuszczalnie taki, iż mężczyźni dominują nad kobietami po prostu dlatego, iż mogą). Znany z dzieciństwa obraz owłosionych neandertalczyków ciągnących swoje kobiety za włosy z jaskini do jaskini najwyraźniej opiera się właśnie na tym fałszywym biologicznym założeniu.

Znaczna część debaty nad pochodzeniem ucisku kobiet toczyła się w obrębie antropologii, to jest nauki zajmującej się badaniem społeczeństw ludzkich. Badania antropologiczne, dalekie od bycia obiektywną nauką, niosą ze sobą cały subiektywny bagaż kulturowych uprzedzeń samych badaczy. Najbardziej oczywistym przykładem jest męski szowinizm, który jeszcze kilka dekad temu dominował w tej dziedzinie i sprawiał, iż większość antropologów zakładała, iż wszystkie ważne funkcje w danym społeczeństwie pełnili mężczyźni. Eleanor Burke Leacock przytoczyła w swojej książce Myths of Male Dominance wyrazisty przykład, fragment autorstwa antropologa Robina Foxa, napisany tak, jak gdyby był skierowany wyłącznie do męskiego odbiorcy:

„Zarówno pod względem zachowania, jak i anatomii siła naszej linii rozwojowej tkwiła w stosunkowo niewyspecjalizowanej budowie. Właśnie dlatego, iż nie wyspecjalizowaliśmy się tak jak nasi pawiani kuzyni, musieliśmy wypracować rozwiązania obejmujące kontrolę nad samicami i ich wymianę.”⁷

Dopóki ruch kobiecy końca lat 60. nie zaczął podważać męskiego szowinizmu, seksistowskie założenia stanowiły podstawę szerokich uogólnień. Claude Lévi-Strauss, czołowy antropolog szkoły strukturalistycznej, posunął się choćby do stwierdzenia, iż „społeczeństwo ludzkie […] jest przede wszystkim społeczeństwem męskim”. Twierdził, iż „wymiana kobiet” jest „praktycznie uniwersalną” cechą społeczeństwa ludzkiego, w ramach której mężczyźni otrzymują kobiety od innych mężczyzn, to jest od ojców, braci i innych męskich krewnych.

Co więcej, utrzymywał, iż „głęboka skłonność do poligamii, istniejąca u wszystkich mężczyzn, zawsze sprawia, iż liczba dostępnych kobiet wydaje się niewystarczająca”. Dlatego też „najbardziej pożądane kobiety muszą stanowić mniejszość”. W rezultacie „popyt na kobiety jest rzeczywistym faktem albo, praktycznie rzecz biorąc, zawsze znajduje się w stanie nierównowagi i napięcia”.⁸ Według Lévi-Straussa kobiety były zatem biernymi ofiarami seksualnej agresji mężczyzn od samych początków ludzkiego społeczeństwa.

Podobnie zachodni obserwatorzy, badając społeczeństwa łowiecko-zbierackie lub ogrodnicze, często wnosili do swoich analiz własne uprzedzenia kulturowe (nierzadko również szowinizm kulturowy). Zwyczaje oceniano według zachodniej miary, zamiast próbować zrozumieć swoisty system wartości danej kultury. Na przykład powszechną wśród Eskimosek praktykę sypiania z odwiedzającymi je mężczyznami często interpretuje się jako przejaw niskiego statusu kobiet w społeczeństwie eskimoskim, jako oferowanie kobiet w charakterze prezentów lub własności. Może to jednak być prawdą, ale nie musi. Jak zauważa Leacock, jest to „etnocentryczna interpretacja, która zakłada, iż kobieta nie czerpie (ponieważ nie powinna czerpać) przyjemności z zabaw seksualnych z kimkolwiek poza swoim »prawdziwym« mężem i która nie chce uznać, iż różnorodność relacji seksualnych jest źródłem przyjemności zarówno dla kobiet (tam, gdzie nie ograniczają jej wszelkiego rodzaju tabu), jak i dla mężczyzn”.⁹ Sam w sobie ten zwyczaj seksualny kilka mówi o statusie kobiet we współczesnym społeczeństwie eskimoskim, które jest już w znacznym stopniu zintegrowane z systemem kapitalistycznym, a tym bardziej o tym, jaki był historyczny status kobiet.

Nie brakuje teorii, które nakładają cechy świata przed klasowego na społeczeństwa żyjące od dziesięcioleci, a choćby stuleci, pod kolonialną dominacją. Marvin Harris, autor serii popularnych książek o pochodzeniu społeczeństw ludzkich, jest typowym przykładem autora oddającego się tego rodzaju spekulacjom. Teoria Harrisa opiera się na twierdzeniu, iż „męska supremacja” jest bezpośrednim skutkiem prowadzenia wojen oraz dzieciobójstwa dziewczynek, które jak twierdzi, wczesne społeczeństwa stosowały, aby zapobiec takiemu wzrostowi populacji, który doprowadziłby do wyczerpania zasobów środowiska. Przyznaje jednak: „Niestety, dane potrzebne do sprawdzenia moich przewidywań dotyczących wzrostu i spadku intensywności działań wojennych w związku ze wzrostem i rozpadem poszczególnych wiosek nie zostały jeszcze zebrane”. Brak dowodów empirycznych w żaden sposób nie studzi jednak jego entuzjazmu wobec własnej hipotezy.

Co więcej, Harris oparł wiele swoich wniosków na badaniach wojowniczej grupy Yanomamö zamieszkującej pogranicze Brazylii i Wenezueli, w której mężczyźni brutalnie dominują nad kobietami. Jak wskazywali jednak inni autorzy, pozostałe grupy Yanomamö są całkiem pokojowo nastawione. Co więcej, według wszelkiego prawdopodobieństwa ta konkretna grupa Yanomamö rozwinęła swoją skłonność do prowadzenia wojen dopiero w 1758 roku, kiedy odparła pierwszą grupę hiszpańskich i portugalskich odkrywców poszukujących niewolników, innymi słowy, dopiero wraz z nadejściem kolonializmu.¹⁰

Feministyczne naginanie faktów

Wiele autorek feministycznych było w równym stopniu winnych naginania dowodów tak, aby pasowały do teorii. Na przykład Sherry Ortner w tekście Is Female to Male as Nature Is to Culture? („Czy kobieta ma się do mężczyzny tak jak natura do kultury?”) argumentuje, iż w perspektywie historycznej zdolność kobiet do rodzenia dzieci zbliżała je do „natury”, podczas gdy zdolność mężczyzn do prowadzenia wojen pozwalała im dominować w sferze „kultury”. Na tej podstawie formułuje szerokie uogólnienie, zgodnie z którym „wszędzie, w każdej znanej kulturze, kobiety są w pewnym stopniu uważane za gorsze od mężczyzn”. Brakuje jej jednak dowodów, a te, które przedstawia, są dalekie od rozstrzygających.

Przywołuje na przykład badanie z lat 30. XX wieku dotyczące matrylinearnego społeczeństwa Indian Crow. Chociaż Ortner przyznaje, iż pod większością względów kobiety Crow zajmują pozycje wiążące się ze stosunkowo dużym autorytetem, wskazuje na istniejące wśród Crow tabu dotyczące kobiet podczas menstruacji jako dowód, iż mimo wszystko uważa się je za gorsze. Między innymi menstruującym kobietom nie wolno dotykać ani rannego mężczyzny, ani mężczyzny wyruszającego na wyprawę wojenną.¹¹

Ta dość powszechna praktyka izolowania menstruujących kobiet w społeczeństwach pierwotnych jest często przedstawiana przez feministki jako dowód, iż kobiece zdolności reprodukcyjne są wszędzie źródłem strachu i pogardy. Tak jednak nie jest. Po pierwsze, niektóre społeczeństwa łowiecko-zbierackie w ogóle nie mają tabu związanych z menstruacją. W innych mężczyźni próbują naśladować zdolności reprodukcyjne kobiet. Ponadto, jak zauważyły Stephanie Coontz i Peta Henderson, taka interpretacja tabu menstruacyjnych pozostawia „wrażenie, iż to kobiety są [uważane za] nieczyste lub złe, zamiast dostrzec, iż w wielu społeczeństwach pewne substancje, takie jak krew, uważa się za niebezpieczne niezależnie od tego, czy pochodzi ona od kobiet, czy od mężczyzn”.¹²

Trzeba przyznać, iż niektóre antropolożki feministyczne, szczególnie feministki socjalistyczne, takie jak cytowane wyżej Coontz i Henderson, przyczyniły się do lepszego zrozumienia historycznego ucisku kobiet, a w niektórych przypadkach pomogły dalej rozwinąć teorię Engelsa.¹ł Niektóre antropolożki feministyczne dostarczyły również obszernych danych pomagających potwierdzić twierdzenie Engelsa o istnieniu egalitarnych społeczeństw przedklasowych, jak Patricia Draper w swoich badaniach nad społeczeństwem !Kung w Afryce Południowej oraz Judith Brown w badaniach nad Irokezami.

Jednak w swojej najczystszej postaci znaczna część teorii feministycznej opiera się wyłącznie na przypuszczeniach, których zakres ogranicza jedynie wyobraźnia ich autorek. W zależności od tego, kto pisze, mężczyźni dominują nad kobietami, ponieważ gardzą nimi z powodu ich umiejętności rodzenia dzieci, albo dlatego, iż zazdroszczą kobietom tej zdolności. Mężczyźni uciskają kobiety, ponieważ dawno temu kobiety stworzyły potężny matriarchat, który został obalony, albo dlatego, iż mężczyźni od zawsze tworzyli tyranizujący patriarchat. Gerda Lerner w swojej książce The Creation of Patriarchy („Stworzenie patriarchatu”) pisze: „Feministki, począwszy od Simone de Beauvoir… [wyjaśniały ucisk kobiet] jako spowodowany albo męską biologią, albo męską psychologią”. Następnie przedstawia kilka teorii feministycznych, z których wszystkie ocierają się o niedorzeczność:

„Susan Brownmiller uważa więc, iż zdolność mężczyzn do gwałcenia kobiet prowadzi do ich skłonności do gwałcenia kobiet i pokazuje, w jaki sposób doprowadziło to do męskiej dominacji nad kobietami oraz męskiej supremacji. Elizabeth Fisher pomysłowo argumentowała, iż udomowienie zwierząt […] podsunęło mężczyznom ideę gwałcenia kobiet. Twierdziła, iż brutalizacja i przemoc związane z udomowieniem zwierząt doprowadziły do seksualnej dominacji mężczyzn i zinstytucjonalizowanej agresji. W późniejszym okresie Mary O’Brien zbudowała rozbudowane wyjaśnienie pochodzenia męskiej dominacji, opierając je na psychologicznej potrzebie mężczyzn, by zrekompensować sobie niezdolność do rodzenia dzieci poprzez tworzenie instytucji dominacji i podobnie jak Fisher datowała to „odkrycie” na okres odkrycia udomowienia zwierząt.”¹⁴

Metoda marksistowska

Teoria marksistowska podchodzi do kwestii ucisku kobiet zupełnie inaczej, z materialistycznego punktu widzenia. Nie opiera się na spekulacjach, ale na składaniu w całość tego, co rzeczywiście wiemy o ewolucji społeczeństwa ludzkiego. Co najważniejsze, wiemy, iż kobiety nie zawsze doświadczały ucisku, w rzeczywistości dowody wskazują, iż w wielu bardziej pierwotnych społeczeństwach kobiety były uważane za równe mężczyznom. Dopiero stosunkowo niedawno w ewolucji człowieka pozycja społeczna kobiet obniżyła się w porównaniu z pozycją mężczyzn.

We wstępie do pierwszego wydania Pochodzenia Engels wyjaśnia materializm następująco:

„Zgodnie z materialistycznym pojmowaniem dziejów czynnikiem rozstrzygającym w historii jest w ostatecznej instancji produkcja i reprodukcja bezpośredniego życia. Ma ona z kolei dwojaki charakter: z jednej strony jest to produkcja środków do życia, żywności, odzieży i schronienia oraz narzędzi niezbędnych do tej produkcji; z drugiej strony jest to produkcja samych ludzi, rozmnażanie gatunku.”¹⁵

Marksizm jest jednak zarazem materialistyczny i dialektyczny. Opiera się na rozumieniu historii, które postrzega ludzi jednocześnie jako 1) wytwory świata przyrody oraz 2) istoty zdolne do oddziaływania na swoje naturalne otoczenie, zmieniając w tym procesie zarówno samych siebie, jak i otaczający ich świat.

To prawda, iż pewnych rzeczy dotyczących najwcześniejszych społeczeństw ludzkich nie możemy wiedzieć, ponieważ nie istnieją żadne źródła pisane. Niemniej jednak, badając narzędzia, kości i inne skamieniałości, można dostrzec, co odróżniało naszych ludzkich przodków od małp człekokształtnych. Przede wszystkim była to zdolność planowania swoich działań w celu uzyskania większej kontroli nad przyrodą. Pozwalało im to zdobywać środki utrzymania w znacznie szerszym zakresie klimatów i warunków, proces ten Marks i Engels nazywali pracą. W swoim niedokończonym artykule „Rola pracy w procesie uczłowieczenia małpy” Engels pisze: „W pewnym sensie musimy powiedzieć, iż praca stworzyła samego człowieka”.¹⁶ Chris Harman argumentował, że

„małpy człekokształtne są genetycznie zaprogramowane w wąski sposób, który zapewnia im zachowania odpowiednie dla ograniczonego zakresu środowisk, podczas gdy nas [ludzi] charakteryzuje właśnie ogromna elastyczność zachowania, umożliwiająca nam, praktycznie jako jedynym w świecie zwierząt, rozwój w niemal każdym zakątku globu. Jest to fundamentalna różnica między nami a żyjącymi dziś małpami człekokształtnymi. Goryli nie spotyka się więc poza tropikalnymi lasami deszczowymi, szympansów poza zalesionymi obszarami Afryki Subsaharyjskiej, gibonów poza koronami drzew Azji Południowo-Wschodniej, a orangutanów poza kilkoma wyspami Indonezji; ludzie natomiast od co najmniej pół miliona lat potrafią żyć na ogromnych obszarach Afryki, Europy i Azji. Nasza genetyczna „specjalność” polega właśnie na tym, iż nie jesteśmy wyspecjalizowani, iż nie ogranicza nas żaden wąski zakres instynktownych zachowań.”¹⁷

Włączenie mięsa do diety oznaczało, iż pierwsi ludzie mogli przetrwać w znacznie bardziej zróżnicowanych warunkach klimatycznych, dzięki czemu mogli rozprzestrzenić się po całym świecie. Konieczność planowania polowań i innych działań wymagała z kolei koordynacji i komunikacji werbalnej, co doprowadziło do rozwoju krtani. Wytwarzanie narzędzi wymagało sprawności manualnej i inteligencji, co prowadziło do rozwoju dłoni i powiększania się mózgu. Anatomia człowieka ewoluowała więc zgodnie z „potrzebami” procesu pracy. Z kolei sam proces pracy rozwijał się dalej wraz z ewolucją ludzkiej anatomii, prowadząc do udoskonalania narzędzi i innych wytworów służących opanowywaniu środowiska oraz do powstawania coraz bardziej złożonych form komunikacji. Jak ujął to Engels: „Tak więc ręka jest nie tylko organem pracy, ale również jej wytworem”.¹⁸ Ten sam przebieg rozwoju odnosi się do społeczeństwa ludzkiego jako całości.

Komunizm pierwotny

Przed powstaniem społeczeństwa klasowego idea ściśle monogamicznego związku mężczyzny i kobiety wraz z ich potomstwem, to jest rodziny nuklearnej, była społeczeństwu ludzkiemu nieznana. Nierówność również była nieznana. Przez ponad 2 miliony lat ludzie żyli w grupach składających się głównie z osób spokrewnionych ze sobą więzami krwi, w warunkach względnej równości. Pogląd ten stanowi istotny element teorii marksistowskiej, choć znaczna część najwcześniejszych dowodów na jego poparcie pochodziła z dość nieoczekiwanego źródła: od jezuickich misjonarzy z XVII i XVIII wieku, którzy zapisywali swoje obserwacje napotykanych kultur rdzennych mieszkańców Ameryki.

Jezuici byli w większości przerażeni poziomem równości, jaki zastali, w tym swobodą seksualną oraz równością kobiet i mężczyzn. Jeden z jezuitów, po zetknięciu się z Montagnais-Naskapi ze wschodniej Kanady, relacjonował: „Powiedziałem mu, iż nie jest rzeczą godną, aby kobieta kochała kogokolwiek poza swoim mężem i iż skoro takie zło występuje wśród nich, on sam nie może być pewien, czy jego syn, który był tam obecny, rzeczywiście jest jego synem”. Naskapi byli jednak równie przerażeni jezuitami. Mężczyzna odpowiedział: „Nie masz rozumu. Wy, Francuzi, kochacie tylko własne dzieci; my natomiast kochamy wszystkie dzieci naszego plemienia”.¹⁹

Jezuici zapisywali swoje niedowierzanie wobec faktu, iż Indianie ani nie posiadali, ani najwyraźniej nie pragnęli żadnego rodzaju hierarchii społecznej. Typowa jest uwaga ojca Paula Le Jeune’a z 1634 roku, ponownie opisującego Naskapi: „Nie mogą w najmniejszym stopniu znieść tych, którzy wydają się pragnąć wynieść ponad innych; wszelką cnotę upatrują w pewnej łagodności lub obojętności”.

Le Jeune i pozostali misjonarze postanowili oczywiście zmienić ten stan rzeczy. „Niestety, skarżył się, gdyby ktoś mógł powstrzymać wędrówki dzikich i nadać jednemu z nich władzę, aby rządził pozostałymi, moglibyśmy w krótkim czasie ujrzeć ich nawróconych i ucywilizowanych”. Przeszkód było jednak wiele. „Ponieważ nie mają ani organizacji politycznej, ani urzędów, ani godności, ani żadnej władzy, gdyż swojemu wodzowi są posłuszni jedynie z dobrej woli wobec niego, nigdy nie zabijają się nawzajem, aby zdobyć te zaszczyty. Ponadto, ponieważ zadowalają się tym, co wystarcza do życia, żaden z nich nie oddaje się Diabłu, aby zdobyć bogactwo”.²⁰

Lewis Henry Morgan, po spędzeniu dłuższego czasu wśród Irokezów w swoim rodzinnym stanie Nowy Jork, doszedł do wniosku, iż stosowany przez nich system pokrewieństwa wyprowadzał wszystkie linie pochodzenia przez matkę, a nie przez ojca (pochodzenie matrylinearne w przeciwieństwie do patrylinearnego). Badając inne społeczeństwa, początkowo inne kultury Indian amerykańskich, Morgan zaczął gromadzić dowody wskazujące, iż organizacja społeczna ludzi ewoluowała wraz ze zmianami sposobów zdobywania środków utrzymania. Wyróżnił trzy odrębne okresy, z których każdy stanowił kolejny etap rozwoju społecznego. Nazwał je „dzikością, barbarzyństwem i cywilizacją”, zgodnie z terminologią epoki wiktoriańskiej. Nazwy te od tamtej pory się zmieniły, ale podstawowy schemat pozostał aktualny: etap, który nazywał „dzikością”, odnosi się do społeczeństw łowiecko-zbierackich; „barbarzyństwo” oznacza etap, w którym dominowało rolnictwo, najpierw w postaci gospodarki żarowej, czyli ogrodnictwa, a później z wykorzystaniem bardziej zaawansowanych technik, takich jak pług i nawadnianie na dużą skalę; „cywilizacja” jest terminem używanym do dziś i odnosi się do rozwoju społeczeństwa miejskiego oraz początków przemysłu.

Badania Morgana pomogły poprzeć od dawna głoszoną przez Marksa i Engelsa tezę, iż społeczeństwo klasowe poprzedzał długi okres „komunizmu pierwotnego”. Pomogły również Engelsowi dokładniej wyjaśnić, w jaki sposób ucisk kobiet powstał równolegle z narodzinami społeczeństwa klasowego. Skrupulatne badania Morgana nad Irokezami wykazały dwie rzeczy: 1) iż wśród irokeskich kobiet i mężczyzn istniał sztywny podział pracy według płci; ale jednocześnie 2) kobiety były równe mężczyznom, zachowując pełną autonomię w zakresie własnych obowiązków oraz władzę decyzyjną w społeczeństwie jako całości.²¹

Starsze kobiety uczestniczyły w obradach rady podejmującej decyzje. Jak zauważył jeden z dziewiętnastowiecznych obserwatorów: „Posiadały władzę negatywną, czyli to, co nazwalibyśmy prawem weta, w tak ważnej kwestii jak wypowiedzenie wojny. Miały również prawo interweniować w celu doprowadzenia do pokoju”. Jak zauważa Judith Brown, ponieważ kobiety kontrolowały sadzenie i uprawę roślin, posiadały znaczną władzę, obejmującą choćby działalność mężczyzn:

„Matrony kontrolowały rozdzielanie żywności nie tylko w sferze domowej. Dostarczając niezbędne zaopatrzenie dla męskich przedsięwzięć, to jest polowań, wypraw wojennych i Rady, mogły w pewnym stopniu je kontrolować. Randle pisze więc: „Pośrednio stwierdza się również, iż kobiety mogły utrudnić, a choćby uniemożliwić wyprawę wojenną, której nie aprobowały, odmawiając dostarczenia zapasów suszonej kukurydzy i mokasynów potrzebnych wojownikom”.²²

Rola kobiet w produkcji zapewniała im zatem, szczególnie starszym kobietom, znaczną władzę polityczną w społeczeństwie jako całości. Dane zgromadzone przez Morgana i innych badaczy na temat Irokezów same w sobie dowodzą, iż ucisk kobiet nie istniał we wszystkich społeczeństwach ludzkich. Warto jednak zauważyć, iż późniejsze badania dostarczyły ogromnej liczby przykładów pokazujących, iż w społeczeństwach przedklasowych kobiety cieszyły się względną równością z mężczyznami.²ł

Na przykład badania Buszmenów !Kung z pustyni Kalahari prowadzą do podobnych wniosków. Patricia Draper ustaliła, iż w łowiecko-zbierackich społecznościach !Kung kobiety wnosiły do zaopatrzenia w żywność wkład równy wkładowi mężczyzn, jeżeli nie większy. Opisywała obie płcie jako żyjące w całkowitej równości, zauważając:

„Wśród !Kung istnieje niezwykle niski poziom kulturowej tolerancji dla agresywnego zachowania kogokolwiek, niezależnie od tego, czy jest to mężczyzna, czy kobieta. W społeczeństwach, w których agresywność i dominacja są cenione, zachowania te występują nieproporcjonalnie częściej u mężczyzn, a kobiety często stają się ich celem, co prowadzi do obniżenia ich statusu. Kobiety !Kung nie są uwikłane w ten wymiar komplementarności ról płciowych. Zwyczajowo zachowują się łagodnie, ale tak samo zachowują się ich mężczyźni.”²⁴

Powstanie społeczeństwa klasowego

Ewolucja człowieka przebiegała przez niezwykle długi okres, to jest miliony lat. Najwcześniejsi przodkowie człowieka (Homo habilis) pojawili się prawdopodobnie ponad 2 miliony lat temu, podczas gdy anatomicznie współczesny człowiek (Homo sapiens sapiens) pojawił się dopiero 200–100 tysięcy lat temu. Najwcześniejsze formy rolnictwa zaczęły rozwijać się zaledwie około 10 tysięcy lat temu, a dopiero w ciągu ostatniego tysiąca lat społeczeństwo ludzkie doświadczyło znacznie szybszego rozwoju technologicznego.²⁵

Przez większość historii ludzkości gromadzenie bogactwa było niemożliwe, nie było też ku temu większej motywacji. Choćby dlatego, iż nie byłoby gdzie go przechowywać. Ludzie początkowo żyli w koczowniczych grupach łowiecko-zbierackich, utrzymując się z połączenia zbierania jagód, korzeni i innych roślin oraz polowania lub połowu ryb. W większości takich społeczeństw nie było sensu pracować dłużej niż kilka godzin dziennie potrzebnych do wytworzenia tego, co było niezbędne do przeżycia. choćby jednak w pierwszych społeczeństwach, które przeszły do ogrodnictwa, adekwatnie nie było możliwości wyprodukowania znacznie więcej niż to, co członkowie grupy mogli bezpośrednio skonsumować.

Wraz z pojawieniem się bardziej zaawansowanego rolnictwa, dzięki zastosowaniu pługa i/lub rozwiniętych metod nawadniania oraz początkiem osiadłego trybu życia, w niektórych społeczeństwach ludzie zaczęli pozyskiwać ze środowiska więcej, niż potrzebowali do samego utrzymania się przy życiu. Doprowadziło to do pierwszego gromadzenia nadwyżek, czyli bogactwa. Jak argumentował Engels w Pochodzeniu: „Przede wszystkim pojawia się teraz pierwszy żelazny lemiesz ciągnięty przez bydło, który umożliwił rolnictwo na wielką skalę, uprawę pól, a tym samym stworzył, w porównaniu z wcześniejszymi warunkami, praktycznie nieograniczone zasoby żywności”.²⁶ Był to punkt zwrotny w dziejach społeczeństwa ludzkiego, ponieważ oznaczał, iż z czasem produkcja na własny użytek mogła zostać zastąpiona produkcją na wymianę, a ostatecznie produkcją dla zysku. Doprowadziło to do powstania pierwszych społeczeństw klasowych około 6 tysięcy lat temu, najpierw w Mezopotamii, a kilkaset lat później w Egipcie, Iranie, dolinie Indusu i Chinach.²⁷

Engels argumentował, iż powstaniu społeczeństwa klasowego towarzyszył wzrost nierówności, między rządzącymi a rządzonymi oraz między mężczyznami a kobietami. Początkowo nadwyżkę dzielono między cały klan, więc bogactwo nie gromadziło się w rękach żadnej pojedynczej osoby ani określonej grupy. Stopniowo jednak, w miarę jak osiadłe społeczności rosły i przekształcały się w coraz bardziej złożone organizacje społeczne, a przede wszystkim wraz ze wzrostem nadwyżki, podział bogactwa stawał się nierówny. Niewielka grupa mężczyzn zaczęła górować nad resztą ludności pod względem bogactwa i władzy.

Podział pracy między płciami w społeczeństwie klasowym

Sedno teorii Engelsa dotyczącej ucisku kobiet tkwi w związku między podziałem pracy według płci a sposobem produkcji, który wraz z powstaniem społeczeństwa klasowego uległ fundamentalnej przemianie. W społeczeństwach łowiecko-zbierackich i ogrodniczych istniał podział pracy według płci, sztywno określone zestawy obowiązków przypisanych kobietom i mężczyznom. Obie płcie zachowywały jednak dużą autonomię w wykonywaniu swoich zadań. Co więcej i jest to wiedza zdobyta już po czasach Engelsa, kobiety w społeczeństwach łowiecko-zbierackich nie tylko dostarczały znacznej części żywności dla grupy, ale w wielu przypadkach dostarczały jej większość.²⁸

Kobiety w społeczeństwach przedklasowych mogły więc łączyć macierzyństwo z pracą produkcyjną, w rzeczywistości nie istniała ścisła granica między sferą reprodukcji a sferą produkcji. W wielu przypadkach kobiety mogły zabierać małe dzieci ze sobą podczas zbierania lub sadzenia roślin albo pozostawiać je na kilka godzin pod opieką innych dorosłych. Podobnie wiele dóbr można było wytwarzać w gospodarstwie domowym. Ponieważ kobiety odgrywały centralną rolę w produkcji w tych społeczeństwach przedklasowych, systematyczna nierówność między płciami nie istniała, a szczególnie starsze kobiety cieszyły się stosunkowo wysokim statusem.

Wszystko to zmieniło się wraz z rozwojem własności prywatnej. Zgodnie z podziałem pracy między płciami mężczyźni przejmowali cięższe prace rolnicze, takie jak orka, ponieważ ich wykonywanie było trudniejsze dla kobiet w ciąży lub karmiących piersią, a zabieranie ze sobą małych dzieci mogło być dla nich niebezpieczne. Ponadto, skoro to mężczyźni tradycyjnie zajmowali się polowaniem na grubą zwierzynę (choć nie wyłącznie²⁹), logiczne było również, iż to oni przejęli nadzór nad udomowieniem bydła. Engels twierdził, iż udomowienie bydła poprzedziło wykorzystanie pługa w rolnictwie, choć w tej chwili przyjmuje się, iż oba te procesy rozwijały się równocześnie.ł⁰ Nie podważa to jednak trafności jego wyjaśnienia, dlaczego kontrola nad bydłem znalazła się w rękach mężczyzn.

W miarę jak produkcja przenosiła się poza gospodarstwo domowe, rola reprodukcji ulegała zasadniczej zmianie. Przejście do produkcji rolnej gwałtownie zwiększyło wydajność pracy. To z kolei zwiększyło zapotrzebowanie na siłę roboczą, im więcej ludzi pracowało na polach, tym większa była nadwyżka. Dlatego, w przeciwieństwie do społeczeństw łowiecko-zbierackich, które dążyły do ograniczania liczby potomstwa, społeczeństwa rolnicze dążyły do maksymalnego wykorzystania potencjału reprodukcyjnego kobiet, tak aby rodzina miała więcej dzieci mogących pomagać w pracy na roli. W tym samym czasie, gdy mężczyźni odgrywali coraz bardziej wyłączną rolę w produkcji, od kobiet wymagano odgrywania znacznie większej roli w reprodukcji.

Sztywny podział pracy między płciami pozostał niezmieniony, ale produkcja przeniosła się poza gospodarstwo domowe. Rodzinie nie pozostała już adekwatnie żadna funkcja poza reprodukcyjną, w rezultacie stała się ekonomiczną jednostką konsumpcji. Kobiety zostały zamknięte w obrębie swoich poszczególnych rodzin jako te, które reprodukują społeczeństwo i odcięte od produkcji. Zmiany te pojawiły się najpierw w rodzinach posiadających własność, tworzących pierwszą klasę panującą. Z czasem jednak rodzina nuklearna stała się jednostką ekonomiczną całego społeczeństwa.

Trzeba zrozumieć, iż zmiany te nie nastąpiły z dnia na dzień, ale dokonywały się przez tysiące lat. Co więcej, początkowo to nie chciwość odpowiadała za nierówny podział bogactwa. Męski szowinizm również nie był przyczyną tego, iż władza znalazła się w rękach (niektórych) mężczyzn, podczas gdy status kobiet gwałtownie się obniżył. Nie ma dowodów, ani powodów, by tak zakładać, iż mężczyźni siłą narzucili kobietom tę rolę. W rodzinach posiadających własność większa nadwyżka leżała w interesie wszystkich członków gospodarstwa domowego. Engels pisał o pierwszych męskich „właścicielach” udomowionego bydła: „Jedno jest pewne: nie wolno nam wyobrażać go sobie jako właściciela w dzisiejszym znaczeniu tego słowa”. Posiadał bydło w takim samym sensie, w jakim posiadał inne narzędzia niezbędne do zdobywania żywności i pozostałych środków potrzebnych do życia. Jednak „rodzina nie rozmnażała się tak gwałtownie jak bydło”.ł¹ Produkcja rolna również gwałtownie wzrosła, część plonów trzeba było magazynować, aby wyżywić społeczność w razie nieurodzaju, a część można było wymieniać na inne dobra.

Oczywiście nie każde społeczeństwo na świecie przeszło identyczną sekwencję zmian sposobu produkcji. Wiedza Engelsa była ogromna, ale ograniczała się przede wszystkim do Niemiec oraz klasycznych społeczeństw basenu Morza Śródziemnego i Azji. Przy ocenie społeczeństw spoza Eurazji opierał się głównie na danych Morgana. Zmiany sposobu produkcji nie prowadzą też automatycznie do ściśle określonych zmian w reprodukcji. Na przykład kazirodztwo między braćmi i siostrami pozostawało dość powszechne w starożytnym Egipcie, podczas gdy w większości społeczeństw klasowych znajdujących się na porównywalnym poziomie rozwoju było zakazane. Jednak od czasów Engelsa, jak twierdzi Eleanor Burke Leacock, „badania archeologiczne dostarczyły niezaprzeczalnego obrazu rozwoju ludzkości od »dzikich« łowców, przez »barbarzyńskich« rolników, aż po »cywilizacje« starożytnego Wschodu”.ł²

Podobnie Chris Harman pisze: „Dokładna droga od łowiectwa i zbieractwa, poprzez ogrodnictwo i rolnictwo, aż do cywilizacji różniła się znacznie w zależności od społeczeństwa”. Jednak:

„Różnorodne formy, w jakich powstawało społeczeństwo klasowe, nie powinny przesłaniać ogromnych podobieństw między poszczególnymi społeczeństwami. Wszędzie na początku istniał komunizm pierwotny. Wszędzie, gdy tylko powstały osiadłe społeczeństwa rolnicze, niektóre rody, starszyzna rodowa lub „wielcy ludzie” mogli zacząć zdobywać prestiż dzięki swojej roli w redystrybucji niewielkiej istniejącej nadwyżki w interesie całej grupy. Wszędzie, wraz ze wzrostem nadwyżki, ta niewielka część społeczeństwa zaczynała kontrolować coraz większą część społecznego bogactwa, co stawiało ją w pozycji umożliwiającej stopniowe wykrystalizowanie się w odrębną klasę społeczną.”łł

Dawne wspólnotowe formy organizacji nie przekształciły się z dnia na dzień ani nie zmieniały się jednakowo w każdym społeczeństwie, ale uległy przemianie. Szczodrość adekwatna społeczeństwom komunizmu pierwotnego, w których wymiana darów stanowiła centralny element życia społecznego, zmieniła swój charakter w warunkach nierówności. Tradycyjnie obdarowywanie było wymianą wzajemną. jeżeli jednak darczyńca jest bogaty, a obdarowany nie posiada żadnej własności, ten drugi nie jest w stanie się odwzajemnić. W takich warunkach darczyńca może łatwo przekształcić się w wyzyskiwacza lub poborcę podatków. Wódz, który w grupie zbieracko-łowieckiej posiada niewielką władzę albo nie ma jej wcale, po powstaniu klas może łatwo przeobrazić się w kapłana lub biurokratę stojącego ponad resztą społeczeństwa. A człowiek posiadający kilka sztuk bydła albo kawałek żyznej ziemi może, w odpowiednich warunkach, stać się bogatym i potężnym właścicielem ziemskim.

Organizacja bez organizacji – Rafał Brzeski

Karen Sacks podsumowuje wpływ własności prywatnej na ogólną pozycję kobiet w społeczeństwie:

„Własność prywatna przekształciła stosunki między mężczyznami a kobietami w obrębie gospodarstwa domowego tylko dlatego, iż radykalnie zmieniła również stosunki polityczne i ekonomiczne w szerszym społeczeństwie. Dla Engelsa nowe bogactwo w postaci udomowionych zwierząt oznaczało powstanie nadwyżki dóbr, które można było wymieniać między jednostkami produkcyjnymi. Z czasem produkcja prowadzona przez mężczyzn specjalnie na potrzeby wymiany rozwinęła się, rozszerzyła i zaczęła przyćmiewać produkcję gospodarstwa domowego przeznaczoną na własny użytek… W miarę jak produkcja na wymianę wypierała produkcję na własny użytek, zmieniała charakter gospodarstwa domowego, znaczenie wykonywanej w nim pracy kobiet, a w konsekwencji również pozycję kobiet w społeczeństwie.”ł⁴

Moc swobodna, luksus i symbole luksusu – trzy poziomy bogactwa
Władcy rządzeni przez kobiety: Ekonomiczna analiza wzrostu i upadku praw kobiet w starożytnej Sparcie.

Rodzina nuklearna: źródło ucisku kobiet

To właśnie w tych warunkach zaczęła kształtować się monogamiczna rodzina nuklearna, to jest rodzina, jaką znamy. Współczesna rodzina powstała tylko w jednym celu: aby umożliwić przekazywanie własności prywatnej w formie dziedziczenia z pokolenia na pokolenie. Cała romantyczna otoczka „prawdziwej miłości”, która później pomogła wyidealizować małżeństwo we współczesnym społeczeństwie, nie zmienia faktu, iż małżeństwo jest w swej istocie stosunkiem własnościowym. Większość ludzi przekonuje się o tym aż nazbyt wyraźnie, kiedy trafia do sądu rozwodowego.

Materialne korzenie rodziny nuklearnej w społeczeństwie klasowym były dla Marksa i Engelsa jasne od bardzo wczesnego etapu. W 1846 roku w Ideologii niemieckiej argumentowali, iż wraz ze zniesieniem własności prywatnej „zniesienie rodziny jest rzeczą oczywistą”.ł⁵ Engels dostrzegał hipokryzję współczesnego mu małżeństwa klasy panującej oraz związane z nim poniżenie kobiet. W Pochodzeniu opisuje typowe małżeństwo klasy panującej jako „małżeńskie współżycie ołowianej nudy, zwane »szczęściem domowym«”.ł⁶

Co jednak najważniejsze, Engels prześledził również historyczne powstanie rodziny jako stosunku własnościowego, który rozwijał się równolegle ze społeczeństwem klasowym. Zależność tę pokazał, wyjaśniając znaczenie terminu „rodzina” w Cesarstwie Rzymskim:

„Pierwotne znaczenie słowa „rodzina” (familia) nie oznacza mieszaniny sentymentalizmu i domowych sporów, która stanowi ideał współczesnego filistra; u Rzymian początkowo nie odnosiło się ono choćby do małżeńskiej pary i jej dzieci, ale wyłącznie do niewolników. Famulus oznacza niewolnika domowego, a familia to ogół niewolników należących do jednego człowieka. Jeszcze w czasach Gajusza familia, id est patrimonium (rodzina, czyli majątek, dziedzictwo) była przekazywana testamentem. Termin ten został stworzony przez Rzymian na określenie nowego organizmu społecznego, którego głowa sprawowała władzę nad żoną i dziećmi oraz pewną liczbą niewolników i na mocy rzymskiej władzy ojcowskiej posiadała wobec nich wszystkich prawo życia i śmierci.”ł⁷

Engels dodaje, cytując Marksa: „Współczesna rodzina zawiera w zarodku nie tylko niewolnictwo (servitus), ale także poddaństwo, ponieważ od samego początku związana jest ze służbą rolniczą. Zawiera w miniaturze wszystkie sprzeczności, które później rozwijają się w całym społeczeństwie i jego państwie”.ł⁸

Engels twierdzi jednak, iż między wcześniejszą wspólnotową organizacją społeczną a rodzącym się społeczeństwem klasowym istniała jeszcze jedna sprzeczność. Bogactwo należało do mężczyzn, ale ponieważ większość społeczeństw była matrylinearna, dziedziczenie odbywało się w linii matki, a nie ojca. Co więcej, bez ścisłej monogamii mężczyzna nie mógł mieć pewności, iż dzieci jego żony są również jego dziećmi. Engels pisze:

„Tak więc, z jednej strony, w miarę wzrostu bogactwa pozycja mężczyzny w rodzinie stawała się ważniejsza od pozycji kobiety, z drugiej zaś rodziła się potrzeba wykorzystania tej wzmocnionej pozycji do obalenia, na korzyść jego dzieci, tradycyjnego porządku dziedziczenia… Prawo macierzyste musiało więc zostać obalone i zostało obalone.”ł⁹

Engels zauważa, iż ponieważ ta przemiana rodziny dokonała się w czasach prehistorycznych, nie możemy wiedzieć, jak i kiedy dokładnie do niej doszło. Jednak „to, iż rzeczywiście miała miejsce, jest aż nadto wystarczająco dowiedzione przez liczne zebrane ślady prawa macierzystego”.⁴⁰ Engels prawdopodobnie posuwa się tutaj zbyt daleko. To prawda, iż społeczeństwa analizowane przez niego (i Morgana) były na ogół matrylinearne. Irokezi stanowili jednak stosunkowo rozwinięte społeczeństwo ogrodnicze. Engels błędnie uznał, iż zgodnie z teorią ewolucji musi to oznaczać, iż wszystkie najwcześniejsze społeczeństwa łowiecko-zbierackie były matrylinearne. Nie sposób tego twierdzenia ani udowodnić, ani obalić właśnie dlatego, iż nie istnieją źródła pisane. Choć można rozsądnie założyć, iż niektóre wczesne społeczeństwa ludzkie były matrylinearne, nie możemy zakładać, iż wszystkie organizowały struktury pokrewieństwa w ten sposób.⁴¹

To, czy wszystkie wczesne społeczeństwa były matrylinearne, nie jest jednak tak istotne, jak mogłoby się wydawać. Bezsporne jest, iż powstaniu społeczeństwa klasowego towarzyszyło powszechne przejście do patrylinearności, a co ważniejsze, do roli mężczyzn jako „głów” swoich gospodarstw domowych. Engels niewątpliwie miał rację, a dziś istnieje więcej dowodów na poparcie tej tezy niż w czasach, gdy pisał, iż powstanie rodziny nuklearnej przyniosło ze sobą degradację kobiet, nieznaną społeczeństwom przedklasowym. Engels argumentował:

„Obalenie prawa macierzystego było światowo-historyczną klęską płci żeńskiej. Mężczyzna objął władzę również w domu; kobieta została zdegradowana i sprowadzona do poddaństwa; stała się niewolnicą jego żądzy i zwykłym narzędziem do rodzenia dzieci… Aby zapewnić wierność żony, a tym samym pewność ojcostwa swoich dzieci, zostaje ona bezwarunkowo oddana pod władzę męża; jeżeli ją zabije, korzysta jedynie ze swoich praw.”⁴²

Kluczowe dla argumentacji Engelsa jest twierdzenie, iż powstanie rodziny było skutkiem, a nie przyczyną, jak utrzymują niektóre feministki, powstania klas. Eleanor Burke Leacock opisuje, w jaki sposób współczesna rodzina wykształciła się w odpowiedzi na potrzeby rodzącego się społeczeństwa klasowego:

„Oddzielenie rodziny od klanu oraz ustanowienie monogamicznego małżeństwa były społecznymi przejawami rozwoju własności prywatnej; tak zwana monogamia zapewniała mechanizm umożliwiający indywidualne dziedziczenie własności. A własność prywatna dla jednych oznaczała brak własności dla innych, czyli powstawanie odmiennych stosunków wobec produkcji wśród różnych grup społecznych. Sedno koncepcji Engelsa tkwi w ścisłym związku między wyłonieniem się rodziny jako jednostki ekonomicznej zdominowanej przez mężczyznę a rozwojem klas.⁴ł Co więcej, Engels przedstawia przekonujące wyjaśnienie, dlaczego to kobiety, a nie mężczyźni, stały się płcią uciskaną. Wielu autorów, którzy akceptują analizę Engelsa dotyczącą powstania rodziny nuklearnej, argumentowało jednak, iż nie wyjaśnia ona nierówności między płciami. Doprowadziło to do poszukiwania bardziej konkretnego wyjaśnienia, przede wszystkim w roli mężczyzn w prowadzeniu wojen lub handlu. Jak jednak zauważają Coontz i Henderson: „Istnienie odrębnych sfer przypisanych płciom z pewnością może prowadzić do dominacji mężczyzn, jeżeli sfera męska rozszerza się kosztem kobiecej, ale większość odnotowanych przypadków takiego zachwiania równowagi, wskutek wojny, migracji, handlu czy napięć kulturowych jest rezultatem kontaktu ze społeczeństwami, które już wcześniej były nierówne i agresywne”.⁴⁴

Moc swobodna, luksus i symbole luksusu – trzy poziomy bogactwa
Rozwój naczelnych związków społecznych – Józef Kossecki

Analiza Engelsa jest prosta, może wymagać dalszego rozwinięcia, ale jej istota jest jasna. Podział pracy między płciami, który istniał w społeczeństwach przedklasowych, gdy dominującym sposobem produkcji była produkcja na własny użytek, nie oznaczał nierówności między płciami. Kobiety mogły łączyć role reprodukcyjne z produkcyjnymi, dzięki czemu obie płcie mogły wykonywać pracę produkcyjną. Jednak wraz z powstaniem społeczeństwa klasowego, gdy zaczęła dominować produkcja na wymianę, podział pracy między płciami zaczął przyczyniać się do zaniku ich równości. Produkcja i handel coraz częściej odbywały się poza gospodarstwem domowym, przez co gospodarstwo domowe stawało się przede wszystkim sferą reprodukcji. Jak argumentują Coontz i Henderson:

„Rosnąca potrzeba redystrybucji (zarówno wewnątrz lokalnych grup, jak i między nimi) oraz wynikające z niej zadania polityczne mają konsekwencje dla ról płciowych, ponieważ role polityczne często przypadają mężczyznom, choćby w społeczeństwach matrylinearnych i matrylokalnych. Przypuszczalnie wynika to z podziału pracy, który wiąże mężczyzn z działalnością na większe odległości, sprawami zewnętrznymi oraz dobrami wymagającymi dystrybucji w obrębie całej grupy, podczas gdy kobiety są bardziej zaangażowane w codzienne zadania produkcyjne, od których nie mogą się oderwać.”⁴⁵

W ten sposób zaczynał się wyłaniać podział na sferę „publiczną” i „prywatną”, a kobiety w rodzinach posiadających własność były coraz bardziej zamykane w gospodarstwie domowym. Samo powstanie rodziny wyjaśnia podporządkowaną pozycję kobiet w jej obrębie. Po raz pierwszy w historii ludzkości zdolność kobiet do rodzenia dzieci uniemożliwiała im odgrywanie znaczącej roli w produkcji.

Wymuszona monogamia i prostytucja: dwie strony tego samego medalu

Engels jasno stwierdza, iż rozwój rodziny opartej na ścisłej monogamii nie miał nic wspólnego z moralnością: „Małżeństwo według burżuazyjnego pojmowania było umową, transakcją prawną i to najważniejszą ze wszystkich, ponieważ rozporządzało dwojgiem ludzi, ich ciałami i umysłami, na całe życie”. Engels drwi: „A jeżeli ścisła monogamia jest szczytem wszelkiej cnoty, to palma pierwszeństwa musi przypaść tasiemcowi, który w każdym ze swoich 50–200 członów, czyli proglotydów, posiada kompletny zestaw męskich i żeńskich narządów płciowych i przez całe życie kopuluje sam ze sobą we wszystkich swoich członach”.⁴⁶

Monogamia i jej wpływ na rozwój społeczny – Józef Kossecki

Co więcej, Engels argumentuje, iż ideał rodziny monogamicznej opiera się na fundamentalnej hipokryzji. Od samego początku rodzina nosiła piętno „monogamii wyłącznie dla kobiety, ale nie dla mężczyzny”. W klasycznych patriarchalnych rodzinach Rzymu i Grecji mężczyźni mogli legalnie pozostawać w związkach poligamicznych. choćby po prawnym zniesieniu poligamii w większości społeczeństw mężczyźni przez cały czas cieszyli się większą swobodą seksualną. Niewierność kobiet, potępiana przez społeczeństwo wiktoriańskie w czasach Engelsa (i przez cały czas podlegająca podwójnym standardom we współczesnym społeczeństwie kapitalistycznym), w przypadku mężczyzny „uchodzi za coś zaszczytnego albo, w najgorszym razie, za drobną skazę moralną, którą znosi on z pogodą ducha”. Engels tak więc podsumowuje małżeństwo monogamiczne:

„Nie było ono w żadnym razie owocem indywidualnej miłości płciowej, z którą nie miało absolutnie nic wspólnego; małżeństwa pozostawały, tak jak wcześniej, małżeństwami z wyrachowania. Była to pierwsza forma rodziny oparta nie na warunkach naturalnych, ale ekonomicznych, na zwycięstwie własności prywatnej nad pierwotną, naturalną własnością wspólnotową.”⁴⁷

Nawet wtedy wymogi monogamicznego małżeństwa były w większości społeczeństw bardziej ideałem niż rzeczywistością, również w przypadku kobiet. Chociaż zarówno mężczyźni, jak i kobiety są prawnie w równym stopniu zobowiązani do przestrzegania ścisłej monogamii, obie płcie, przy cichym przyzwoleniu społeczeństwa, nierzadko łamią ten obowiązek. I znów, niewierność mężczyzn jest bardziej akceptowana, w istocie do dziś dominuje przekonanie, iż mężczyźni są „z natury” skłonni pragnąć wielu partnerów seksualnych, podczas gdy biologia kobiet sprawia, iż łatwiej zadowalają się jednym. Niemniej jednak, jak zauważył Engels, wraz z powstaniem rodziny „cudzołóstwo stało się nieuniknioną instytucją społeczną, potępianą, surowo karaną, ale niemożliwą do wykorzenienia”.⁴⁸

Engels argumentuje, iż z czasem częste stosunki seksualne między żonatymi mężczyznami a niezamężnymi kobietami przybrały formę zinstytucjonalizowaną. Zjawisko to „rozkwita w najróżniejszych formach przez cały okres cywilizacji i coraz bardziej rozwija się w jawną prostytucję”. Tak więc równolegle z rozwojem monogamicznego małżeństwa pojawiło się pierwsze utowarowienie seksu w postaci prostytucji, oba te zjawiska były wytworami społeczeństwa klasowego. „Wraz z powstaniem nierówności majątkowej pojawia się praca najemna […] a jednocześnie, jako jej konieczny odpowiednik, zawodowa prostytucja wolnych kobiet obok przymusowego oddawania się niewolnicy”. Monogamia i prostytucja są dwiema stronami tego samego medalu albo, jak ujął to Engels, „monogamia i prostytucja są wprawdzie sprzecznościami, ale sprzecznościami nierozłącznymi, biegunami tego samego stanu społeczeństwa”.⁴⁹ To spostrzeżenie Engelsa jest niezwykle przenikliwe, ponieważ żyjąc w dziewiętnastowiecznej wiktoriańskiej Anglii, prawdopodobnie nie był w stanie wyobrazić sobie skali, do jakiej seksualne utowarowienie kobiet rozwinie się w tym stuleciu w ogromny i wysoce dochodowy przemysł.

Wydaje się, iż małpy można nauczyć wykorzystywać pieniądze

Rodzina w kapitalizmie

Engels bez wątpienia byłby również zdumiony innymi sposobami, w jakie rozwinięty kapitalizm radykalnie zmienił życie kobiet w ciągu ostatniego stulecia. w tej chwili większość kobiet pracuje poza domem. W Stanach Zjednoczonych kobiety stanowią ponad połowę siły roboczej. Co więcej, technologia rozwinęła się do tego stopnia, iż czas poświęcany na prace domowe, takie jak pranie, stanowi zaledwie ułamek tego, ile zajmowały one w czasach Engelsa. Restauracje typu fast food pozwalają kobietom spędzać mniej czasu w gotowaniu. Publiczny system szkolnictwa sprawia, iż czas poświęcany przez kobiety na opiekę nad dziećmi jest znacznie krótszy niż w czasach, gdy niemal nie opuszczały domu.

Każda nieszczęśliwa żona jest ofiarą gwałtu – Archwinger
Wywiad z Germaine Greer o gwałcie i zgodzie na seks
Histeryczna retoryka gwałtu od wiktorianizmu do feminizmu – Barbara Hewson

Mimo wszystkich tych zmian kobiety przez cały czas są uciskane. Na całym świecie zarobki kobiet są znacznie niższe od zarobków mężczyzn. Molestowanie seksualne jest powszechnym problemem wśród pracujących kobiet. Znaczna liczba kobiet przez cały czas pada ofiarą gwałtów i przemocy domowej. Każdego roku ogromne zyski przynosi nie tylko pornografia, ale także seksualne uprzedmiotowienie kobiet w reklamie i środkach masowego przekazu. I choć większość kobiet pracuje poza domem, społeczeństwo przez cały czas obarcza je odpowiedzialnością za większość opieki nad dziećmi i prac domowych.⁵⁰

Prostytutka vs Eks-Żona – Terrence Popp
Pornografia i prostytucja – Luffy
Młode kobiety prostytuują się za cenę kanapki w Grecji
Prostytutka o tym, jak seks z 10-tkami ją straumatyzował gdy ci z nią nagle zerwali kontakt
Prostytutka objaśnia, dlaczego żonaci mężczyźni korzystają z jej usług

Była prostytutka twierdzi, iż praca seksualna to teraz „gwałt”

Podstawowe założenia analizy Engelsa dotyczącej ucisku kobiet przez cały czas jednak pozostają aktualne. Źródła ucisku kobiet upatruje on przede wszystkim w ich roli reprodukcyjnej w rodzinie oraz w roli samej rodziny jako jednostki ekonomicznej społeczeństwa:

„W dawnym komunistycznym gospodarstwie domowym, obejmującym wiele par i ich dzieci, powierzone kobietom prowadzenie gospodarstwa było w takim samym stopniu publiczną, społecznie niezbędną działalnością jak zdobywanie żywności przez mężczyzn. Wraz z pojawieniem się rodziny patriarchalnej, a jeszcze bardziej pojedynczej rodziny monogamicznej, nastąpiła zmiana. Prowadzenie gospodarstwa domowego utraciło swój publiczny charakter. Przestało być sprawą społeczeństwa. Stało się prywatną służbą; żona stała się główną służącą, wykluczoną z wszelkiego udziału w produkcji społecznej. Dopiero wraz z nadejściem nowoczesnego wielkiego przemysłu droga do produkcji społecznej ponownie stanęła przed nią otworem i to tylko przed żoną proletariusza. Została jednak otwarta w taki sposób, iż jeśli kobieta wykonuje swoje obowiązki w prywatnej służbie swojej rodzinie, pozostaje wykluczona z produkcji publicznej i nie może zarabiać; jeżeli zaś chce uczestniczyć w produkcji publicznej i samodzielnie zarabiać, nie może wykonywać obowiązków rodzinnych… Współczesna indywidualna rodzina opiera się na jawnym lub ukrytym domowym niewolnictwie żony, a współczesne społeczeństwo jest masą złożoną z tych indywidualnych rodzin jako swoich cząsteczek.”⁵¹

Trzeba przyznać, iż analiza Engelsa wymaga pewnej aktualizacji. Po pierwsze, jak pokazuje poprzedni fragment, nie docenił on skali, w jakiej w tym stuleciu kobiety z klasy średniej, a choćby klasy panującej, wejdą do zawodów wymagających wysokich kwalifikacji i na stanowiska kierownicze, podczas gdy służba uwolni je od większości obowiązków domowych. Co ważniejsze z teoretycznego punktu widzenia, analiza rodziny Engelsa koncentrowała się niemal wyłącznie na roli rodziny klasy panującej. Dlatego nigdy w pełni nie przewidział, do jakiego stopnia kapitalizm zdoła włączyć kobiety z klasy robotniczej do siły roboczej, nie zmniejszając przy tym ich centralnej roli w reprodukcji siły roboczej. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ kobiety w wieku rozrodczym zaczęły masowo wchodzić na rynek pracy dopiero wraz z rozwojem niezawodnych metod kontroli urodzeń w tym stuleciu. Engels miał również niemal romantyczną wizję proletariackiego gospodarstwa domowego:

„Nie ma tu własności, dla której zachowania i dziedziczenia ustanowiono monogamię i supremację mężczyzny; nie ma więc żadnego bodźca, by tę supremację mężczyzny rzeczywiście egzekwować. Co więcej, nie ma też środków, aby to zrobić. Prawo burżuazyjne, które chroni tę supremację, istnieje tylko dla klasy posiadającej i jej stosunków z proletariuszami… A teraz, gdy wielki przemysł wyprowadził żonę z domu na rynek pracy i do fabryki… w proletariackim gospodarstwie domowym nie pozostała już żadna podstawa dla jakiejkolwiek supremacji mężczyzny, z wyjątkiem być może pewnej brutalności wobec kobiet, która rozpowszechniła się od czasu wprowadzenia monogamii.” ⁵²

Engels słusznie argumentuje tutaj, iż wejście kobiet z klasy robotniczej do produkcji stanowi krok naprzód. Przecenia jednak stopień, w jakim sam ten fakt wpływa na pozycję kobiet wobec mężczyzn w obrębie klasy robotniczej. Z tego fragmentu jasno wynika, iż Engels dostrzega wpływ ideologii na całe społeczeństwo, ale go umniejsza. Jak jednak argumentuje Martha Gimenez: „Klasa, która kontroluje środki produkcji, kontroluje również warunki fizycznej i społecznej reprodukcji klas nieposiadających oraz wyznacza ramy, w których rozwijają się i zmieniają empirycznie obserwowalne formy nierówności między płciami”.⁵ł jeżeli już, ucisk doświadczany przez kobiety z klasy robotniczej jest znacznie dotkliwszy niż ucisk kobiet zamożnych właśnie dlatego, iż ich rodziny nie posiadają własności. (Bez wątpienia było tak również w czasach Engelsa). Nie ma żadnego porównania między doświadczeniami życiowymi kobiet z klasy panującej, takich jak Hillary Clinton czy Ivana Trump, a doświadczeniami kobiety pracującej w biurze lub fabryce.

Różnica nie sprowadza się jednak wyłącznie do stopnia ucisku. Jak opisywał Engels, gdy produkcja przeniosła się poza gospodarstwo domowe, rola rodziny w coraz większym stopniu sprowadzała się do sprywatyzowanej reprodukcji. W kapitalizmie, pomimo wszystkich innych zmian, które zaszły, rodzina nuklearna pozostaje ośrodkiem sprywatyzowanej reprodukcji. Rodziny klasy panującej istnieją jednak po to, by reprodukować następną klasę panującą; rodziny klasy robotniczej reprodukują kolejne pokolenie robotników. Sama natura ucisku doświadczanego przez kobiety należące do różnych klas jest więc zasadniczo odmienna. Historycznie kobiety z klasy panującej były zwykle kilka więcej niż ozdobą, a ich głównym wkładem społecznym było urodzenie syna, który odziedziczy rodzinny majątek. Ucisk kobiet z klasy panującej tradycyjnie charakteryzowały nuda i poczucie bezużyteczności. Kiedy podejmują pracę na stanowiskach kierowniczych lub w zawodach wymagających wysokich kwalifikacji, w żaden sposób nie zwiększa to ich ucisku jako kobiet, ponieważ mają do swojej dyspozycji służbę.

Tego samego nie można powiedzieć o kobietach z klasy robotniczej. Pomimo istnienia publicznego systemu edukacji współcześni kapitaliści przez cały czas biorą na siebie niezwykle małą odpowiedzialność za rzesze pracowników, których praca wytwarza ich zyski. Fakt, iż w tej chwili w Stanach Zjednoczonych 44 miliony ludzi nie ma dostępu do opieki zdrowotnej, jest jednym z przykładów tego braku odpowiedzialności. Ciężar reprodukcji siły roboczej przez cały czas spoczywa przede wszystkim na rodzinie robotniczej i na roli kobiet w jej obrębie, zarówno poprzez umożliwienie obecnemu pokoleniu pracowników regeneracji sił, aby każdego dnia mogli wracać do pracy, jak i poprzez wychowywanie kolejnego pokolenia pracowników od dzieciństwa. Rodzina robotnicza jest niezwykle cenna dla systemu kapitalistycznego jako tani sposób reprodukcji siły roboczej.

Masowe wejście kobiet z klasy robotniczej na rynek pracy nie zmieniło tego faktu. Engels argumentował, iż od pracujących zawodowo kobiet z klasy robotniczej przez cały czas oczekuje się wykonywania obowiązków rodzinnych. O ile jednak Engels sugerował, iż pracujące kobiety będą musiały dokonać wyboru między tymi dwiema rolami, doświadczenie rozwiniętego kapitalizmu pokazało coś innego. Od kobiet z klasy robotniczej oczekuje się, iż będą wykonywać jedno i drugie. W rezultacie spada na nie podwójny ciężar: po całym dniu pracy wracają do domu tylko po to, by zmierzyć się ze wszystkimi obowiązkami rodzinnymi. Każdy dzień staje się niekończącą się walką o pogodzenie obu zestawów obowiązków.⁵⁴ Tak więc, chociaż w rozwiniętym kapitalizmie kobiety odgrywają rolę produkcyjną, sam ten fakt nie przełożył się na równość z mężczyznami, jak miało to miejsce w społeczeństwach przedklasowych. Dopóki reprodukcja pozostaje sprywatyzowana w obrębie rodziny nuklearnej, dopóty będzie trwał ucisk kobiet.

Władcy rządzeni przez kobiety: Ekonomiczna analiza wzrostu i upadku praw kobiet w starożytnej Sparcie.

Wyzwolenie kobiet i socjalizm

Biorąc pod uwagę związek rodziny robotniczej z systemem kapitalistycznym, rozwiązaniem nie jest więc jak sugerowały niektóre feministki przekonanie mężczyzn, aby przejęli większą część obowiązków domowych. Chociaż socjaliści opowiadają się za tym, by mężczyźni dzielili się obowiązkami domowymi, nie podzielamy feministycznych złudzeń, iż stanowi to rozwiązanie problemu ucisku kobiet, ponieważ reprodukcja przez cały czas pozostawałaby sprywatyzowana. Takie rozwiązanie w praktyce dotyczyłoby wyłącznie rodzin robotniczych. Nie miałoby praktycznie żadnego wpływu na rodziny dysponujące środkami pozwalającymi zatrudnić pomoc domową. Oznaczałoby natomiast, iż mężczyźni z klasy robotniczej dzieliliby z kobietami z klasy robotniczej ciężar reprodukcji siły roboczej, w dalszym ciągu z korzyścią dla klasy kapitalistycznej. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni z klasy robotniczej zasługują na więcej, a nie mniej czasu wolnego, szczególnie obecnie, gdy amerykańscy pracownicy pracują średnio o miesiąc dłużej w skali roku niż trzydzieści lat temu.⁵⁵ Martha Gimenez argumentuje:

„Zmiany w podziale pracy między płciami (tj. większy udział mężczyzn w pracach domowych i opiece nad dziećmi), które wydają się „postępowe” i przydatne w przełamywaniu stereotypów ról płciowych, są nie tylko stosunkowo nieefektywną formą wykorzystania czasu (stąd preferencja osób, które mogą sobie na to pozwolić, do kupowania pracy domowej na rynku), lecz co ważniejsze przyczyniają się również do umacniania rodziny jako głównego miejsca reprodukcji siły roboczej, zarówno na co dzień, jak i z pokolenia na pokolenie.”⁵⁶

Rozwiązaniem nie jest również reforma prawna. Socjaliści popierają reformy ustawodawcze, takie jak poprawka gwarantująca równe prawa, która zrównałaby kobiety z mężczyznami wobec prawa. Jednak, jak argumentował Engels: „Nierówność prawna [mężczyzn i kobiet] […] nie jest przyczyną, ale skutkiem ekonomicznego ucisku kobiety”. Gdyby poprawka o równych prawach została jutro uchwalona przez Kongres, praktycznie niczego nie zmieniłaby w codziennym życiu kobiet z klasy robotniczej. Mimo to socjaliści popierają reformy prawne ze względu na zmiany w świadomości, jakie mogą one wywołać. Engels argumentuje, iż konieczność stworzenia „rzeczywistej równości społecznej” między kobietami a mężczyznami

„ukaże się w pełnym świetle dopiero wtedy, gdy obie płcie uzyskają prawnie całkowitą równość praw. Wtedy stanie się jasne, iż pierwszym warunkiem wyzwolenia żony jest ponowne wprowadzenie całej płci żeńskiej do przemysłu publicznego, a to z kolei wymaga zniesienia charakteru monogamicznej rodziny jako ekonomicznej jednostki społeczeństwa.”⁵⁷

Wywalczenie prawnej równości kobiet może pomóc wyraźniej pokazać, iż ucisk kobiet można zakończyć dopiero wtedy, gdy obalone zostaną stosunki produkcji, na których ten ucisk się opiera. To, co było prawdą w czasach Engelsa, pozostało bardziej prawdziwe dzisiaj, społeczeństwo posiada aż nadto bogactwa, aby przekształcić prace domowe i bardziej uciążliwe aspekty wychowywania dzieci w „przemysł społeczny”, w płatną, produktywną pracę. Nie może się to jednak wydarzyć, dopóki produkcja istnieje wyłącznie dla zysku. Nic poza socjalistycznym przekształceniem społeczeństwa nie zapewni kobietom rzeczywistej równości:

„Wraz z przejściem środków produkcji na wspólną własność pojedyncza rodzina przestaje być ekonomiczną jednostką społeczeństwa. Prywatne gospodarstwo domowe przekształca się w przemysł społeczny. Opieka nad dziećmi i ich wychowanie stają się sprawą publiczną; społeczeństwo troszczy się jednakowo o wszystkie dzieci, bez względu na to, czy pochodzą z małżeństwa, czy nie […] Czy nie wystarczy to, aby doprowadzić do stopniowego rozwoju nieskrępowanych stosunków seksualnych, a wraz z nimi do bardziej tolerancyjnej opinii publicznej w kwestii honoru dziewczyny i hańby kobiety? I wreszcie […] czy prostytucja może zniknąć, nie pociągając za sobą monogamii w otchłań?”⁵⁸

DZIECI BEZ MIŁOŚCI: Syndrom deprywacji emocjonalnej u dzieci – dr Zdeněk Matějček [1963]
Dziedzictwo pierwszych 3 lat – prof. Alan Sroufe, Instytut Rozwoju Dziecka, Uniwersytet Minnesoty

Czy Engels miał rację?

Engels ma wielu krytyków. Część tej krytyki okazała się niezwykle cenna. W szczególności antropolożki Eleanor Burke Leacock i Karen Sacks wykorzystały nowsze dane, aby dalej rozwinąć marksistowskie podejście do ucisku kobiet przedstawione przez Engelsa w Pochodzeniu, odrzucając jednocześnie te jego twierdzenia, które zostały obalone. Stephanie Coontz i Peta Henderson opracowały użyteczną analizę powstania patrylinearnego systemu pochodzenia, rozwijającą pracę Engelsa. W późniejszym okresie Chris Harman przedstawił krytykę Engelsa, która pomaga lepiej wyjaśnić jego spostrzeżenia. Wszystkie te prace były cytowane powyżej.

Jednym z błędów popełnianych przez niektórych krytyków Engelsa i dotyczy to szczególnie, choć nie wyłącznie, środowiska akademickiego jest jednak takie skupienie się na szczegółach, iż przesłania ono teoretyczne ramy stworzone przez Engelsa. Kiedy analizuje się każdy szczegół każdego pojedynczego drzewa, bardzo łatwo stracić z oczu cały las. Na przykład socjolożka Martha Gimenez, w cytowanym już wcześniej eseju, przedstawia kilka trafnych uwag krytycznych wobec konkretnych twierdzeń Engelsa, a zarazem w praktyce przekonująco broni istoty teorii marksistowskiej. Mimo to twierdzi, iż „obecność marksistowskich i niemarksistowskich elementów w tekście Engelsa jest ważnym czynnikiem determinującym niejednoznaczny charakter jego poglądów”, jak gdyby Marks i Engels w jakiś sposób się rozeszli.⁵⁹ Engels mógł popełnić wiele błędów, ale ten do nich nie należał.

Problem staje się jeszcze poważniejszy, gdy takiego rozbioru dokonują osoby nieprzychylne marksizmowi. Wiele autorek feministycznych oskarża Marksa i Engelsa o „redukcjonizm ekonomiczny” o sprowadzanie wszystkich kwestii społecznych, w tym ucisku kobiet, do stosunków klasowych. Zarzut ten zwykle opiera się na fałszywym założeniu, iż marksizm podporządkowuje ucisk kobiet ważniejszej sferze walki klasowej. Założenie leżące u podstaw tego zarzutu jest oczywiście takie, iż źródło ucisku kobiet ma przynajmniej częściowo charakter osobisty i nie jest związane ze społeczeństwem klasowym, iż jest wyłącznie produktem nierównych osobistych relacji między kobietami a mężczyznami. Eleanor Leacock ujmuje to następująco: „W zachodnich kręgach akademickich roi się od wiedzy z drugiej ręki na temat idei marksistowskich (lub założeń na ich temat), ale dzieła Marksa i Engelsa czyta się zdecydowanie zbyt rzadko. Zwyczajową praktyką jest tworzenie chochoła w postaci ekonomicznego determinizmu, przedstawianie go jako teorii marksistowskiej, a następnie jego obalanie”.⁶⁰

Jedna z najbardziej wrogo nastawionych do marksizmu autorek, Catherine MacKinnon, pisze w swojej antymarksistowskiej tyradzie Toward a Feminist Theory of the State („W stronę feministycznej teorii państwa”), iż Marks interesował się uciskiem kobiet „jedynie przelotnie”. Engelsa oskarża wprost o seksizm, stwierdzając: „Kluczowym dynamicznym założeniem w analizie sytuacji kobiet dokonanej przez Engelsa, bez którego jego historia nie może się rozwijać, jest jednym słowem seksizm”. Dochodzi więc do wniosku: „Klasyczni socjaliści wierzyli: najpierw socjalizm, potem wyzwolenie kobiet”, jak gdyby Marks i Engels zamietli kwestię wyzwolenia kobiet pod dywan.⁶¹ MacKinnon choćby nie próbuje przedstawić dokumentacji na poparcie tych zarzutów. W swojej własnej analizie źródła ucisku kobiet upatruje w istnieniu pornografii. Kryminalizację pornografii uważa za krok w kierunku zakończenia ucisku kobiet, prawicowy wniosek, który został odrzucony przez szerokie spektrum feministek.

Mimo to choćby wiele feministek, które próbowały uwzględnić kwestie klasowe, podziela podobne założenie dotyczące marksizmu. Gerda Lerner krytykuje więc to, co określa jako „upieranie się marksistów, iż kwestie stosunków między płciami muszą być podporządkowane kwestiom stosunków klasowych”.⁶²

W szczególności feministyczny argument często brzmi następująco: marksizm nie potrafi (i nie próbuje) wyjaśnić bardziej osobistych aspektów ucisku kobiet, ponieważ źródło tego ucisku umiejscawia w społeczeństwie klasowym. Jest to karykatura marksizmu, zakładająca, iż marksiści zajmują się wyłącznie wyzyskiem w miejscu pracy. W rzeczywistości marksiści nie tworzą „hierarchii” form ucisku. Jednak właśnie wskazanie ekonomicznych źródeł nierówności pozwala zrozumieć, w jaki sposób pozornie zupełnie odmienne formy ucisku zaczęły odgrywać kluczową i często wzajemnie zależną rolę w podtrzymywaniu systemu wyzysku.

Engels, daleki od ignorowania osobistych aspektów ucisku kobiet, po raz pierwszy stworzył teoretyczne ramy pozwalające je zrozumieć. Powinno to być oczywiste dla wszystkich, kto zadał sobie trud przeczytania Pochodzenia z otwartym umysłem. Engels uwzględnił w swojej analizie wszystkie aspekty ucisku kobiet, w tym przemoc domową, alienację seksualności, utowarowienie seksu, harówkę związaną z pracami domowymi oraz hipokryzję wymuszonej monogamii. Co najważniejsze, podkreślał nierówność między kobietami a mężczyznami w obrębie rodziny. Co więcej, robił to w epoce wiktoriańskiej, kiedy takie idee były znacznie mniej rozpowszechnione niż dzisiaj, po doświadczeniach ruchu wyzwolenia kobiet. Umiejscowienie źródła ucisku kobiet w społeczeństwie klasowym w żaden sposób nie ogranicza naszego rozumienia wpływu, jaki ucisk ten wywarł na życie poszczególnych kobiet.

Nie powinno dziwić, iż w Pochodzeniu znajduje się sporo błędów, choćby dlatego, iż Engels tak bardzo wyprzedzał swoją epokę. W istocie najważniejsze błędy Engelsa pojawiają się tam, gdzie przyjmuje on pewne elementy wiktoriańskiej moralności. I tak, po bezlitosnej krytyce wymuszonej monogamii, mimo wszystko przewiduje, iż socjalizm przyniesie rozkwit… monogamii w postaci „indywidualnej miłości płciowej”. Oczywiście nie sposób przewidzieć, jakie formy związków ludzie wybiorą w społeczeństwie, w którym seksualność nie będzie już wyalienowana. Biorąc pod uwagę skalę alienacji seksualnej obecnej w dzisiejszym społeczeństwie, trudno to sobie choćby wyobrazić. Co więcej, w analizie Engelsa całkowicie brakuje analizy ucisku osób homoseksualnych, choć późniejsza teoria marksistowska umiejscowiła jego źródła, podobnie jak źródła ucisku kobiet w powstaniu rodziny nuklearnej.

Mimo to, jak jasno pokazuje poniższy fragment, metoda Engelsa nie tylko otworzyła drogę do zrozumienia ucisku kobiet, ale także przedstawiła wizję ich wyzwolenia, która od jego czasów nieprzerwanie kształtowała i inspirowała kolejne pokolenia socjalistów:

„To, czego możemy dziś domyślać się na temat sposobu, w jaki stosunki seksualne będą układać się po nadchodzącym obaleniu produkcji kapitalistycznej, ma przede wszystkim charakter negatywny i ogranicza się głównie do tego, co zniknie. Ale co pojawi się w zamian? Odpowiedź poznamy, gdy wyrośnie nowe pokolenie: pokolenie mężczyzn, którzy nigdy w życiu nie poznali, co to znaczy kupować oddanie kobiety za pieniądze lub dzięki jakiegokolwiek innego społecznego narzędzia władzy; pokolenie kobiet, które nigdy nie poznały, co to znaczy oddać się mężczyźnie z jakichkolwiek innych względów niż prawdziwa miłość albo odmówić oddania się ukochanemu z obawy przed konsekwencjami ekonomicznymi. Kiedy tacy ludzie pojawią się na świecie, kilka będzie ich obchodziło, co ktokolwiek dzisiaj uważa, iż powinni robić; sami stworzą własną praktykę i odpowiadającą jej opinię publiczną dotyczącą postępowania każdego człowieka i na tym sprawa się skończy.⁶ł

Źródło: Engels and the Origin of Women’s Oppression, International Socialist Review Issue 2, Fall 1997

Zobacz na: Ideologiczny bełkot Hegla jest podstawą marksizmu i faszyzmu
Sekta, do której należy wielu, choć nie zdają sobie z tego sprawy
Kto lub co zniszczyło małżeństwo?
Przegląd dzieła J. D. Unwina Płeć i Kultura [Sex and Culture]
Różnice między płciami w preferencjach dotyczących łączenia się w pary: hipotezy ewolucyjne przetestowane w 37 kulturach – David M. Buss

„Mentalne obciążenie” kobiet jest manipulacją – Sara Eaton

„Mentalne obciążenie” kobiet to fikcja. To totalna bzdura. To wymysł i kompletna bzdura.
To są lęki, które kobieta sama sobie narzuca i to ona bierze na siebie więcej obowiązków. I wykorzystuje to do samopoświęcenia, jakby robiła w związku więcej, żeby wkręcać cię w to abyś poczuł się źle. Większość kobiet bierze na siebie coraz więcej obowiązków, choćby o to nie prosząc. Podejmują te obowiązki tak, jakby były spoiwem trzymającym związek razem.
Wkręca sobie, iż jedyny powód, dla którego związek działa, to fakt, iż ona robi wszystko. To też jest wymyślone, więc kiedy będzie gotowa wziąć z tobą rozwód albo będzie potrzebować pretekstu do odejścia, ma to podane na tacy z całą listą oczekiwań i wyimaginowanych standardów, o których choćby nie miałeś pojęcia, więc kiedy będzie chciała odejść, po prostu cię rzuci. A to wszystko to jedna wielka manipulacja.
Taktyka, żeby potem wykorzystać to przeciwko tobie, iż niby nie robiłeś wystarczająco dużo w związku, mimo iż to wszystko, to jej wymyślone lęki od samego początku.
Co najdziwniejsze, niektóre z tych kobiet są tak oderwane od rzeczywistości, iż używają tej narracji o „mentalnym obciążeniu”, żeby udawać, iż są uciskane w swoich związkach, bo biorą na siebie za dużo obowiązków. W związku z tym czuje się pokrzywdzona, bo mąż albo chłopak nie robi wystarczająco, bo jako kobieta pewnie myślisz o wszystkich obowiązkach, które po prostu musisz wykonywać jako dorosła osoba.
Czujesz żal i złość z tego powodu. Serio, ktoś potrafi to wyjaśnić? Jakoś to wina twojego męża, iż bierzesz na siebie cały ten wyimaginowany ciężar, żeby mieć poczucie, iż robisz więcej w związku, tylko po to, żeby potem móc mu to wypomnieć. To niby nie jest manipulacja?
Co naprawdę jest szalone, to to, iż mężczyźni też zmagają się z obciążeniem psychicznym. To dokładnie to samo obciążenie, które mają mężczyźni, ale zgadnij co? Im się każe siedzieć cicho. Nie mają wsparcia i od urodzenia słyszą, żeby się nie odzywali.

Bibliografia:
1 K. Marx and F. Engels, The Communist Manifesto (New York, 1948), p. 27.
2 F. Engels, The Origin of the Family, Private Property and the State (New York, 1972).
3 Ibid., p. 10.
4 As Hal Draper agues in „Marx and Engels on Women’s Liberation,” in International Socialism 44, July/Aug. 1970: „There is a myth, widely accepted among the half-informed, that Morgan’s anthropological work is now simply ‘outmoded,’ like Ptolemaic astronomy, and is rejected by ‘modern anthropologists’…in this respect Darwin and Newton are outmoded as well.”
5 C. Harman, „Engels and The Origins of Human Society,” in International Socialism 65: Winter 1994, p. 84.
6 Take, for example, Peggy Reeves Sanday’s argument in Female Power and Male Dominance: On The Origins of Sexual Inequality (Cambridge, 1981), p. 210: „The evidence suggests that men and women respond differently to stress. Men almost always respond to stress with aggression…”
7 Quoted in E. Burke Leacock, Myths of Male Dominance: Collected Articles on Women Cross-Culturally (New York, 1981), p. 17.
8 Quoted in E. Burke Leacock, op. cit., pp. 215-231. Leacock goes on to comment, writing of hunter-gatherer and some horticultural societies, „The terminology of woman exchange distorts the structure of egalitarian societies, where it is a gross contradiction of reality to talk of women as in any sense ‘things’ that are exchanged. Women are exchangers in such societies, autonomous beings who, in accord with the sexual division of labor, exchange their work and their produce with men and with other women” (p. 241). It is worth noting that the theory of woman exchange espoused by Levi-Strauss has been not only accepted, but developed further, by a layer of feminist writers. See G. Lerner, The Creation of Patriarchy (New York, 1986), pp. 46-53.
9 E. Burke Leacock, introduction to F. Engels, op. cit., p. 31.

10 M. Harris, Cannibals and Kings: The Origins of Cultures (New York, 1977), pp. 71-72. E. Burke Leacock, op cit., p. 198. See also S. Coontz and P. Henderson, eds., Women’s Work, Men’s Property: The Origins of Gender and Class (London, 1986), pp. 17-18.
11 S. Ortner, „Is Female to Male as Nature Is to Culture?” in M. Zimbalist Rosaldo and L. Lamphere, eds., Woman, Culture and Society (Stanford, 1974), pp. 69-70.
12 S. Coontz and P. Henderson, eds., Women’s Work, Men’s Property: The Origins of Gender and Class (London, 1986), pp. 12-13.
13 The problem with socialist-feminist theory, however, is that it is an attempt to combine two vastly different analyses of society into a single theory. For a fuller discussion of the theoretical differences between socialism and feminism, see L. German, Sex, Class and Socialism (London, 1989).
14 G. Lerner, op. cit., p. 46.
15 F. Engels, op. cit., p. 71.
16 Ibid., p. 251.
17 C. Harman, op. cit., p. 88. His article provides a thorough defense of Engels’ account of human evolution.
18 F. Engels, op. cit., p. 252.
19 Ibid., p. 38.

20 E. Burke Leacock, op. cit., pp. 22, 35.
21 Nevertheless, Morgan concluded, reflecting Victorian prejudice, that because Iroquois women were not given deferential treatment, they were regarded as „inferior.” See Judith Brown, „Iroquois Women: An Ethnohistoric Note,” in R. Reiter, ed., Toward an Anthropology of Women (New York, 1975), p. 237.
22 Ibid., pp. 240, 249.
23 See, R. Reiter, op. cit.; S. Coontz and P. Henderson, op. cit; F. Dahlberg, ed., Woman the Gatherer (New Haven, 1981).
24 P. Draper, „!Kung Women: Contrasts in Sexual Egalitarianism in Foraging and Sedentary Contexts,” in R. Reiter, op. cit., p. 91.
25 C. Harman, op. cit., pp. 96-98.
26 F. Engels, op. cit., p. 92.
27 C. Harman, Ibid., pp. 120-121.
28 See, for example, Karen Sacks, „Engels Revisited: Women, the Organization of Production, and Private Property,” in R. Reiter, ed., Toward an Anthropology of Women (New York, 1975), pp. 211-212.
29 Even today, it is not uncommon for unmarried women or even married women with children to accompany men on hunting expeditions in hunter-gatherer societies.

30 F. Engels, op. cit.
31 Ibid., p. 118.
32 Ibid., pp. 16-17.
33 C. Harman, op. cit., p. 125.
34 K. Sacks, in R. Reiter, op. cit., pp. 216-217.
35 K. Marx, The German Ideology (Moscow, Progess Publishers, 1964), p. 40.
36 F. Engels, op. cit., p. 134.
37 Ibid., p. 121.
38 Ibid., pp. 121-122.
39 Ibid., pp. 119-120.

40 F. Engels, op.cit., p. 120.
41 See C. Harman, op. cit., pp.130-132.
42 Ibid., pp. 125, 120-122.
43 E. Burke Leacock, introduction to F. Engels, op. cit., p. 41.
44 S. Coontz and P. Henderson, op. cit., p. 119.
45 Ibid., pp. 124-125.
46 F. Engels, op. cit., pp. 143, 98.
47 F. Engels, op. cit., pp. 126, 138, 128.
48 Ibid., p. 131.
49 Ibid., pp. 129, 130, 139.

50 See L. German, Sex, Class and Socialism, op. cit., for a thorough examination of women’s oppression under capitalism.
51 F. Engels, op. cit., p. 137.
52 Ibid., p. 135.
53 M. Gimenez, „Marxist and Non-Marxist Elements in Engels’ Views,” in J. Sayers, M. Evans, N. Redclift, eds., Engels Revisited: New Feminist Essays (London, 1987), p. 48.
54 Juliet Schor estimates, for example, that employed mothers spend 65 hours per week on average performing either job or home duties. See J. Schor, The Overworked American (New York, 1991), pp. 20-21.
55 Ibid., p. 29.
56 J. Sayers, M. Evans, and N. Redclift, op. cit., p. 52.
57 F. Engels, op. cit., p. 136-138.
58 F. Engels, op. cit., p. 139.
59 J. Sayers, M. Evans, N. Redclift, op. cit., p. 37.

60 F. Engels, op. cit., p. 15.
61 C. MacKinnon, Toward a Feminist Theory of the State (Cambridge, 1989), pp. 19, 36, 62.
62 G. Lerner, op. cit., p. 24.
63 F. Engels, op. cit., p. 145.

Idź do oryginalnego materiału