Styczeń 2026 roku to okres żniw dla handlowców. Zimowe wyprzedaże, czyszczenie magazynów i kuszące banery z napisem „-70%” atakują nas z każdej witryny sklepowej i strony internetowej. W dobie wysokich kosztów życia, każdy z nas szuka oszczędności, a czerwona metka z drastycznie obniżoną ceną działa na psychikę jak magnes. Jednak czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego kurtka, która rzekomo kosztowała 1000 zł, nagle jest sprzedawana za 300 zł? Czy ta „pierwotna” cena była w ogóle realna?

Fot. Warszawa w Pigułce
Od kilku lat w Polsce obowiązują przepisy wynikające z unijnej dyrektywy Omnibus, które miały raz na zawsze ukrócić proceder żonglowania cenami (słynne „podnoszenie cen w czwartek, by obniżyć je w piątek”). Teoretycznie prawo stoi po stronie konsumenta, nakazując transparentność. W praktyce jednak, w 2026 roku handlowcy nauczyli się poruszać w gąszczu przepisów, stosując techniki, które formalnie są legalne, ale skutecznie wprowadzają w błąd nieuważnego klienta. Jak czytać metki, by nie dać się nabrać? Gdzie szukać tej jednej, prawdziwej ceny? I co zrobić, gdy czujemy się oszukani?
Czym jest dyrektywa Omnibus i dlaczego miała być rewolucją?
Dyrektywa Omnibus, zaimplementowana do polskiej ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług, wprowadziła jeden najważniejszy obowiązek. W każdym przypadku obniżenia ceny towaru (promocji), sprzedawca ma obowiązek podać obok aktualnej ceny także najniższą cenę tego towaru, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.
Mechanizm ten miał być prosty i brutalny dla nieuczciwych marketingowców:
- Scenariusz uczciwy: Telewizor kosztował w grudniu 3000 zł. W styczniu sklep robi promocję -20%. Nowa cena to 2400 zł. Informacja na metce: „Najniższa cena z 30 dni: 3000 zł”. Klient widzi realną korzyść.
- Scenariusz nieuczciwy (który Omnibus miał wyeliminować): Sklep podnosi cenę telewizora na dwa dni przed promocją do 4000 zł, a potem „obniża” ją do 3000 zł, chwaląc się rabatem -25%. W świetle Omnibusa, na metce musi pojawić się informacja: „Najniższa cena z 30 dni: 3000 zł”. Klient widzi więc: „Cena promocyjna: 3000 zł. Najniższa z 30 dni: 3000 zł”. Czar pryska – promocja jest fałszywa.
W 2026 roku ten przepis przez cały czas obowiązuje i jest fundamentem ochrony konsumenta. Problem polega na tym, iż obok tej prawnie wymaganej informacji, sklepy dokładają mnóstwo innych cyferek, które robią wodę z mózgu.
Triki sprzedawców w 2026 roku – jak ukryć prawdę?
Kreatywność działów sprzedaży nie zna granic. Skoro prawo nakazuje pokazać najniższą cenę, handlowcy robią to, ale starają się, by była ona jak najmniej widoczna lub „przykryta” innymi danymi. Oto najczęstsze pułapki, na które musisz uważać podczas styczniowych zakupów.
1. „Cena regularna” vs „Cena Omnibus”
To najczęstszy zabieg w sklepach odzieżowych i elektronicznych. Na metce widzisz wielką, przekreśloną kwotę, np. 500 zł, oraz nową cenę 300 zł. Myślisz: „Wow, 200 zł taniej!”. Dopiero drobnym drukiem na dole metki widnieje napis: „Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 290 zł”.
Co to oznacza? Że przekreślone 500 zł to tzw. „cena regularna” (katalogowa, sugerowana przez producenta, pierwsza cena z momentu premiery), która mogła nie obowiązywać w tym sklepie od miesięcy. W rzeczywistości towar w ostatnim miesiącu kosztował 290 zł, a teraz kosztuje 300 zł. Zamiast promocji, masz podwyżkę o 10 zł, ubraną w szaty wyprzedaży.
2. Żonglerka kodami EAN (produkt ten sam, ale inny)
Bardziej zaawansowana metoda, stosowana w e-commerce i elektronice. Sklep wprowadza do oferty „nowy” produkt. Telewizor oznaczony kodem XYZ-v2. Różni się on od modelu XYZ-v1 np. kolorem ramki albo pudełkiem. Ponieważ jest to „nowy” produkt w ofercie, nie ma historii ceny z ostatnich 30 dni. Można więc ustalić wysoką cenę startową i od razu zrobić „promocję”, nie martwiąc się historią cenową poprzedniego, identycznego technicznie modelu.
3. Promocje wiązane i „wielosztuki”
Dyrektywa Omnibus dotyczy prostych obniżek cenowych. Nie ma jednak jasnego zastosowania w przypadku skomplikowanych mechanizmów typu „Drugi produkt 50% taniej”, „3 w cenie 2” czy „Rabat naliczany w koszyku dla klubowiczów”.
W takich przypadkach cena jednostkowa na półce często nie jest oznaczona jako promocyjna (więc nie trzeba podawać ceny z 30 dni), a „magia” dzieje się dopiero przy kasie. To utrudnia porównanie, czy faktycznie oszczędzamy, czy po prostu kupujemy więcej towaru po standardowej cenie.
4. Programy lojalnościowe i aplikacje
W 2026 roku niemal każda sieć ma swoją aplikację. Ceny „dla klubowiczów” często są traktowane jako indywidualne warunki sprzedaży, a nie ogólnodostępna promocja. Niektórzy prawnicy interpretują to jako furtkę do ominięcia obowiązku informowania o historii ceny, twierdząc, iż obniżka nie jest skierowana do „ogółu”, ale do wąskiej grupy. Choć UOKiK walczy z taką interpretacją, w praktyce wiele sklepów w aplikacjach mobilnych wciąż ukrywa historię cenową.
Gdzie szukać informacji na metce?
W sklepie stacjonarnym najważniejsza informacja jest zwykle najmniejsza. Przepisy nie narzucają wielkości czcionki, nakazują jedynie, by informacja była „widoczna i czytelna”. W praktyce oznacza to:
- Szukaj na samym dole metki cenowej lub naklejki na pudełku.
- Szukaj sformułowań: „Najniższa cena z 30 dni”, „Cena 30 dni”, „Omnibus”.
- Ignoruj napisy: „Cena sugerowana”, „Cena katalogowa”, „Wartość rynkowa”, „Cena pierwotna”. Są to chwyty marketingowe, niemające pokrycia w rzeczywistej historii cenowej tego konkretnego sklepu.
W sklepie internetowym (e-commerce) informacja ta musi znajdować się bezpośrednio przy cenie towaru (na karcie produktu). Nie może być ukryta w regulaminie, w dymku, w który trzeba kliknąć, ani na dole strony, do którego trzeba przewinąć ekran. jeżeli musisz szukać tej informacji z lupą, sklep narusza prawo.
Narzędzia konsumenta w 2026 r. – technologia przeciw manipulacji
Samo prawo to za mało. Świadomy konsument w 2026 roku uzbraja się w technologię. Zanim wrzucisz coś do wózka (wirtualnego lub fizycznego), sprawdź to.
Porównywarki cen i historia cen
Serwisy typu Ceneo, Skąpiec czy dedykowane aplikacje do śledzenia cen (np. „Fake Friday” lub wtyczki do przeglądarek) to Twoja najpotężniejsza broń. Pokazują one wykres ceny produktu na przestrzeni ostatnich 6 lub 12 miesięcy w wielu sklepach jednocześnie.
Dzięki temu widzisz, czy pralka, która dziś w „Super Promo” kosztuje 1500 zł, w listopadzie nie kosztowała przypadkiem 1300 zł bez żadnej promocji. Wtyczki te działają automatycznie – wchodząc na stronę sklepu, od razu widzisz wykres historyczny.
Skanowanie kodów kreskowych
Będąc w sklepie stacjonarnym, użyj aplikacji mobilnej (np. aplikacji porównywarki cen lub Google Lens). Zeskanuj kod kreskowy produktu. Często okaże się, iż ten sam produkt w sklepie internetowym tej samej sieci jest tańszy, albo iż konkurencja sprzedaje go taniej bez „wyprzedaży” niż ten sklep w „wyprzedaży”.
Co grozi nieuczciwym sklepom?
Inspekcja Handlowa oraz Prezes UOKiK w 2026 roku dysponują potężnymi narzędziami do karania przedsiębiorców, którzy nie stosują się do wymagań Omnibusa.
- Kary finansowe: Wojewódzki Inspektor Inspekcji Handlowej może nałożyć na sklep karę do 20 000 zł, a w przypadku recydywy (kolejnego naruszenia w ciągu roku) – do 40 000 zł.
- Kary za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów: jeżeli działanie sklepu jest systemowe i wprowadza w błąd szerokie grono klientów (np. błędnie zaprogramowany system cenowy w całej sieci), Prezes UOKiK może nałożyć karę w wysokości do 10% rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Dla gigantów handlu są to kwoty idące w miliony złotych.
Gdzie zgłosić naruszenie?
Jeśli widzisz, iż sklep chwali się promocją, a nigdzie nie ma podanej ceny z ostatnich 30 dni, możesz to zgłosić do Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej. Zrób zdjęcie metki i wyślij krótki opis sytuacji (można to zrobić mailowo lub przez ePUAP). Zgłoszenia konsumentów są podstawą do wszczęcia kontroli.
Wyjątki – kiedy Omnibus nie działa?
Warto wiedzieć, iż nie zawsze brak ceny z 30 dni jest oszustwem. Prawo przewiduje wyjątki:
- Towary krótko terminowe: Produkty ulegające szybkiemu zepsuciu (żywność, świeże soki, kwiaty). Tutaj podaje się cenę sprzed obniżki, bez historii 30 dni, co jest logiczne.
- Nowości (krócej niż 30 dni w ofercie): jeżeli produkt jest w ofercie sklepu krócej niż 30 dni, sklep ma obowiązek podać najniższą cenę, która obowiązywała od momentu rozpoczęcia sprzedaży do momentu wprowadzenia obniżki.
- Usługi: Co do zasady dyrektywa dotyczy towarów. W przypadku usług (np. abonament telefoniczny, fryzjer) przepisy są mniej precyzyjne, choć UOKiK zaleca stosowanie tych samych standardów transparentności.
HCU – Co to oznacza dla Ciebie?
Styczeń to czas okazji, ale tylko dla tych, którzy potrafią liczyć. Oto Twoja instrukcja obsługi wyprzedaży w 2026 roku:
1. Ignoruj wielkie procenty
Baner „-70%” ma tylko jedno zadanie: zwabić Cię do sklepu. Traktuj go jak reklamę, a nie fakt. Decyzję zakupową podejmuj na podstawie ceny końcowej, a nie wysokości rabatu.
2. Szukaj „małego druczku”
Zrób nawyk z czytania najmniejszych cyferek na metce. To tam kryje się prawda o „najniższej cenie z 30 dni”. jeżeli ta kwota jest niższa niż obecna cena promocyjna – to nie jest okazja, to jest manipulacja.
3. Nie daj się nabrać na „cenę regularną”
Jeśli widzisz przekreśloną cenę 1000 zł, a pod spodem informację „najniższa z 30 dni: 600 zł”, to znaczy, iż realna obniżka jest liczona od 600 zł, a nie od 1000 zł. jeżeli obecna cena to 550 zł, Twój zysk to 50 zł, a nie 450 zł.
4. Używaj telefona w sklepie
Zanim podejdziesz do kasy, sprawdź cenę tego modelu w Internecie. W 2026 roku różnice między sklepem stacjonarnym a online tej samej sieci mogą sięgać kilkunastu procent. Często opłaca się zamówić towar przez aplikację z odbiorem osobistym w tym samym sklepie, w którym stoisz, by oszczędzić kilkadziesiąt złotych.
Co po zakupach?
Skoro wiesz już, jak kupować świadomie, warto wiedzieć, jak skutecznie dochodzić swoich praw, gdy usługa zostanie źle wykonana. W kolejnym kroku mogę przygotować temat: „Źle wykonana usługa w 2026 roku. Co zrobić, gdy fryzjer zniszczył włosy lub mechanik nie naprawił auta? Jak nie płacić za fuszerkę?”. Czy mam się tym zająć?








