Emerytka Genowefa (a adekwatnie Gienia, jak wszyscy mówili), jęknęła cicho i z trudem przewróciła się na drugi bok. Stawy dokuczały, nogi miała spuchnięte jak po czterdziestostopniowym upale nad Bałtykiem. Miała już po prostu dość chodzenia po lekarzach, wiecznych zabiegów i leków. Mieszkała sama, nigdy nie wyszła za mąż, syn przyszedł na świat dawno temu, z […]