Dwadzieścia sześć lat później Barszcz tamtego wieczoru wyszedł wyjątkowo dobry. Elżbieta uniosła pokrywkę z garnka, spróbowała łyżką, wsypała jeszcze szczyptę soli, po czym kiwnęła zadowolona głową. Po dwudziestu sześciu latach nauczyła się gotować go dokładnie tak, jak lubił Wiktor: gęsty, z ciemnoczerwoną buraczką, śmietaną od gospodyni z sąsiedniej wsi i koperkiem dorzucanym w ostatniej chwili, […]