Dużym problemem europejskiej branży kosmetycznej nadmiar regulacji

pracodawcagodnyzaufania.pl 2 dni temu

– Raport „Kosmetyczna Polska 2026” pokazuje osiągnięcia, których dokonujemy z roku na rok, ale też to, jakie płyną z tego szanse i zagrożenia – mówi agencji Newseria dr inż. Justyna Żerańska, dyr. generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

– o ile chodzi o szanse, to oczywiście nasza silna pozycja pozwala nam myśleć o tym, żeby osiągać jeszcze więcej, wchodzić na kolejne rynki, osiągać kolejne sukcesy i wzmacniać marki, które posiadają polski kapitał.

W latach 2015–2025 wartość rynku kosmetycznego w Polsce zwiększyła się o 85 proc.

Wartość polskiego rynku kosmetycznego w 2025 r. wyniosła 6,4 mld euro i urosła o 9,3 proc. rok do roku. Odpowiada on tym samym za 7 proc. rynku UE i zajmuje na nim 5 miejsce pod względem wielkości – wynika z raportu „Kosmetyczna Polska 2026” Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i Fundacji WiseEuropa. Jego autorzy wskazują, iż europejska branża została wyprzedzona przez amerykańską, a trend na azjatyckie kosmetyki znacząco wzmacnia konkurencję również z Dalekiego Wschodu. Wśród barier dla producentów w UE, w tym polskich, wymieniają m.in. nadmiar unijnych regulacji.

W latach 2015–2025 wartość rynku kosmetycznego w Polsce zwiększyła się o 85 proc. W tym samym czasie rynek całej Unii Europejskiej urósł o 46 proc. W ciągu ostatniej dekady rodzimy rynek rósł średnio o 6,4 proc. rocznie wobec 3,9 proc. w UE.

Wśród wyzwań pojawiają się kwestie nadregulacji i jakość regulacji, która płynie z Unii Europejskiej

Silną stroną polskiej branży kosmetycznej jest eksport. Wartość sprzedaży zagranicznej kosmetyków z Polski przekroczyła w 2025 r. rekordowe 6,5 mld euro, a import – ok. 4,3 mld euro. Eksport branży wzrósł o 16,7 proc. r/r, a więc szybciej niż cały polski eksport. Tym samym Polska awansowała z dziewiątego na ósme miejsce wśród największych eksporterów kosmetyków na świecie. Jej udział w globalnym eksporcie tej kategorii zwiększył się do 4,3 proc. – wynika z raportu „Kosmetyczna Polska 2026”. Polska zajmuje czołowe pozycje w UE m.in. w eksporcie produktów do higieny jamy ustnej, kosmetyków do golenia, dezodorantów i produktów pielęgnacji skóry i włosów.

– Wśród wyzwań pojawiają się kwestie nadregulacji i jakość regulacji, która płynie z Unii Europejskiej. Jesteśmy w 80 proc. zależni od tego, co zostanie wyprodukowane przez system unijnej legislacji i doświadczenia, które na przestrzeni ostatnich lat zbieramy, pokazują, iż nie jest dobrze – zaznacza dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. – Tracimy konkurencyjność globalnie. Europa zawsze była numerem jeden w produkcji kosmetyków. Od kilku lat jest numerem dwa, bo rynek amerykański nas wyprzedził. Oczywiście jest to gigantyczny rynek z olbrzymią liczbą konsumentów, ale też jasno pokazujemy dysproporcje pomiędzy tym, jak reżim regulacyjny rozwija się w Stanach Zjednoczonych, a jak w Europie.

Na coraz poważniejszego rywala wyrasta rynek azjatycki

Jak podkreśla, Europa przoduje pod względem liczby regulacji i nakładanych na producentów obciążeń. Branża traktuje je jak zaciągnięty hamulec ręczny. – On sprawia, iż nasze wysiłki są trochę niweczone, ponieważ musimy wkładać więcej zasobów – zarówno kosztów, jak i pracy – w to, żeby dostosowywać produkty do zmieniającego się otoczenia prawnego, zamiast inwestować coraz więcej w nowe rozwiązania, innowacyjne technologie, dostarczając globalnie konkurencyjne produkty – wyjaśnia dr inż. Justyna Żerańska.

Na coraz poważniejszego rywala wyrasta także rynek azjatycki. Ma to związek z trwającym od kilku lat boomem na kosmetyki z Azji, m.in. koreańskie czy japońskie. – Musimy się jakoś podzielić miejscem na rynku albo zbudować przewagi, które pozwolą nam niwelować sukces, który osiągnęli azjatyccy producenci, ale też wchodzić na rynki, w których oni do tej pory byli mocniejsi, a nas tam być może nie było. Musimy szukać obszarów, gdzie możemy zmniejszać stratę, którą osiągamy w Europie poprzez wpuszczenie tak silnego gracza w swój obszar – zaznacza dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Pojawiają się nowe zagrożenia w ofercie produktów, które mają zapewniać nam bezpieczeństwo, jak np. ochrona przeciwsłoneczna

Autorzy raportu wskazują, iż polski sektor znajduje się pod wyraźną presją ze strony producentów spoza Europy, zmieniających się łańcuchów dostaw, kosztów i kumulacji nowych regulacji. – Azja to nie tylko konkurent, który dostarcza produkty jakościowo porównywalne z europejskimi, nowoczesne technologicznie i takie, którymi konsumenci się interesują. To też jest konkurent, który przyszedł razem z rozwojem marketplace’ów. Dostępność globalnych produktów jest teraz ogromna. Udział internetowej sprzedaży rośnie. Jest już trzecim kanałem dostępnym dla konsumenta. Musimy zobaczyć, jakie idą za tym ryzyka. Pojawiają się nowe zagrożenia w ofercie produktów, które mają zapewniać nam bezpieczeństwo, jak np. ochrona przeciwsłoneczna, które w składzie w ogóle nie mają filtrów ochronnych. To jest szalenie niepokojące – mówi ekspertka. – Pomyślmy, czy naprawdę konkurujemy na równych warunkach. Azja i Stany Zjednoczone regulacyjnie odbiegają od Europy i nie idą już za standardem, który ona próbuje wyznaczać.

W 2025 r. e-commerce odpowiadał za 18,1 proc. sprzedaży na polskim rynku kosmetycznym. Jak wynika z danych PZPK, wartość sprzedaży kosmetyków w tym kanale wyniosła 5,3 mld zł.

Więcej: https://biznes.newseria.pl/news/europejska-branza,p210867655
https://1.newseria.pl/video/210867655_branza_kosmetyczna_sz.mp4
Idź do oryginalnego materiału