Druga teściowa
Gdy Agnieszka weszła do mieszkania, od razu zauważyła w przedpokoju stojące buty teściowej, jakby czekały na własny taniec. Od razu stało się jasne, iż odpoczynek nie wchodzi w grę.
Halina Wiktoria wyłoniła się z kuchni z miną oskarżyciela przy procesie sądowym.
Znowu przy tej niezdarnej babci? zapytała. Dom, mąż, dziecko wszystko to chyba już w niepamięci. Dobrze, iż wpadłam, bo inaczej siedzielibyście głodni.
Halino Wiktorio, Michał wiedział, iż dziś się spóźnię. Obiad już przygotowałam, on musi tylko podgrzać. Poradziłby sobie choćby bez twojej pomocy odparła Agnieszka.
Po dziesięciu latach małżeństwa z Michałem przyzwyczaiła się, iż teściowa zawsze ma coś do narzekania i prawie nie reaguje na jej słowa, słucha ich jak radia, które gra od świtu do zmierzchu.
Na początku było ciężko. Halina Wiktoria stała się drugą teściową Agnieszki. Pierwsza Zofia Szymczak była kobietą taktowną. Nigdy nie wtrącała się w sprawy syna, nie dawła nieproszonej rady i nie nachodziła.
Jednak gdy potrzebna była pomoc, była zawsze pod ręką. Agnieszka pamiętała, jak teściowa nocami siedziała z trzymiesięczną Jadwigą, kiedy ta myliła dzień z nocą, jak przychodziła i zabierała wnuczkę na spacer, a potem mówiła:
Nic teraz nie rób, po prostu zdrzemnij się. Łukasz przyjdzie i sam ugotuje obiad.
Gdy Jadwiga skończyła pięć lat, w fabryce w Poznaniu doszło do wypadku i Agnieszka została wdową.
Zofia Szymczak, która straciła jedynego syna, w tym trudnym dla wszystkich momencie nie zostawiła synową i wnuka samych. Pierwsze trzy miesiące po stracie mieszkali razem, wspierając się nawzajem.
Agnieszka zaproponowała Zofii, iż przez cały czas będą mieszkać razem, ale Zofia w końcu przeprowadziła się do własnego mieszkania:
Agnieszko, masz dopiero dwadzieścia osiem lat. Jesteś młodą kobietą, znajdziesz jeszcze swoje szczęście. Po co mam tupać się pod twoimi stopami?
Po trzech latach Agnieszka wyszła za Michała, ale Zofii nie zostawiła. Jej rodzice mieszkali daleko, więc pierwsza teściowa stała się jej prawie matką, a w życiu Jadwigi już nie było babci.
Dlatego zachowanie Haliny Wiktorii, która postanowiła, iż ma prawo rozporządzać mieszkaniem synowej jak gospodyni, mocno zszokowało Agnieszkę.
Po pierwszej wizycie drugiej teściowej poprosiła męża, by wyjaśnił matce, iż przychodzi tylko w gościnę. Trzeba więc umawiać wizyty i zachowywać się odpowiednio.
Na słowa Haliny, iż chce pomóc i działa z czystych pobudek, Agnieszka odpowiedziała:
Nie mam już osiemnastu lat. Już wtedy, gdy wyjechałam uczyć się od rodziców, byłam całkiem samodzielna.
A po siedmiu latach małżeństwa nie potrzebuję, żeby ktoś mnie uczył gotować i sprzątać. Sam potrafię kogoś pouczyć.
Przyjdę do ciebie, Halino Wiktorio, przejdę się po kątach z białą ściereczką zrobię ci rewizora.
Michał wspierał żonę i, gdy matka czasem plątała brzegi, sam radził sobie z sytuacją.
W sumie Agnieszka nauczyła drugą teściową nie wtrącać się w to, jak prowadzi dom i wychowuje dzieci. Kiedy po roku od drugiego małżeństwa stała się mamą syna, Halina Wiktoria ze swoimi radami już nie wchodziła w jej sprawy choć oczywiście chciała!
Powód był prosty: teściowa miała przyjaciółkę, która nieustannie opowiadała Halinie, jak wychowuje żonę młodszego syna.
Oczywiście Halina chciała się podzielić taką historią, ale nie miała się czym pochwalić. Miała jedną wadę ciągle wyrażała Agnieszce niezadowolenie, iż odwiedza Zofię i jej pomaga.
Gdyby ta staruszka była jakąś bliską krewną! Kiedy Jadwiga była mała, Agnieszka wysyłała ją latem na wieś do babci i choćby się cieszyłam.
Ale teraz dziewczynka poszła na studia, a Agnieszka wciąż do niej jeździ. Minęło już tyle lat! A ona przyjeżdża dwatrzy razy w tygodniu, mówiła do przyjaciółki.
Ostatni rok Agnieszka faktycznie częściej bywała u pierwszej teściowej. Halina nazywała Zofię starą, choć była tylko o siedem lat starsza od niej.
Los jednak nie oszczędzał choroba nie upiększa, więc Zofia poważnie zasłabła. Agnieszka odwiedzała ją zarówno w szpitalu, jak i w domu.
Na obcą osobę wydajesz rodzinne pieniądze zarzuciła teściowa.
Nie martw się, Halino Wiktorio, Zofia, kiedy zachorowała, sprzedała wsię, ma więc środki na leczenie i nie będzie od ciebie pożyczać odparła synowa.
Gdy Zofii naprawdę zrobiło się źle, Agnieszka wynajęła opiekunkę i wzięła urlop, by spędzać przy niej pół dnia, kiedy mąż był w pracy, a syn w szkole.
Jednak te warunki tylko opóźniły odejście Zofii po pewnym czasie już jej nie było.
Wtedy Halina Wiktoria zainteresowała się spadkiem po pierwszej teściowej.
Sprzedała wsię, ale nie wydała jeszcze całego grosza w ciągu roku. A jej emerytura nie jest zła pewnie ma jakieś oszczędności.
Dwupokojowe mieszkanie na pewno trafi do spadkobierców rozmyślała Halina, ale Agnieszka nie chciała pytać bała się odpowiedzi.
Zamiast tego skierowała pytanie do syna, a odpowiedź nie była pocieszająca.
Na kogo spadek? Oczywiście na Jadwigę to jej własna wnuczka.
A co ze Swetką? Po co biegała do starej? zdziwiła się matka. Ojej! Wyobrażam sobie, jak będzie płakać!
Nie martw się o mnie powiedziała Agnieszka teściowej. Wiedziałam, iż Zofia zostawi wszystko Jadwidze. Sama już rok temu zanieśliśmy ją do notariusza.
A po co skakałaś wokół niej, kiedy wiedziałaś, iż nic ci nie wypadnie? zapytała Halina. Niech Jadwiga ją opiekuje.
Chciałabym wyjaśnić, ale boję się, iż nie zrozumiesz odparła Agnieszka.
W odpowiednim czasie spadek został uregulowany, Jadwiga otrzymała wszystkie dokumenty na mieszkanie oraz wkład.
Ustalono, iż dopóki dziewczyna studiuje i mieszka w akademiku, mieszkanie będzie wynajmowane, a pieniądze przekazywane na jej konto.
A kiedy Jadwiga skończy uczelnię, sama zdecyduje, co zrobić: wrócić do rodzinnego miasta i tu się osiedlić, czy zostać w ośrodku regionalnym. Wtedy sprzeda mieszkanie i kupi nowe.
Gdy usłyszała, iż mieszkanie ma być wynajmowane, Halina Wiktoria zaproponowała:
Po co wprowadzać obcych? Mogą coś popsuć. Niech w tym czasie mieszka Krysia.
Trzydziestopięcioletnia Krysia była najmłodszą córką Haliny i wciąż mieszkała z matką. Była przyzwoicie ładna, o ładnej sylwetce. Miała wyższe wykształcenie, pracowała. Czasem w jej życiu pojawiały się romanse, ale małżeństwo nie wchodziło w grę.
Halina naturalnie bardzo martwiła się o córkę.
Dlaczego Krysia nie ma szczęścia? Oto Agnieszka wdowa z dzieckiem, a już przygarnęła mojego Michała! pomyślała.
Uważała, iż gdyby córka miała własne mieszkanie, mogłaby wyjść za mąż.
No cóż, iż to teraz mieszkanie Jadwigi rozmyślała. Za trzycztery lata może się wydarzyć cokolwiek może Jadwiga znajdzie w tym mieście męża z własnym mieszkaniem, wtedy można namówić ją, by oddała Krysii. Ale o tych planach Halina wolała jeszcze nie gadać.
Jakże rozczarowana była, gdy Jadwiga odmówiła wpuszczenia Krysii do swojego mieszkania!
Nie zapłaci tak, jak inni najemcy tłumaczyła Jadwiga. A ja zamierzam w przyszłości wziąć kredyt hipoteczny. Może przeprowadzę się do stolicy po studiach. Więc niech pieniądze się gromadzą.
Chciwa jesteś, Krysio, cała w sobie skrytykowała ją teściowa. Obie myślicie tylko o sobie. Gdyby Krysia w tych trzech latach wyszła za mąż, miałaby mieszkanie.
Mamo, twoje jest trzypokojowe. Sprzedaj je, kup jednopokojowe i daj Krysii zaproponował Michał.
Ty jesteś ciekawy, nie ja podniosła głos matka to moje trzypokojowe, nie macie w tym nic. Po co mam się w podeszłym wieku tłoczyć? Całe życie mieszkam w tym lokum i nie zamierzam się przeprowadzać.
To nie Kolka jest ciekawy, a wy wtrąciła się Agnieszka. Nie chcecie poświęcić własnego mieszkania dla własnej córki, a przy tym gadacie o cudzych.
Tak więc Krysia została z matką. Jadwiga wynajmowała swoje mieszkanie, dopóki studiowała, potem sprzedała i kupiła nowe w centrum regionu.
Do stolicy też przyjeżdżała, ale tylko na tydzień. Jak mówią, lepiej tam, gdzie nas nie ma
Co o tym myślicie? Dajcie lajki i komentarze.













